Szef BBN: Polska wyśle do Libanu 250 żołnierzy i pracowników misji

Polska wyśle do Libanu do 250 żołnierzy i pracowników misji (fot. REUTERS/Ronen Zvulun)

Polska wyśle do Libanu do 250 żołnierzy i pracowników misji – powiedział szef BBN Paweł Soloch po powrocie z Bejrutu. – Zagrożenia dla naszych żołnierzy w Libanie są na niższym poziomie niż w Iraku czy w Afganistanie – ocenił Soloch po wizycie w rejonie przyszłego stacjonowania Polaków.

Polska zaangażuje się w misję ONZ w Libanie

Planowany termin dołączenia Polski do misji pokojowej ONZ w Libanie to listopad 2019 r. – poinformował w czwartek dowódca operacyjny rodzajów sił...

zobacz więcej

Szef BBN Paweł Soloch od poniedziałku prowadził w Bejrucie na szczeblu politycznym rozmowy związane z powrotem polskich żołnierzy na misję ONZ UNIFIL (United Nations Interim Force in Lebanon, Tymczasowe Siły Zbrojne ONZ w Libanie).

Po powrocie Soloch poinformował, że Polska wyśle do Libanu do 230 żołnierzy i do 20 pracowników misji. Takie są plany, ostateczna decyzja będzie należeć do prezydenta, który zdecyduje o liczebności polskiego kontyngentu – podkreślił szef BBN. – Powrót do misji pokojowych ONZ dla prezydenta Andrzeja Dudy był jednym z priorytetów polityki bezpieczeństwa. Po raz pierwszy prezydent mówił o tym już we wrześniu 2015 r. podczas Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych – dodał.

Soloch zapowiada, że Polacy rozpoczną transporty do Libanu we wrześniu, po to, by w listopadzie polski kontyngent osiągnął zdolność operacyjną. Na pierwszą zmianę pojadą żołnierze z 12 Brygady Zmechanizowanej ze Szczecina. Na swoim wyposażeniu będą mieli kilkanaście transporterów opancerzonych Rosomak. To dlatego podczas wizyty w Libanie szefowi BBN towarzyszył gen. Maciej Jabłoński, dowódca 12 Dywizji Zmechanizowanej, któremu podlega 12 Brygada.

Polscy żołnierze mają służyć pod dowództwem batalionowym Irlandczyków. Szef BBN zapewnił, że relacje z Irlandczykami, na tym etapie przygotowań do misji, są bardzo dobre. Potwierdził też, że do Polaków mają dołączyć żołnierze węgierscy, w sile plutonu, którzy będą podlegali polskiemu dowództwu.

Główna kwatera UNIFIL w rejonie, w którym będą stacjonować polskie oddziały, znajduje się w mieście Al-Nakura, położonym w dystrykcie Kada Tyr, ok. 100 km od Bejrutu. Polacy mają zostać rozmieszczeni w dwóch wysuniętych bazach w regionie. W mniejszej z nich będzie służyć „wzmocniony pluton” - ok. 40 żołnierzy, którzy będą się zmieniali co 8 tygodni. Główne siły polskiego kontyngentu będą ulokowane w większej bazie.

Więcej polskich żołnierzy pojedzie do Iraku. Wezmą udział w misji szkoleniowej

W przyszłym roku wzrośnie liczba polskich żołnierzy w Iraku; ma to związek postanowieniami tegorocznego szczytu NATO o wysłaniu do tego kraju misji...

zobacz więcej

– To będzie bardzo specyficzna misja, w warunkach skomplikowanych. To są tereny, gdzie jest państwo libańskie, jest Hezbollah, są też chrześcijanie, a z drugiej strony są Izraelczycy. Jest to odcinek o dużej wrażliwości, gdzie jak w soczewce odbijają się geopolityczne tendencje. Po wszystkich prowokacjach następuje reakcja najważniejszych graczy w terenie: Izraela, Stanów Zjednoczonych, Rosji, Iranu, Syrii, Libanu. Na szczęście na odcinku, na którym będą służyć Polacy, od wojny w 2006 r. nie było poważniejszych incydentów – dodał.

– Naszą misję trzeba widzieć w wymiarze politycznym. Takie jest też nastawienie do tej misji prezydenta, który podkreśla potrzebę działania w ramach uczestnictwa w ONZ, tak jak w przypadku NATO czy Unii Europejskiej. Zdajemy sobie sprawę, że powinniśmy wykazywać solidarność ze społecznością międzynarodową i - na skalę naszych możliwości - być obecni na obszarach, które dotyczą naszego kontynentu. Bliski Wschód, to także dotyczące nas problemy np. uchodźców czy terroryzmu – podkreślił szef BBN. Jego zdaniem udział polskich żołnierzy w misji w Libanie jest elementem większej całości, którą jest udział Polski w pomocy rozwojowej dla tych regionów. Ponadto wysłanie polskich żołnierzy wspiera polską argumentację w rozmowach z UE, w dyskusji na temat przyjmowania uchodźców.

– W tej kwestii, razem z państwami Grupy Wyszehradzkiej, mamy odmienne zdanie, ale jednocześnie demonstrujemy nasze zaangażowanie w tym regionie. Trzeba być tam na miejscu po to, żeby ci ludzie mogli powrócić do swoich domów. Trzeba pomóc im w odbudowaniu egzystencji. Nasza obecność wojskowa w ramach ONZ ma pokazać, że to nie jest tak, że problemy, które przychodzą z południa w kierunku naszego kontynentu są nam obojętne. Mamy swoją wizję, ponosimy koszty związane z realizacją działań naszych żołnierzy, a także wspierania przez nasz rząd polskich organizacji pozarządowych działających w regionie – podkreślił.

źródło:

Zobacz więcej