Na pięć sposobów, a kulminacja na jesieni. Strategia Rosji na ukraińskie wybory

Aurora, niedźwiedź polarny wylosuje za chwilę kandydata, który ma wygrać wybory na Ukrainie. Na zdjęciach Julia Tymoszenko, Petro Poroszenko i Wołodymyr Zełenski (fot. REUTERS/Ilya Naymushin)

Rosja nie może oczekiwać, że w rywalizacji o prezydenturę na Ukrainie będzie się liczył przychylny jej polityk. Pozostaje wybór najmniejszego zła i walka z uważanym za opcję najgorszą Petrem Poroszenką. Generalnie jednak Moskwa skupia się na działaniach kompromitujących demokrację i podważających wybory nad Dnieprem.

Kijów występuje z WNP; będą wizy dla Rosjan

zobacz więcej

26 marca prezydent Ukrainy ponownie ostrzegł przed dążeniami Rosji do zerwania procesu wyborczego. Poroszenko uczestniczył w uroczystościach piątej rocznicy powołania Gwardii Narodowej MSW. Zapewnił, że jako głównodowodzący siłami zbrojnymi oraz gwarant konstytucyjnych praw i swobód obywateli nie pozwoli na wcielenie planów Rosji w życie.

Czas powrotu?

Tegoroczne wybory prezydenckie i parlamentarne Moskwa postrzega jako okazję do odbudowy wpływów na Ukrainie. Kreml chce wyciągnąć korzyści z głębokich podziałów politycznych nad Dnieprem, a w razie zmiany władzy zmusić Kijów do ustępstw. Jakimi argumentami dysponuje Putin? Po pierwsze, kontroluje okupowaną część Donbasu. Po drugie, z końcem roku wygasa umowa na tranzyt gazu rosyjskiego przez Ukrainę – ważne źródło dochodu dla Kijowa (nawet 3 proc. PKB).

Wojsko USA odcięło od internetu rosyjską fabrykę trolli

Amerykańskie wojsko odcięło od internetu działającą na polecenie Kremla fabrykę trolli, która próbowała zakłócać przebieg wyborów do Kongresu USA w...

zobacz więcej

Rosjanie pamiętają, że już raz, drogą wyborów, przywrócili swoje wpływy na Ukrainie po rewolucji (2004). Prozachodnie rządy w Kijowie nie trwały długo. Co prawda Wiktor Juszczenko dotrwał do końca 5-letniej kadencji, zanim zastąpił go Janukowycz, ale już dużo wcześniej udało się zainstalować rząd z dominującą rolą prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy (PRU). Wydawać by się mogło, że obecna sytuacja przypomina tę sprzed niemal dekady. Petro Poroszenko, tak jak niegdyś Juszczenko, nie spełnił większości swych obietnic wyborczych. Wielu Ukraińców uważa, że za mało zrobiono w walce z korupcją i w podnoszeniu standardów życia. Z kolei sprawa Krymu i Donbasu zostały zamrożone. Reformy gospodarcze czy sądownicze? Również impas. W efekcie notowania Poroszenki spadły. Prezydent w tej kampanii próbował odzyskać pole, ale nie wydaje się, że sukces, jakim było uzyskanie autokefalii dla ukraińskiej Cerkwi prawosławnej, wystarczy.

W tej sytuacji Moskwa używa wszelkich narzędzi, by ostatecznie pogrążyć obecnego prezydenta. Jeszcze ważniejsze jest jednak podważenie legitymacji nowo wybranego przywódcy.

W cztery lata znaleźli ponad 5 tys. przypadków rosyjskiej dezinformacji

Ponad 5 tysięcy przypadków rosyjskiej dezinformacji odnotowała od 2015 roku specjalna, europejska grupa do spraw walki z prokremlowskimi fałszywymi...

zobacz więcej

Wielostronny atak

Rosja usiłuje destabilizować kampanię wyborczą na kilka sposób. Jeden z nich ma tło religijne. Kiedy ukraińska Cerkiew prawosławna stała się samodzielna, Putin wyszedł i ogłosił, że Kreml jest gotów bronić praw wyznaniowych prawosławnych lojalnych wobec patriarchy Moskwy. W połowie lutego doszło do serii prób podpaleń obiektów związanych z ukraińską Cerkwią podporządkowaną Moskwie. Zdaniem SBU to prowokacja rosyjskich służb, wykonywana rękami bezpieki z okupowanego Doniecka.

Inna metoda to wykorzystywanie skrajnie prawicowych grup w rodzaju C14, Prawy Sektor, Karpacka Sicz itd. Większość ich członków ma bojowe doświadczenie z Donbasu. Ważnym wydarzeniem było zarejestrowanie w styczniu przez Centralną Komisję Wyborczą ultraprawicowej organizacji Narodowe Drużyny jako oficjalnych obserwatorów podczas wyborów. Narodowe Drużyny są lojalne wobec szefa MSW Awakowa i mogłyby współpracować z policją, aby zapobiec możliwym incydentom w lokalach wyborczych. Problem w tym, że na początku marca rzecznik organizacji Ihor Wdowin oznajmił, że Narodowe Drużyny mogą użyć siły, jeśli policja będzie przymykała oko na fałszerstwa. Gdyby do takiej aktywności organizacji doszło na szerszą skalę, Rosja miałaby pretekst, żeby ogłosić nielegalność wyborów.

Ukraińskie media: Rosjanie przeprowadzają masowe rewizje u Tatarów na Krymie

Rosyjskie służby specjalne przeprowadzają w środę masowe rewizje w domach i mieszkaniach proukraińskich działaczy społeczności tatarskiej na...

zobacz więcej

Moskwa oddziałuje na kampanię wyborczą także szerokimi akcjami dezinformacyjnymi, korzystając z prorosyjskich mediów na Ukrainie. Ważną rolę grają w tym prywatne kanały ukraińskie. W ubiegłym roku kum Putina, Wiktor Medwedczuk kupił – poprzez biznesowych partnerów – stacje NewsOne i Kanał 112. Służba Bezpieczeństwa alarmuje, że obserwuje „ogromną aktywizację” rosyjskich służb specjalnych w przestrzeni informacyjnej. W pierwszym kwartale roku SBU udaremniła działalność rozgałęzionej sieci agitatorów internetowych, którzy działając na zlecenie Rosjan, rozpowszechniali w ukraińskim segmencie internetu fałszywe informacje mające doprowadzić do wzrostu napięcia w społeczeństwie. Strategia rosyjska sprowadza się więc do manipulowania informacjami i narzucania narracji pogłębiających podziały w ukraińskim społeczeństwie. Przykładem takiej dezinformacji jest przedstawianie w rosyjskich prorządowych mediach autokefalicznej Cerkwi ukraińskiej jako narzędzia prześladowania tych, którzy nadal chcą pozostawać pod jurysdykcją Patriarchatu Moskiewskiego.

Czwarty sposób ingerencji Rosjan w sytuację na Ukrainie to cyberataki. Od listopada ich częstotliwość i siła narastają. Celem są władze miast, urzędnicy rządowi, prawnicy.

Ojciec więzionego w Rosji Ukraińca: 6 lat kolonii karnej to dla syna kara śmierci

Syn tego nie przeżyje, to wyrok równoznaczny z karą śmierci – mówi ojciec Ukraińca Pawła Hryba, którego sąd w Rosji skazał w piątek pod zarzutem...

zobacz więcej

Piątym, tradycyjnym już narzędziem oddziaływania na Ukrainę jest wykorzystywanie faktu okupacji Krymu i części Donbasu. Dla Rosji Donbas jest instrumentem, przy pomocy którego można wywierać presję na Ukrainę.

Proces miński umarł

Władze nieuznawanych republik są pod pełną kontrolą Kremla i wypełniają jego instrukcje. Proces miński umarł. A ostatnim gwoździem do trumny były jesienne „wybory” w „republikach ludowych” w okupowanym Donbasie, nieuznawane ani przez Kijów, ani przez Zachód. Ukraina obawia się – słusznie – że reintegracja Donbasu na warunkach Moskwy, wraz z jego prorosyjską ludnością zdestabilizuje kraj, a zwolennicy separatystów znajdą się ogólnokrajowym parlamencie i będą torpedowali prozachodni kurs polityki państwa.

Trudny wybór

Okupacja Krymu i części Donbasu oznacza, że około 15 proc. z 35,5 mln uprawnionych do głosowania obywateli Ukrainy nie może głosować. A to niemal wyłącznie elektorat mocno prorosyjski i antyzachodni. To z góry faworyzuje kandydatów z silną prozachodnią i narodową platformą wyborczą, zaś działa na niekorzyść polityków prorosyjskich. I to również powoduje, że Kreml nie ma za bardzo w czym wybierać.

Wybory na Ukrainie: W szranki staje komik, „król czekolady” i „gazowa księżniczka”

W sobotę na Ukrainie obowiązuje cisza wyborcza, a w niedzielę wyborcy udadzą się urn, by wybrać swojego kandydata na prezydenta. Chociaż na liście...

zobacz więcej

Za wariant najgorszy Rosja uważa kolejną kadencję Poroszenki. Punktem zwrotnym – w stronę eskalacji w relacjach między obecną ekipą prezydencką i Rosją – stała się sprawa nadania autokefalii Cerkwi prawosławnej na Ukrainie. Putin demonstracyjnie nie kontaktuje się z Poroszenką, a władze parlamentu i rządu Rosji nie kontaktują się z obecnymi władzami Ukrainy. W przypadku reelekcji zostanie utrzymane status quo: relacje na krawędzi zbrojnego konfliktu, zero dialogu.

Z punktu widzenia Kremla lepszym wyborem niż Poroszenko jest choćby Julia Tymoszenko, choć z populistycznych pozycji atakuje ona prezydenta za zbyt łagodną politykę wobec Rosji. Putin pamięta, jaką rolę odegrała w rozbiciu „pomarańczowej ekipy” za kadencji Juszczenki. Pamięta też, że właśnie z nią jako premierem Ukraina podpisała z Rosją dwa 10-letnie kontrakty gazowe (na dostawy i na tranzyt) bardzo korzystne dla Gazpromu. W oczach Putina cynizm i gotowość do zakulisowych negocjacji czyni Tymoszenko wygodniejszym partnerem – mimo antyrosyjskiej retoryki. Julia Tymoszenko wzywa do wyrzucenia do kosza obecnych formatów negocjacji ws. Donbasu. Mówi, że chce, by w rozmowy zaangażować USA.

Ukraińskie MSZ: Rosja testowała na Krymie systemy rakietowe Iskander-M

Rosja, która metodycznie rujnowała system kontroli nad nierozprzestrzenianiem broni, przeprowadzała na okupowanym terytorium Ukrainy ćwiczenia...

zobacz więcej

Podobnie jak Tymoszenko, gotów do rozmów z Rosją w celu zakończenia konfliktu jest też Zełenski. Przeszłość i biznesowy background czyni komika faworytem wśród rosyjskojęzycznych wyborców na południowym wschodzie Ukrainy. Pochodzi z Dnipro, a jego telewizyjne studio produkuje programy po rosyjsku. Co więcej, okazało się, że ma jakieś udziały w rosyjskim sektorze filmowym. Wołodymyr Zełenski nie ma doświadczenia w polityce zagranicznej. Wytrawna rosyjska dyplomacja i stary wyjadacz Putin mogą wciągnąć Zełenskiego w pułapkę, proponując porozumienia, których istoty on nie zrozumie.

Jesień ważniejsza

Tydzień przed wyborami w Moskwie pojawił się kandydat z ramienia partii Opozycyjna Platforma – Za Życie, Jurij Bojko, wraz z liderem partii Wiktorem Medwedczukiem. Przed kamerami Bojko grał męża stanu, „prowadząc rozmowy” z premierem Rosji i szefem Gazpromu. Rosjanie przedstawili ofertę Ukrainie (to ważne, nie oficjalnym władzom w Kijowie, ale prorosyjskiemu kandydatowi na prezydenta): utrzymanie tranzytu gazu przez Ukrainę po 2019 roku, ale powołanie ukraińsko-rosyjskiego konsorcjum zarządzającego tym transportem. W takim wypadku, jak mówił Aleksiej Miller, można by się dogadać ws. bezpośredniego kontraktu na dostawy rosyjskiego gazu na Ukrainę po cenie o 25 proc. niższej, niż obecne. Ten teatrzyk był rzecz jasna adresowany do ukraińskich wyborców: wybierzcie prorosyjskiego kandydata, a dostaniecie tańszy gaz. A warto pamiętać, że na Ukrainie wiele osób uważa za prorosyjskich także Julię Tymoszenko i Wołodymyra Zełenskiego.

Ukraina potwierdza starania o członkostwo w Unii i NATO. Rosja: To prowokacja

Na Ukrainie weszła w życie ustawa zatwierdzająca umieszczenie w konstytucji zapisu o dążeniu do członkostwa w Unii Europejskiej i NATO. Wywołało to...

zobacz więcej

22 marca Moskwa skierowała do ukraińskich wyborców sygnał, na jaką siłę polityczną stawia. Ale zrobiła to nie z myślą o wyborach prezydenckich, ale o parlamentarnych. Rosja liczy, że w przyszłej Radzie Najwyższej Jurij Bojko zdoła sformować liczną frakcję, która uzyska wpływ na politykę państwa, co będzie oznaczało lepszy stosunek Kijowa do Moskwy, niż dzieje się to teraz. Dla Rosji ważne są wybory do Rady Najwyższej. Moskwa chce zbudować w nowym parlamencie silny prorosyjski obóz. Partia Regionów rozsypała się po upadku Janukowycza, a jej resztki skupiły się w słabym Bloku Opozycji. Obecnie centralną postacią nowego planu tworzenia silnej frakcji moskiewskiej stał się decyzją Kremla Wiktor Medwedczuk, weteran ukraińskiej polityki, za czasów Kuczmy „szara eminencja” w Kijowie, prywatnie zaś kum Putina.

Trzeba powiedzieć, że nie ma szans, by prorosyjskie partie w wyborach uzyskały tak dobry wynik, by były zdolne rządzić. Biorąc pod uwagę silne antyrosyjskie nastroje na Ukrainie, otwarte poparcie ze strony Moskwy raczej szkodzi niż pomaga kandydatom. Celem Moskwy jest więc na tyle silna obecność prorosyjskich sił w parlamencie, by w optymalnym scenariuszu mogły one w ogóle wejść w skład koalicji rządzącej lub w najgorszym wypadku zyskały wpływ na decyzyjność rządzących w zamian za swe poparcie w kluczowych głosowaniach.

źródło:
Zobacz więcej