W pożarze zginęło 60 osób, głównie dzieci. Podejrzany zatrzymany w Polsce

Pożar błyskawicznie rozprzestrzenił się po najwyższej kondygnacji, gdzie znajdowało się miejsce zabaw dla dzieci i sale kinowe (fot. PAP/ITAR-TASS/Danil Aikin)

Poszukiwany międzynarodowym listem gończym w związku z tragicznym pożarem w centrum handlowym w Kemerowie na Syberii Wiaczesław Wiszniewski został zatrzymany w Polsce. Prokuratura Generalna Rosji poinformowała, że skierowała do Warszawy wniosek o ekstradycję.

Pożar autobusu turystycznego. Nie żyje co najmniej 26 osób

26 osób zginęło, a kolejnych 30 zostało rannych w pożarze autobusu turystycznego na południu Chin - poinformowały w piątek wieczorem lokalne...

zobacz więcej

Wiszniewski był dyrektorem Kemerowskich Zakładów Cukierniczych, firmy, do której należało centrum handlowo-rozrywkowe Zimowa Wiśnia w Kemerowie na Syberii. 25 marca 2018 r. wybuchł tam pożar, w którym zginęło 60 osób, w tym 37 dzieci; 79 osób zostało rannych.

Rosyjscy śledczy zarzucają Wiszniewskiemu wręczenie łapówki szefowej urzędu inspekcji budowlanej w obwodzie kemerowskim. W zamian miała powstrzymać się od działań m.in. przy pracach budowlanych w centrum handlowym. Centrum handlowo-rozrywkowe Zimowa Wiśnia powstało na bazie budynku zakładów cukierniczych.

Wiszniewski miał w latach 2013-14 przekazać łapówkę w wysokości 7 mln rubli (ponad 400 tys. zł) łącznie trzem osobom. W 2016 r. Wiszniewski miał opuścić Rosję i zamieszkać w Hiszpanii. Międzynarodowy list gończy wysłano za nim jesienią 2018 r. Sąd w Rosji zadecydował o jego zaocznym aresztowaniu.

Po wyjeździe Wiszniewskiego szefową Kemerowskich Zakładów Cukierniczych została Julia Bogdanowa. Zatrzymano ją w marcu 2018 r. Śledczy postawili jej zarzuty w związku z pożarem, dotyczące naruszenia zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego, które pociągnęło za sobą śmierć ludzi.

Pożar, który wybuchł w centrum Zimowa Wiśnia, błyskawicznie rozprzestrzenił się po najwyższej kondygnacji, gdzie znajdowało się miejsce zabaw dla dzieci i sale kinowe.

Ratownicy nie zdołali wyprowadzić ofiar z budynku, bo sygnalizacja alarmowa nie zadziałała na czas. Śledczy ustalili, że zarówno sygnalizacja, jak i automatyczny system przeciwpożarowy wymagały remontu, którego nie przeprowadzono, by zaoszczędzić na wydatkach.

źródło:
Zobacz więcej