Autor pomnika smoleńskiego odpowiada Mieszkowskiemu: To kuriozalna i chamska kampania

Pomnik smoleński w Warszawie (fot. Shutterstock/irena iris szewczyk)

Żyjemy w epoce kamienia rzucanego. To, co się stało w zeszły weekend, to tylko element kuriozalnej i chamskiej nagonki na ten pomnik – stwierdził Jerzy Kalina w rozmowie z portalem tvp.info, komentując dewastację pomnika smoleńskiego, którego jest autorem. Znany rzeźbiarz odpowiedział też na słowa posła Nowoczesnej Krzysztofa Mieszkowskiego, który zapewniał, że jego „przyjaciel Jurek nie miałby nic przeciwko temu, by najeżdżać na pomnik smoleński”, bo dwaj chłopcy jeżdżący po nim hulajnogami tylko się z monumentem oswajali.

„Zatrzymanie za jazdę na hulajnogach przy pomniku smoleńskim”. Fake news TVN i „Wyborczej”

W stołecznym wydaniu „Gazety Wyborczej” oraz „Faktach” TVN poinformowano o policyjnej interwencji przy pomniku ofiar katastrofy smoleńskiej w...

zobacz więcej

W zeszły weekend posłowie opozycji, przy wtórowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, byli zbulwersowani interwencją policji, tj. wylegitymowaniem dwóch nastolatków, którzy z pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej urządzili sobie skatepark. Ćwiczyli tam z zacięciem ewolucje na hulajnogach, wskakując na płyty monumentu. W wielu mediach pojawiły się fake newsy o tym, że policja prześladuje dzieci bawiące się w pobliżu dzieła. W końcu policjanci opublikowali film z monitoringu, na którym widać, jak skaterzy po prostu dewastują monument.

W narracji opozycyjnych polityków niewiele to jednak zmieniło. Na słowa internauty, że nie wypada, by na hulajnogach skakać po pomniku ofiar, poseł Andrzej Halicki z PO odpowiedział: „W wielu miejscach skejci wykorzystują tzw. małą architekturę, schody, podjazdy, przejścia z poręczami itp. I policja ma ich teraz wyłapywać?”. W sukurs przyszedł również RPO Adam Bodnar, mówiąc, że przecież wokół pomnika Wincentego Witosa też jeżdżą ludzie na hulajnogach. Pominął przy tym fakt, że nikt na obelisk nie wjeżdża.

W poniedziałek w programie „O co chodzi” poseł Krzysztof Mieszkowski przytaczał z kolei przykład pomnika w Berlinie, poświęconego pomordowanym Żydom europejskim. To dzieło składa się z ustawionych równolegle bloków symbolizujących strony Talmudu. – Tam dzieci chodzą między tymi płytami i wchodzą na nie. W naszej tradycji jest to może czymś obcym, ale powinniśmy czerpać edukację stamtąd również poprzez dzieci – stwierdził poseł i dodał: Myślę, że mój przyjaciel Jurek Kalina, autor tego pomnika - bardzo się lubiliśmy - nie miałby nic przeciwko temu, by najeżdżać na ten pomnik, bo w ten sposób ci dwaj chłopcy oswajają się z tą przestrzenią i powinni się oswajać - tłumaczył poseł Nowoczesnej.

Komentarze internautów, dziennikarzy i polityków na fake newsa TVN

„Fakty” TVN i „Gazeta Wyborcza” podały zmanipulowane informacje ws. „zatrzymania” dwóch nastolatków za jazdę hulajnogami „przy” pomniku smoleńskim...

zobacz więcej

Zapytaliśmy więc samego artystę Jerzego Kalinę o przyjaźń z Mieszkowskim i „oswajanie przestrzeni” pomnika, którego jest autorem. – Krzysztof Mieszkowski jest moim przyjacielem, z którym się ponoć tak lubiłem? Nawet dobrymi kolegami nie jesteśmy. Rozmawiałem z nim ostatnio kilka lat temu. W sumie dłużej porozmawialiśmy tylko raz, gdy byliśmy jurorami na jednym z konkursów. A tak znaliśmy się ot tak na „cześć, cześć” – wspominał Kalina.

Co do incydentu przy pomniku smoleńskim nie miał wątpliwości: To sprawa kuriozalna i skandaliczna. Owszem, w Berlinie jest pomnik ku czci pomordowanych Żydów Europy składający się z płyt. Jeśli ktoś chce, może sobie tam po nich chodzić. Pewnie dzieci z rodzicami mogłyby również jeździć po nagrobkach na cmentarzach – mówił.

– Oglądałem zdjęcia z tego, co się działo na pomniku w Warszawie. Dla mnie to element kuriozalnej i chamskiej nagonki na pomnik smoleński – stwierdził. Artysta przypomniał również stanowisko obecnego prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, który jak cała PO krytykował umiejscowienie monumentu na pl. Piłsudskiego i jeszcze przed wyborami stwierdził, że myśli o referendum w sprawie przeniesienia pomnika.

„Hulajnogą wokół pomnika” – inicjatywa wrocławskiego opozycjonisty

„Hulajnogą wokół pomnika” – to tytuł wydarzenia, na które zaprasza opozycyjny działacz z Wrocławia. Jak wynika z wpisów na portalu...

zobacz więcej

Według Jerzego Kaliny obecna dewastacja pomnika to element tego właśnie działania. – Młodzi ludzie słysząc od dorosłych, że przecież ten pomnik i tak będzie zburzony, traktują go już w sposób, jakby go nie było. To znamienne, że ci nastolatkowie niszczyli monument, a nikt z przechodzących dorosłych nie zwrócił im uwagi. Widać żyjemy w epoce kamienia rzucanego – uznał artysta.

Jerzy Kalina przyznał, że pomnik jest wciąż niedokończony i że trwają rozmowy z władzami miasta, by go dokończyć. – Na razie widać tylko zwykły trap wystający z ziemi. Ten pomnik jest ogołocony z najważniejszego elementu, czyli z symbolicznej części podziemnej, skąd powinno się świecić dzień i noc 96 świateł. Niestety brakuje ciągle odpowiedniej instalacji elektrycznej – przyznał Kalina.


Jerzy Kalina jest artystą uznanym w kraju i za granicą. W 2015 r. prestiżowy magazyn „Arch20” uznał jego pracę „Przejście” za jeden z najbardziej kreatywnych pomników na świecie.

źródło:
Zobacz więcej