Rok fałszywej Wiosny?

Lider partii Robert Biedroń podczas konwencji Wiosny (fot. PAP/Jakub Kamiński)

Słupki sondażowe Wiosny wyglądają dziś jak swój własny cień, gdy porównać je z tymi z pierwszych sondaży, w których notowano partię Roberta Biedronia. Nie tak dawno próbowano stworzyć wrażenie, że znudzeni nieustannym konfliktem wyborcy nie marzą o niczym innym, jak o nowej sile politycznej. Sile, która nie będzie miała nic wspólnego z prawicowym konserwatyzmem, lecz również odrzuci liberalizm łączącej się opozycji. Nie będzie też przy tym, choć trudno właściwie powiedzieć czemu, partią Razem, która łączyła przecież te cechy. I ugrupowanie byłego prezydenta Słupska miało w oczekiwania te trafić, co podkreślały znakomite wyniki rozmaitych badań opinii społecznej i wyborczych preferencji.

Partner Biedronia: Każdy homofob zostanie ukarany, z więzieniem włącznie

– Wprowadzimy takie przepisy, że każdy homofob, który żeruje na najniższych instynktach i zagraża bezpieczeństwu osób LGBT, zostanie ukarany, z...

zobacz więcej

W porównaniu dokonanym przez analizującego na Twitterze sondaże Marcina Palade widać, że w przypadku trzech pracowni badawczych wyniki Wiosny z marca są o ponad połowę niższe niż w chwili wejścia partii do polityki, a w jednym tylko badaniu udaje jej się uratować 2/3 pierwotnego poparcia. Nie ma się co oszukiwać, jest to wynik fatalny, który może zrzucić nową siłę w okolice progu wyborczego, a w wyborach parlamentarnych – jeszcze niżej, gdzieś w okolice wspomnianego już Razem.

Czy rzeczywiście jest to zaskakujące? O tym, że sondaże rzeczywistość polityczną w równym stopniu kreują, co opisują, założyć można, że część pierwszych wyników była naciągana. Lecz ta premia dla Biedronia zmobilizowała jego największą konkurencję z Koalicji Obywatelskiej do podwójnego ataku. Ogłoszono więc Wiosnę sprzymierzeńcem PiS, co jest w środowiskach opozycyjnych największą obelgą; zaczęto bezlitośnie punktować wszystkie jej wpadki i problemy, może z wyjątkiem tych dotyczących źródeł finansowania – to zostawiono prawicowym mediom. Równocześnie zaś odebrano tej partii oręż ideologiczny, w niespodziewanej mimo wszystko skali przejmując jej ideowe postulaty i, w mniejszym, lecz zauważalnym stopniu, wprowadzając je w życie tam, gdzie dzisiejsza opozycja ma takie możliwości, poczynając od Warszawy.

Z punktu widzenia samej koalicji jest to gra ryzykowna, o czym wielokrotnie była już mowa. Ponieważ jednak głównym spoiwem tej politycznej siły pozostaje niechęć do PiS, na poparcie wyborców już przekonanych ten skręt w lewo raczej nie wpłynie, z wyjątkiem i tak mniej od pozostałych antypisowskiego elektoratu ludowców. Może jednak – i najwyraźniej już się to dzieje – odebrać Biedroniowi tych wyborców, którzy oczekują zarówno zmian obyczajowych, jak silnej antypisowskiej identyfikacji. Rozpoczęcie zaś licytacji na lewicowe postulaty obyczajowe (i tylko obyczajowe, wątki społeczne zagospodarował PiS, zostawiając kilka tematów Razem czy ludowcom) zmusza Biedronia i jego otoczenie do dalszej radykalizacji; ta spycha go w niszę, z której ledwo co wydostała się grupa działaczy z odzysku, współtworzących Wiosnę.

„Panuje pewien wyścig między Pawłem Rabiejem, a Robertem Biedroniem – kto pójdzie dalej”

– Wszelkie karanie za wypowiedzi w ramach wolności słowa to jest po prostu czymś absolutnie niedopuszczalnym. Nie wyobrażam sobie, żeby być karanym...

zobacz więcej

Zaklęcia o politycznej świeżości pozostają tylko wyborczym oszustwem, nazwiska kandydatów i organizatorów struktur partii znajdziemy w starszych dokumentach Nowoczesnej, Ruchu Palikota/Twojego Ruchu, SLD; dwie z tych partii zaliczył sam lider. Gdy jego współpracownik, prywatnie zaś partner, Krzysztof Śmiszek, mówi o politycznym recyclingu, odpowiada mu Włodzimierz Czarzasty, mający podstawy, by być tu wyjątkowo ciętym. „Krzysiu. Nie atakuj swojego szefa Roberta, W. Nowickiej, P. Piechny i K. Gawkowskiego. Oni też już kandydowali lub byli w kilku partiach. Używanie określenia w stosunku do nich „recykling” jest niegrzeczne . Krzysiu. Popraw się chłopaku!”.

Śmiszek wyrasta zresztą na gwiazdę tej kampanii. Przeciwnicy zwracają uwagę na tę nowoczesną i tęczową odmianę nepotyzmu, której zawdzięcza według nich miejsce na liście wyborczej, jednak jeszcze ciekawsze są zapowiedzi, jakie formułuje w jednym z wywiadów. Koło LGBT w sejmie, czyli podniesienie stygmatyzacji na wyższy poziom i rozpatrywanie osób według seksualnej orientacji, tym razem przyjęte samodzielnie i na własne życzenie. Tak, jakby miał być to jedyny definiujący człowieka element jego tożsamości.

Jak ma się to do ciągle powtarzanej informacji o domniemanych gejach, obecnych po prawej stronie sceny politycznej, których sam Biedroń chciałby ujawniać? Żeby tylko nie skończyło się na zdobyciu przez nich większości w kole i wejściu tegoż do Zjednoczonej Prawicy; jeśli wierzyć liderowi Wiosny, to przecież całkiem możliwy scenariusz. Zostawmy jednak żarty.

Ciężkie żarty polityków. „Kto się nie śmieje, ten nienawistnik” [OPINIA]

Doklejanie wąsików Hitlera, wzywanie ze sceny do zabójstwa, żarty z czyjegoś cierpienia – boki zrywać, a kto się nie śmieje, ten nienawistnik i...

zobacz więcej

„Wprowadzimy takie przepisy, że każdy homofob, który żeruje na najniższych instynktach i zagraża bezpieczeństwu osób LGBT, zostanie ukarany, z więzieniem włącznie. Niezależny sąd i niezależna prokuratura będą mogły wszczynać postępowania karne przeciwko homofobom” – zapowiada lider listy Wiosny na Śląsku, dodając przy tym, że całkowitą równość, a więc małżeństwa i adopcje, widzi w Polsce już za pięć lat. Najwyraźniej, choćby na siłę. Nie sądzę, by pomogło to Wiośnie odrobić straty do koalicji, na pewno pomoże jednak PiS w mobilizacji elektoratu, ważniejszej, niż sondażowe słupki.

Pomoże też pewnie Koalicji Europejskiej; odzyska ona tych wyborców, których skusiła świeżość, jak już wiemy, mocno naciągana, odrzuci zaś dalsza licytacja – jak wiadomo, Polacy wcale nie przepadają za zbytnim radykalizmem, o czym zresztą przekonuje się też stopniowo inna koalicja, zmontowana na prawo od PiS.

Konfederacja, mimo zebrania szerokiego zestawu rozpoznawalnych w swoich środowiskach liderów i dość silnej reprezentacji w mediach społecznościowych, może mieć problem nawet z przekroczeniem progu wyborczego. Co, zważywszy na potencjał społeczny takiego ugrupowania, jednak zaskakuje i co zauważają już nawet potencjalnie życzliwi mu publicyści w rodzaju Rafała Ziemkiewicza. To jednak zupełnie inny temat.

Fanom „Pieśni lodu i ognia” George’a R. R. Martina znane jest zapewne pojęcie „Roku fałszywej wiosny”, jednego z nieopisanych bliżej wydarzeń z historii Westeros, przywoływanego na kartach powieści. Czy w Polsce przechodzimy właśnie przez wydarzenie, które może być nazwane tak samo?

źródło:
Zobacz więcej