Powstał film o hubalczyku i współtwórcy cichociemnych ppłk. Macieju Kalenkiewiczu „Kotwiczu”

Film o wielkim człowieku, który oddał życie za Polskę (fot. Materiały prasowe)

Powstał film dokumentalny „Kotwicz. Ostatni komendant” o hubalczyku i współtwórcy cichociemnych ppłk. Macieju Kalenkiewiczu. Premierowy pokaz odbędzie się w czwartek w Szczecinie.

Cichociemny, fałszerz, budowniczy Warszawy. Powstaje film o „Agatonie”

W Gościeńczycach na Mazowszu rozpoczęły się zdjęcia do filmu „Agaton”. Dokument w reżyserii Małgorzaty Bramy będzie opowiadał o legendarnym...

zobacz więcej

– Chciałem opowiedzieć historię człowieka, który wypełnia swoje zobowiązania do końca, mimo beznadziejnej sytuacji, w jakiej się znajduje i nie licząc się z ceną, jaką zapłaci. Inaczej mówiąc – jest gotowy na wszystko – powiedział pomysłodawca filmu Grzegorz Kaźmierczak.

– „Kotwicz” był ostatnim komendantem Nowogródzkiej AK, bronił straconego posterunku na polskich Kresach Wschodnich, mając pełną świadomość, że zapłaci za to życiem. Oddał je bez wahania dla sprawy, o którą walczył od 1939 roku – dodał.

Współtwórca filmu podkreślił, że historię „Kotwicza” chciał opowiedzieć od czasu, gdy przeczytał wywiad z jego córką – Marią Danutą Wołągiewicz. Jak powiedział, film to obraz ojca kreślony przez jego najstarszą córkę, jej uczucia, przeżycia i pamięć.

– W dorosłym życiu z ogromnym poświęceniem, troską i miłością pielęgnowała wspólnie z dziś już nieżyjącymi matką i siostrą pamięć o ojcu, którego widziała tylko w dzieciństwie. To wspomnienie uległo później zatarciu, ale jej zaangażowanie nie słabnie – zaznaczył Kaźmierczak.

Postać hubalczyka przybliżają w filmie, oprócz Marii Danuty Wołągiewicz, także historycy Instytutu Pamięci Narodowej, dr Kazimierz Krajewski i dr Tomasz Łabuszewski.

– Jest to, mimo dokumentalnej formy, film dynamiczny, oparty na ciekawej historii człowieka, który nie wahał się oddać życia za ojczyznę – ocenił naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Szczecinie dr Sebastian Ligarski. Dodał, że wartością filmu są także zdjęcia, pochodzące głównie z rodzinnego albumu Kalenkiewiczów.

Maciej Kalenkiewicz urodził się w 1 lipca 1906 r. w Pacewiczach (pow. Wołkowysk, woj. białostockie). Z wykształcenia był saperem i inżynierem, absolwentem Oficerskiej Szkoły Inżynierii, którą ukończył w październiku 1927 r. Po przewrocie majowym przeniesiony służbowo na Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej w 1935 r. uzyskał dyplom inżyniera urządzeń i komunikacji miejskich. Do Wyższej Szkoły Wojennej został przyjęty w styczniu 1938 r. z pierwszą lokatą na 800 kandydatów, jego naukę przerwał początek wojny. Tytuł oficera dyplomowanego uzyskał pośmiertnie.

„Szliśmy jak huragan”. Krwawa zemsta AK za Rzeź Ochoty

Powstanie warszawskie, największy zryw ludności cywilnej w okupowanej Europie, nie ograniczał się tylko do Warszawy. Choć po decyzji Józefa Stalina...

zobacz więcej

Po klęsce wrześniowej służył w Oddziale Wydzielonym Wojska Polskiego pod dowództwem mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” jako szef sztabu i zastępca dowódcy. W grudniu 1939 r. przedostał się do Francji, a po ewakuacji rządu RP do Wielkiej Brytanii w czerwcu 1940 r. wraz z kpt. Janem Górskim ps. „Chomik” tworzył lotniczą łączność z krajem oraz polskie wojska spadochronowe. Jako instruktor brał udział w szkoleniu elitarnego oddziału żołnierzy dywersantów, tzw. cichociemnych. Był też jednym z ponad trzystu żołnierzy Armii Krajowej, zrzuconych do okupowanej Polski.

W lutym 1944 r. Kalenkiewicz został mianowany inspektorem w Okręgu Nowogródek AK, wkrótce też przejął dowodzenie nad Zgrupowaniem „Nadniemeńskim”. Był jednym z pomysłodawców operacji „Ostra Brama”, mającej na celu zdobycie Wilna przed nadciągającą Armią Czerwoną. Po tym jak wkroczyła ona na dawne Kresy Wschodnie, prowadził walkę partyzancką; stracił wówczas prawą rękę.

Zginął 21 sierpnia 1944 r. w bitwie pod Surkontami (pow. Lida, woj. nowogródzkie) w walce z oddziałami sowieckimi. Tam też został pochowany. Odznaczony został dwukrotnie Orderem Virtuti Militari V kl., dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami i Krzyżem Armii Krajowej.

– To postać wielka, pomnikowa, człowiek, który oddał życie za Polskę, który czynem o nią walczył i przelewał krew i jak nikt nadaje się na autorytet dla dzisiejszej młodzieży. To człowiek, który dokonywał odważnych, nie zawsze łatwych wyborów, zawsze z namysłem i mądrze. Miał autorytet wśród podkomendnych, zawsze w drugiej osobie najpierw widział człowieka – powiedział dr Sebastian Ligarski.

źródło:

Zobacz więcej