Chory na autyzm wyrzucony z warszawskiego ośrodka pomocy. Po trzech godzinach pobytu

Ośrodek Wsparcia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w Warszawie (fot. arch. PAP/Jakub Kamiński)

24-letni cierpiący na autyzm Sebastian został po trzech godzinach pobytu usunięty z Ośrodka Wsparcia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w Warszawie. Pacjent miał uderzyć w rękę opiekującą się nim terapeutkę. – Osoby z autyzmem wypycha się z systemu wsparcia i zamyka w czterech ścianach – uważa matka chorego mężczyzny i informuje, że nie otrzymała jeszcze uzasadnienia decyzji placówki. – Chcemy, żeby każdy czuł się dobrze w naszym mieście bez względu na wiek i sprawność – mówił wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński.

Trzaskowski obiecuje pomoc niepełnosprawnym. „Wcześniej nie było rezultatów”

Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy, obiecuje pracę, darmowy transport dla niepełnosprawnych i „urlopy...

zobacz więcej

12 października 2018 r. pod auspicjami ratusza otworzony został Ośrodek Wsparcia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. – Przez 12 lat wiele zmieniło się w Warszawie. Mamy nowoczesny transport, likwidujemy bariery architektoniczne, uruchamiamy miejsca i projekty dedykowane osobom z niepełnosprawnościami, wprowadzamy innowacyjne rozwiązania. Chcemy, żeby każdy czuł się dobrze w naszym mieście bez względu na wiek i sprawność – mówił Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent stolicy podczas ceremonii otwarcia ośrodka.

Na stronie internetowej warszawskiego ratusza czytamy też, że z początkiem listopada rozpoczęto procedury rekrutacji do ośrodka.

Na stronie facebookowej „Chcemy całego życia” przedstawiona została historia związana z ośrodkiem, gdzie 24-letni Sebastian, który cierpi na autyzm, został po kilku godzinach od rozpoczęcia w nim terapii wydalony za to, że miał uderzyć w rękę pracującą tam kobietę.

Sprawę opisuje matka Sebastiana, która z chorym synem zgłosiła się do placówki trzy miesiące temu. Dopiero po dwóch rozmowach kwalifikacyjnych z przedstawicielami ośrodka jej syn uzyskał zgodę na terapię. „Wreszcie zadzwoniono z informacją, że Sebastian może przyjść do ośrodka – jest wydana decyzja na 3 miesiące” – pisała.

„Pierwszego dnia ok. godz. 12.00 dostałam telefon, że Sebastian bardzo źle się zachowuje, że rano płakał, a potem na spacerze uderzył terapeutkę. Zwolniłam się z pracy i popędziłam do ośrodka. Kiedy tam dotarłam, Sebastian siedział zamknięty w pokoju z terapeutką, która miała grobową minę. Skarżył się na ból głowy (był wietrzny dzień). Powiedziałam, że nie chcę rozmawiać przy synu. Terapeutka zaprosiła mnie do drugiego pokoju. Usłyszałam, że Sebastian złamał swoim zachowaniem regulamin ośrodka” – relacjonuje matka Sebastiana.

Jak powiedziała jej pracująca tam terapeutka, jej syn miał „pobić, uderzyć ją w rękę”. „Powiedziałam, że to się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Tłumaczyłam, że może źle się czuł, że to jego pierwszy dzień w nowym miejscu… Terapeutka była nieprzejednana. Powiedziała, że mam podpisać decyzję o rezygnacji. Odpowiedziałam, że tego nie zrobię, ponieważ ja nie rezygnuję z ośrodka. Nie wierzyłam własnym uszom: po trzech godzinach mój syn jest wyrzucany z ośrodka! Rozpłakałam się i powiedziałam, że tak tego nie zostawię. Kiedy wychodziłyśmy, pani powiedziała głośno, by nikt nie wchodził do pokoju, gdzie przebywa mój syn” – relacjonuje.

Matka chorego 24-latka poinformowała też, że miesiąc po wyrzuceniu jej syna z ośrodka nie uzyskała uzasadnienia decyzji, mimo jej pisemnej prośby.

„Sposób potraktowania mojego syna Sebastiana przez Ośrodek OWiRON w Warszawie jest kolejnym dowodem, że trzeba tworzyć bezpieczne, przyjazne domy pobytu dziennego tylko dla osób z autyzmem. Po to, by mieli szansę na rozwój, socjalizację i terapię w dorosłym życiu. Realne wsparcie, nie iluzję wsparcia” – czytamy w relacji kobiety.

W odpowiedzi na taką relację matki chorego na autyzm mężczyzny rzecznik dzielnicy Warszawa-Śródmieście, któremu podlega ośrodek, wydał w tej sprawie oświadczenie, cytowane przez portal gazeta.pl.

„Potwierdzam, że sytuacja zagrażająca bezpieczeństwu podopiecznych oraz pracowników OWiRON, o której mowa w przedmiotowym wpisie zamieszczonym w serwisie społecznościowym Facebook, faktycznie miała miejsce. Trwa wyjaśnianie okoliczności zajścia. Pragnę zaznaczyć, że decyzja zarówno o przyjęciu, jak i wykreśleniu z listy podopiecznych OWiRON podejmowana jest przez zespół specjalistów na podstawie wnikliwej analizy sytuacji danej osoby” – czytamy w piśmie urzędu.

źródło:
Zobacz więcej