Rzeczniczka rządu: Nie mówimy, że nauczyciele zarabiali wystarczająco. Dialog cały czas trwa

Rzecznik rządu Joanna Kopcińska (P) i minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński (L) przed posiedzeniem rządu, 2 bm. w Warszawie (fot. PAP/Radek Pietruszka)

– Rząd nie mówi, że nauczyciele wcześniej zarabiali wystarczająco – zaznaczyła rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. Dodała, że pomimo braku porozumienia z ZNP i FZZ dialog ws. postulatów płacowych nauczycieli cały czas trwa.

Rząd przedstawił nauczycielom pięć propozycji. Związkowcy je odrzucają

Cztery z pięciu punktów, które rząd zaproponował, zostały zaakceptowane przez strony – powiedziała wicepremier Beata Szydło po rozmowach ze...

zobacz więcej

Kopcińska podkreśliła w PR24, że rząd jest przekonany do zmian – podwyższenia pensji nauczycielom, ale ponieważ zmiany zachodzą w licznych obszarach, minister finansów i minister edukacji muszą podejmować odpowiedzialne decyzje.

Rzeczniczka rządu stwierdziła, że proponowany przez ZNP wzrost o 1000 zł to realny wzrost brutto o 2400 zł. – W tej chwili takich pieniędzy nie ma – powiedziała Kopcińska, dodając, że zachwiałoby to polityką finansową państwa.

Dzieci i młodzież – mówiła rzeczniczka rządu - nie mogą być zakładnikami dorosłych w sporze nauczyciele – rząd.

– To absolutnie niedopuszczalne – podkreśliła. Według niej dorośli muszą usiąść, rozmawiać i wypracować odpowiedzialny harmonogram wzrostu wynagrodzeń, tak by można było realizować również inne programy.

– Dla Prawa i Sprawiedliwości najważniejsze są dzieci, najważniejsze jest to, żeby dzieci mogły zdać egzaminy w zaplanowanych wcześniej terminach – powiedziała.

Zapewniła, że egzaminy odbędą się w terminie, przypominając, że we wtorek Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawiło rozporządzenie dotyczące zespołów egzaminacyjnych.

– Te egzaminy muszą się odbyć i zapewniam odbędą się – stwierdziła rzeczniczka rządu.

„Cieszy nas stanowisko pani premier, że zmienimy system wynagradzania nauczycieli”

– Cieszy nas bardzo ważne stanowisko pani premier, że w bardzo pilnym czasie siądziemy i zmienimy system wynagradzania nauczycieli. Mam nadzieje,...

zobacz więcej

Nowelizacje rozporządzeń, które we wtorek podpisała szefowa MEN Anna Zalewska, przewidują, że każda osoba posiadająca kwalifikacje pedagogiczne może być członkiem zespołu egzaminacyjnego i nadzorującego podczas tegorocznych egzaminów.

W obecnym roku szkolnym egzamin gimnazjalny ma być przeprowadzony 10, 11 i 12 kwietnia, egzamin ósmoklasisty – 15, 16 i 17 kwietnia, a matury mają się zacząć 6 maja. Terminy te zbiegają się z zapowiedzianym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajkiem w oświacie.

W środę po południu kontynuowane mają być rozmowy między stroną rządową a związkowcami podczas posiedzenia Prezydium Rady Dialogu Społecznego. We wtorek po południu, po ostatniej turze rozmów, wicepremier Beata Szydło poinformowała, że oświatowa „Solidarność” jest gotowa do podpisania porozumienia z rządem.

Szef oświatowej „S” Ryszard Proksa ocenił, że ponieważ „progowe” postulaty „S” zostały zrealizowane, związek ten nie przystąpi do strajku. Według niego wtorkowe rozmowy wykazały, że postulaty Solidarności były „optymalne”. Jak wcześniej informowano, „S” domagała się wzrostu płac wszystkich pracowników pedagogicznych objętych przepisami ustawy Karta nauczyciela w wysokości 15 proc. od 1 stycznia br. oraz postulowała system wynagradzania nauczycieli w oparciu o przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, a także oceny pracy nauczyciela oraz awansu zawodowego nauczycieli na zasadach obowiązujących przed 1 września 2018 r.

Proksa powiedział we wtorek, że „rząd jest skłonny rozmawiać o większych pieniądzach, ale w przyszłym budżecie i rząd też deklaruje – nawet od jutra – zmianę systemu, który m.in. blokuje waloryzację” płac nauczycieli.

Z kolei prezes ZNP Sławomir Broniarz powtórzył, że strona związkowa przedstawiła swój postulat w sprawie 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń, który obudowany „o uruchomienie wzrostu dodatku stażowego będzie także z satysfakcją przyjęty przez nauczycieli”. Według niego jest to wyjście naprzeciw propozycjom strony rządowej.

Sławomir Wittkowicz z FZZ stwierdził, że jego organizacja i FZZ zaprezentowały daleko idące ustępstwo. Ocenił, że prowadzone rozmowy rządu z oświatowymi związkami są „spóźnione o kilka miesięcy”.

Wicepremier Szydło odnosząc się do propozycji ZNP i FZZ, czyli podwyżki o 30 proc., stwierdziła, że „niewiele ona odbiega od tej propozycji poprzedniej, czyli 1000 zł”. Podała, że zrealizowanie jej oznacza koszt dla budżetu państwa w wysokości 12 mld zł. Wcześniej MEN podawało, że wzrost wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli od stycznia 2019 r. o 1000 zł brutto to koszt 17 mld zł. Szydło zadeklarowała, że rząd chce porozumienia ze wszystkimi centralami związkowymi.

źródło:

Zobacz więcej