Radosław Pazura: Nie ma wsparcia bez miłości, nie ma miłości bez wsparcia #PolskaToWięcej

– Naszym głównym hasłem podczas zakładania Fundacji Kapucyńskiej im. bł. Aniceta Koplińskiego było „Pomagamy mądrze pomagać”. Konfrontując się z problemem bezdomności wśród ludzi, chcieliśmy zająć się całym człowiekiem – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Radosław Pazura. Aktor opowiedział nam m.in. o programach realizowanych z udziałem bezdomnych – podopiecznych Fundacji Kapucyńskiej. – Jest wśród nich inicjatywa „Bez i Domnych Szturm do Nieba”, która polega na tym, że na stronie internetowej są linki z intencjami, które piszą bezdomni i każde może się w takiej intencji modlić. Można też przesłać swoją intencję i wtedy ten bezdomny modli się w intencji danej osoby – wyjaśnia nasz rozmówca.

Salvador Sobral: W muzyce inspiruje mnie każde doświadczenie. Od transplantacji serca do dobrej polskiej zupy

O swoich marzeniach, o tym czego żałuje w życiu, co go inspiruje do tworzenia swoich piosenek i z czym kojarzy mu się Polska opowiedział Salvador...

zobacz więcej

Aktor szesnaście lat temu przeżył wypadek samochodowy, który – jak podkreśla – stał się punktem zwrotnym w jego życiu. Wśród wartości, które przyniosło to doświadczenie były m.in. miłość chrześcijańska i zaangażowanie społeczne. – Nie istnieje miłość bez wsparcia i nie ma wsparcia bez miłości – podkreśla rozmówca portalu.

W 2010 roku Radosław Pazura założył Fundację Kapucyńską im. bł. Aniceta Koplińskiego, która swoją działalnością charytatywną wspiera braci mniejszych kapucynów w niesieniu pomocy osobom bezdomnym i wykluczonym.

Jest rok 2003, ma pan 34 lata, przed sobą rozkręcającą się karierę zawodową i nagle ulega pan ciężkiemu wypadkowi, w którym ginie pana przyjaciel Waldemar Goszcz. Podkreśla pan przełomowe znaczenie tego wydarzenia. Jak wpłynęło ono na pana dalsze życie?


Rzeczywiście, to chyba jest taki punkt zwrotny w moim życiu i tak to właśnie odbieram z perspektywy czasu. Moje życie zmieniło się wtedy o 180 stopni. Tak miało być. Mówi się, że to przypadek, ale ja nie wierzę w te „przypadki”. Te „przypadki” jednak są po coś i dzieją się po to, żeby coś zadziało się w naszym życiu, co moglibyśmy odczytać jako jakiś znak albo jakiś szept Kogoś z Góry, żeby – być może – zmienić swoje życie. I chyba tak było w moim przypadku. Moje życie odmieniło się diametralnie. To był oczywiście proces, który kierował mnie w lepszą stronę. I ta zmiana, którą nazywam nawróceniem – bo jestem osobą wierzącą, trwa tak naprawdę do tej pory.

Myślę, że człowiek nawrócony to ten, który generalnie cały czas się nawraca, czyli pracuje nad sobą i zmienia się na lepsze. I wydaje mi się, że ten wypadek był takim momentem, żeby odpowiednio mnie zwrócić na to nawrócenie. Żeby moja relacja z Panem Bogiem narodziła jakby na nowo, bo była strasznie poraniona i naprawdę nie funkcjonowała.

Geniusz bez parcia na szkło. Gromee odkrywa karty
 #PolskaToWięcej

Andrzej Gromala, czyli DJ Gromee, wraz ze szwedzkim wokalistą Lukasem Meijerem reprezentowali Polskę na Eurowizji w 2018 r. Na scenie w Lizbonie...

zobacz więcej

Jakie wartości pojawiły się za sprawą tego doświadczenia? Powiedział pan, że „teraz opiera życie na budowaniu miłości”

To są wartości związane z życiem chrześcijańskim tak naprawdę, czyli z życiem człowieka, który wierzy w istnienie Pana Boga. To jest niesamowite, to jest wielka tajemnica, którą tak cały czas zgłębiam, i którą próbuję swoim małym móżdżkiem zrozumieć. Wiem, że tego nie da się do końca zrozumieć. Wiara, która w sobie buduję daje mi siłę, żebyśmy tę miłość, którą zaproponował nam Pan Bóg, doskonalili. Aby ta miłość się po prostu rozwijała.

Czy wsparcie, jakie pan otrzymał i wartości, jakie zaczęły być dla pana ważne, wpłynęły na decyzję o zaangażowaniu społecznym? Jakie były początki działania Fundacji?

Myślę, że tak. To jest konsekwencja pracy nad tą miłością. Dowiadywania się, na czym ona polega. Razem z moją żoną Dorotą Chotecką wszystko oparliśmy na fundamencie i na zasadach opartych na życiu w Kościele i w wierze katolickiej. Wzięliśmy ślub. Ta przemiana spowodowała też naturalną otwartość na innych ludzi, na niesienie ludziom miłości. Tak jest chyba, że ta miłość jest nieskończona i ona się otwiera na wszystkich. Możemy świadczyć o niej i możemy ją mnożyć, rozdzielać.

Konsekwencją pracy nad tą miłością była też współpraca z braćmi mniejszymi kapucynami na Miodowej. I to oni, a dokładnie Piotr Wardawy, jeden z kapucynów, u którego się spowiadałem, zaproponował, czy nie pochyliłbym się nad takim problemem bezdomności, czy nie zechciałbym utworzyć, jako osoba świecka takiej instytucji, fundacji. Kapucyni tego zrobić nie mogli jako osoby duchowne. I ten brat zgłosił się z taką propozycją do mnie, ja się nad tym pochyliłem. Bardzo długo się nad tym zastanawiałem. To nie była decyzja podjęta ad hoc – tylko bardzo przemyślana i przemodlona.

„Nie umiem siedzieć spokojnie bez muzyki”. Szczery wywiad z Kortezem #PolskaToWiecej

- Trzeba wyjść i się ogołocić. Stanąć na golasa tak przed sobą samym, dać sobie w ryj i napisać mocny tekst. To jest ciężkie. (…) Cała ta zabawa z...

zobacz więcej

Pełna nazwa państwa dzieła to Fundacja Kapucyńska im. bł. Aniceta Koplińskiego. W jaki sposób misja Fundacji łączy się z postacią bł. Aniceta Koplińskiego? Kim był brat Anicet?

Błogosławiony Anicet Kopliński działał w międzywojniu. To był niezwykły człowiek, znany w Warszawie. Nazywany był jałmużnikiem albo świętym Franciszkiem tego miasta. Tak naprawdę był Niemcem z polskimi korzeniami, który trafił tutaj do klasztoru na Miodową. Przyjeżdżał, żeby uczyć się języka polskiego, by tam w klasztorze w Niemczech pomagać polskim emigrantom. Jednak jego życie potoczyło się tak, że przełożeni zadecydowali, że został tutaj na dłużej. Anicet Kopliński całą swoją moc, całą swoją siłę skierował na to, by pomagać bezdomnym i potrzebującym, a było ich wtedy bardzo, bardzo dużo – dziesiątki tysięcy ludzi potrzebujących. Imał się tak naprawdę każdej możliwości, która mogłaby przynieść czy pieniądze, czy jedzenie. Robił to, żeby jak najwięcej pomóc bezdomnym. Lubiła go cała Warszawa. Tramwajarze często przystawali w miejscach, w których nie powinni się zatrzymywać, żeby go podrzucić i żeby mu w jakikolwiek sposób pomóc. Spowiadało się u niego bardzo dużo ludzi, również hierarchów Kościoła, kardynałów. Budując tę swoją miłość potrafił też otworzyć się na innych, którzy tej pomocy potrzebowali. Dziś bracia mniejsi kapucyni, pomagając bezdomnym, kontynuują dzieło Aniceta, a Fundacja Kapucyńska wspiera ich działania.

Odrzuceni, samotni, na marginesie. Kim są bezdomni? W potocznym myśleniu bezdomność kojarzy się z alkoholizmem, a przecież bezdomnym może stać się każdy


Tak, taki jest schemat myślenia i często tak jest, że za tą bezdomnością idą też problemy związane z uzależnieniami, ze słabościami ludzkimi, z brakiem panowania nad tymi słabościami. Niemniej jednak, to nie jest tak, że osoby bezdomne same z siebie są takie. To sytuacja życiowa, to bardzo trudne warunki życia doprowadziły do tego, że odezwała się ta ciemniejsza strona człowieka. I ta ciemniejsza strona człowieka, jest tak naprawdę w każdym z nas. Ten demon może się obudzić w każdej chwili – wystarczy, że otworzą się jakieś niesprzyjające warunki, sposobności do tego, by się usunął grunt pod nogami i to wszystko może się odezwać z wielką siłą. Wydaje mi się, że w życiu tych ludzi coś takiego się wydarzyło. Czasami naprawdę wystarczy tylko wyciągnąć rękę, nawet palec tej ręki. I takie chwycenie się tego bezdomnego za tę przysłowiową brzytwę, jest wtedy szansą, że możemy takiemu człowiekowi pomóc, bo on się tej brzytwy chwyci i później już idzie po prostu samo. I często takie historie kończą się szczęśliwie.

Lukas Podolski: Każdy ma swoją szansę i trzeba z niej skorzystać. #PolskaToWiecej

Od 2014 r. na warszawskiej Pradze działa świetlica dla dzieci z ubogich środowisk, prowadzona przez fundację Arka. Jej patronem jest słynny piłkarz...

zobacz więcej

1 września 2017 roku do użytku oddany został Dom bł. Aniceta Koplińskiego. W jaki sposób miejsce to wpłynie szerzej na pomoc bezdomnym? Oprócz codziennego posiłku oferują państwo również pomoc psychologiczną, lekarską i prawną. Na czym polega całościowe podejście do osób w kryzysie, którym państwo pomagają?

Naszym głównym hasłem było „Pomagamy mądrze pomagać”. I tak się zastanawialiśmy, co to znaczy mądrze pomagać. Więc chcieliśmy rzeczywiście zająć całym człowiekiem. Żeby nie pomagać tylko doraźnie przez dawanie codziennie ciepłej strawy, ale – aby się zająć tym człowiekiem całościowo tak, żeby była to pomoc integralna.

Oferujemy również pomoc duchową i psychologiczną – bo taka jest nasza złożoność – mamy ciało, mamy ducha, czyli psychikę, oraz duszę. I jakby tymi trzema sferami chcieliśmy się zająć. Myślenie o tym w sposób integralny, daje możliwość pomocy pełnej, właściwej i wartościowej. Takiej pomocy, która może tego człowieka wyprowadzić z kryzysu.

W Fundacji spotykamy się osobami, które z powodu kryzysu stały się bezdomne. A to byli ludzie, którzy prowadzili normalne życie, mieli bardzo różne zawody i po prostu tak się stało. W kryzys może wpaść każdy, a to wystarczy, by wkradła się też bezdomność. Byle jakaś zapalna iskra i można wylądować na bruku.

Fundacja to też wsparcie duchowe. Na czym ono polega?

Strefą duchową wspierają bracia mniejsi kapucyni. W Fundacji mamy spotkania duszpasterskie, a także wszelkie inicjatywy związane z tym, żeby w osobach wykluczonych i bezdomnych rozwijała się duchowość. Żeby stała się ona taką iskrą zapalną do odbicia się od dna i stanięcia na nogi, wejścia do normalnego życia, do społeczeństwa.

Są to na przykład spotkania duszpasterskie, inicjatywy takie, jak choćby teraz ta w Wielkim Poście – „Bez i Domnych Szturm Do Nieba”. Inicjatywa ta polega na tym, że na stronie internetowej są linki z intencjami, które piszą bezdomni i każdy może się w takiej intencji modlić. Można też przesłać swoją intencję i wtedy ten bezdomny modli się w intencji danej osoby. Mamy co piątek organizowaną drogę krzyżową, która jest przygotowana przez bezdomnych. I w końcu jeden z takich punktów najważniejszych – 40-godzinny post o chlebie i wodzie już pod koniec Wielkiego Postu, również w intencji całego dzieła w intencji bezdomnych, potrzebujących i wykluczonych. Tych inicjatyw jest sporo. Ze wszystkimi, a także z możliwościami pomocy naszym podopiecznym można zapoznać się wchodząc na stronę Fundacji: fundacja-kapucynska.org.

„Jestem dumną polską Żydówką”. #PolskaToWiecej

Yasmine Chancer urodziła się w Jerozolimie. Jest polsko-żydowską aktorką i śpiewaczką. Niedawno zamieniła Nowy Jork na Los Angeles. W rozmowie z...

zobacz więcej

Powiedział pan kiedyś, że „wsparcie wspomaga miłość, nie ma wsparcia bez miłości. Nie ma miłości bez wsparcia”. Co dla pana znaczą te słowa?

Oznaczą to, że to wszystko jest bardzo ze sobą powiązane – nie istnieje miłość bez wsparcia i nie ma wsparcia bez miłości. Musimy mieć w sobie pierwiastek tej niezwykłej miłości, by móc też wspierać kogoś innego i odwrotnie. Musimy wspierać tych, którzy tej miłości potrzebują. Nie da się po prostu inaczej i to jest dla mnie oczywiste.

Jak można wesprzeć państwa dzieło?


To, że powstał Dom bł. Aniceta Koplińskiego to jest dla mnie jakiś cud. Że powstał i funkcjonuje. Jednak fundacja ma ciągłe jakieś zadłużenia. Potrzebujemy tej pomocy. Musimy ten dom utrzymać. W związku z tym mamy wielką prośbę – prosimy o wsparcie. Wszystkich darczyńcom i tym, którzy obdarowali nas swoim czasem i modlitwą, wsparciem finansowym bardzo dziękujemy.

Wydaje mi się, że warto pomagać w tym dziele, bo ono będzie przynosiło i przynosi owoce. Już mamy takie dowody i rezultaty takiej działalności. Parę osób już wyszło z bezdomności, funkcjonują i są już w społeczeństwie. Mają pracę i są normalnymi ludźmi, którzy weszli w krąg naszego życia społecznego. My jesteśmy po to, żeby stworzyć takie oferty i takie warunki, żeby pomóc tym ludziom wrócić do społeczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.

źródło:
Zobacz więcej