Minister Dera: PiS za wolnością w internecie

Nowe przepisy wzbudzają sporo emocji w niektórych państwach UE, zwłaszcza w Polsce, gdzie określane były nawet mianem ACTA2 (fot. REUTERS/Lisi Niesner)

– Rząd PiS opowiada się za wolnością w internecie – powiedział prezydencki minister Andrzej Dera. Jego zdaniem „internet to sfera wolności, w którą nikt nie powinien ingerować”.

Dylemat wyborcy PSL przed wyborami do PE: pójść, albo nie pójść

– Wyborca PSL-u ma do rozstrzygnięcia: albo pójść na wybory i głosować na Koalicję Europejską, ponieważ PSL jest w Koalicji Europejskiej i to...

zobacz więcej

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbędzie się we wtorek debata, a następnie głosowanie nad ostateczną wersją dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.

Dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Nowe przepisy wzbudzają sporo emocji w niektórych państwach UE, zwłaszcza w Polsce, gdzie określane były nawet mianem ACTA2. Najwięcej kontrowersji budzą artykuły 11 i 13 dyrektywy.

Przeciwnicy tych regulacji mają wątpliwości, czy przepisy nie będą ograniczały wolności słowa w internecie. Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg nie poparły wypracowanego porozumienia w Radzie UE w tej sprawie.

Andrzej Dera był pytany w TVP, czy polski rząd popiera projekt dyrektywy o prawach autorskich w internecie. – To jest wybór: albo wolność albo kontrola. Nasz rząd opowiada się za sferą wolności. Żeby nie wprowadzać takich mechanizmów, które będą powodowały ograniczenie swobody – oświadczył.

Jak dodał, jeżeli dojdzie do kontroli w sieci to „internet jako sfera wolności pryśnie jak bańka mydlana”.

Dworczyk o „jedynce” dla partnera Biedronia na liście do PE: Podwójne standardy

Poprawność polityczna? Hipokryzja? Podwójne Standardy - tak szef KPRM Michał Dworczyk skomentował „jedynkę” dla Krzysztofa Śmiszka, partnera...

zobacz więcej

Minister dopytywany, czy propozycja dyrektywy ogranicza swobodę w internecie powiedział, że „są tam mechanizmy, które ją ograniczają”. – Zacznie się od jednej strony, gdzie spowoduje się jakieś mechanizmy kontrolne. A skoro się w jednej kwestii uda to otworzy się furtkę i można praktycznie ograniczyć internet – dodał.

Jego zdaniem „nikt nie zamierza okradać twórców”. – Bardzo mało twórców robi coś w internecie. To ma wymiar raczej materialny. W internecie nie da się tego po prostu kontrolować, nie ma fizycznej możliwości kontrolowania – zaznaczył.

W poniedziałek dzienniki, w tym „Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza” i „Puls Biznesu”, ukazały się z pustymi pierwszymi stronami. Wydawcy w ten sposób zaapelowali do polskich europarlamentarzystów o poparcie dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym.

Apelowali o to, by „poprzeć rozwiązania, które pomogą wprowadzić – również w naszym kraju – nowe, sprawiedliwsze zasady korzystania przez gigantów internetowych z tworzonych przez polskich pisarzy, filmowców muzyków i dziennikarzy treści”.

W ich ocenie „dzisiejsze rozwiązania brutalnie uderzają w polską kulturę”. – Twórcy nie otrzymują dostatecznej kompensaty za rozpowszechnianie ich dzieł w internecie. Często żyją w prawdziwym niedostatku albo odchodzą z zawodu. Tracą nie tylko oni, ale przede wszystkim ich odbiorcy – podkreślili wydawcy.

źródło:
Zobacz więcej