RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Sudan: Jedna ofiara śmiertelna antyrządowych protestów

Funkcjonariusze żandarmerii wojskowej próbują przejechać przez tłum demonstrantów w stolicy Sudanu Chartumie (fot. REUTERS/Stringer)
Funkcjonariusze żandarmerii wojskowej próbują przejechać przez tłum demonstrantów w stolicy Sudanu Chartumie (fot. REUTERS/Stringer)

Jedna osoba zginęła podczas sobotnich, największych od grudnia ubiegłego roku, antyrządowych protestów w Sudanie – poinformowała w nocy z soboty na niedzielę oficjalna sudańska agencja prasowa SUNA, powołując się na policyjne raporty.

Sudan: Tysiące osób wyszły na ulice i wzywają prezydenta do dymisji

Tysiące osób wyszły w piątek na ulice przedmieść stołecznego Chartumu w Sudanie, by wezwać do dymisji prezydenta Omara Baszira, rządzącego krajem...

zobacz więcej

Tysiące osób demonstrowały w sobotę w Sudanie przeciwko wieloletniej władzy prezydenta Omara Baszira. W mieście Omdurman, leżącym naprzeciwko stołecznego Chartumu, po drugiej stronie Białego Nilu, doszło do starć z policją, podczas których zginął jeden z protestujących. Według agencji SUNA obrażenia odnieśli także inni demonstranci, a także policjanci. Nie podano informacji o liczbie poszkodowanych.

W Chartumie demonstrującym udało się przedrzeć pod kwaterę główną armii oraz położony w jej pobliżu pałac prezydencki. Tłum wymachiwał flagami i skandował hasła „pokój, sprawiedliwość, wolność” i „jeden naród, jedno wojsko”, wzywając armię do poparcia protestów.

W celu rozproszenia manifestantów służby bezpieczeństwa użyły w stolicy gazu łzawiącego. Przedstawiciele opozycji informują o aresztowaniach; rzecznik rządu nie potwierdził jednak do tej pory tych doniesień. Sobotnie demonstracje odbywały się w 34. rocznicę zamachu stanu, w wyniku którego władzy pozbawiono prezydenta Dżafara Muhammada an-Numajriego.

Protesty w Sudanie rozpoczęły się 19 grudnia zeszłego roku. Początkowo spowodowane były rosnącymi cenami, a także brakiem żywności i paliw, szybko jednak zaczęto żądać dymisji Baszira, rządzącego krajem od 29 lat. Od początku protestów według oficjalnych danych miało zginąć ponad 30 osób. W ocenie pozarządowej organizacji zajmującej się przestrzeganiem praw człowieka – Human Rights Watch – liczba zabitych przekracza 50.

Parlament Sudanu zatwierdził w marcu wprowadzenie na terenie całego kraju stanu wyjątkowego. Deputowani zdecydowali jednak, że ma on trwać sześć miesięcy, a nie rok, jak domagał się Baszir. 22 lutego sudański prezydent ogłosił wprowadzenie na rok stanu wyjątkowego i zdymisjonował wówczas prawie wszystkie władze na szczeblu centralnym oraz regionalnym.

W 2009 roku Baszir został oskarżony przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) o zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i ludobójstwo w sudańskiej prowincji Darfur. Był pierwszym w historii urzędującym prezydentem, wobec którego wysunięto takie zarzuty. MTK wystawił za nim dwa nakazy aresztowania – w 2009 i 2010 roku. On sam odrzuca oskarżenia.

Blisko 39-milionowy Sudan rozwija w ostatnich latach eksploatację zasobów ropy naftowej i złota, ale według Banku Światowego 60-75 proc. ludności nadal żyje z rolnictwa. Ogromna większość Sudańczyków utrzymuje się za równowartość mniej niż jednego dolara dziennie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej