Udany początek wiosny. Najlepszy Lewandowski, najgorszy... [OCENY]

Od zwycięstw z Austrią (1:0) i Łotwą (2:0) reprezentacja Polski rozpoczęła marsz po awans na mistrzostwa Europy. Wyniki lepsze niż gra – ta długimi fragmentami wyglądała co najwyżej przeciętnie, choć przecież potencjał mamy od rywali znacznie większy. Nie zawiódł kapitan Robert Lewandowski, sporo do przemyślenia mają natomiast nasi środkowi pomocnicy...

Udany początek eliminacji. Polacy lepsi od Austriaków!

Polacy nie zachwycili, nie powalili na kolana, ale wygrali. Z trudnego terenu w Wiedniu, być może najtrudniejszego w tych eliminacjach, wywieźli...

zobacz więcej

Wojciech Szczęsny: 8 (skala 1-10)
Po starciu z Austrią śmiał się przed kamerami, że „wreszcie dobrze wypadł w meczu reprezentacji”. Nie dokonywał może w bramce cudów, nie zatrzymał rywali w pojedynkę, ale dawał obrońcom pewność, że za ich plecami stoi prawdziwy fachowiec. Łotysze dwa razy byli z nim „sam na sam”, ale w decydujących momentach paraliżowała ich chyba sama obecność kogoś takiego jak Szczęsny. Zdarzyły mu się dwa niepotrzebne wyjścia, znów chciał być trochę większym bohaterem niż powinien, ale poza tym nie zawiódł.

Tomasz Kędziora: 6
Uczył się futbolu „na żywo”. Z Austrią zaczął na prawej stronie, gdzie regularnie karcił go David Alaba. Jeszcze do trzydziestej minuty wydawało się, że piłkarz Bayernu Monachium zrobił sobie z lewego skrzydła autostradę. Potem Kędziora rozrzucił kolczatki, zamknął ruch i wykluczył największą gwiazdę rywala. Nie grał idealnie, czasem źle się ustawiał, ale długimi fragmentami miło patrzyło się na jego interwencje. To po strzale naszego obrońcy zwycięskiego gola z dwóch metrów strzelił Piątek. Z Łotwą – co najwyżej przeciętny. Bez iskry w ofensywie, z głupimi błędami w obronie. Nie pomógł.

Jan Bednarek: 8
Mamy stopera na lata! Martwiono się, że skoro Southampton gra trójką obrońców, a reprezentacja czwórką, Bednarek może jeszcze popełniać błędy taktyczne. Nic z tych rzeczy: jego współpraca z Kamilem Glikiem wyglądała świetnie. Wygrał wszystkie pojedynki, w powietrzu umiejętnie korzystał z imponującego wzrostu, a gdy już którykolwiek z rywali pozwolił sobie na strzał, blokował go ofiarnym wślizgiem. To tylko Austria, to tylko jeden mecz, ale nieprzypadkowo mówi się, że Polak lada moment – za kilkadziesiąt milionów euro – opuści „Świętych” na rzecz jednego z wielkich klubów... Z Łotwą nie grał z powodu choroby.

Kamil Glik: 7
Narzekają na niego w Monaco. Że spóźniony, że niepewny, że to już nie jest ten Glik, co choćby dwa sezony temu. W barwach reprezentacji – na szczęście – nie dał tego nikomu odczuć. Pewny w obronie, w ofensywie groźny przede wszystkim przy okazji stałych fragmentów gry. Po jednym z nich, w końcówce meczu z Łotwą, strzelił zresztą gola. Zgrupowanie kończy też z jedną spektakularną interwencją: po kilkudziesięciometrowej pogoni za Artursem Karasauskasem, w ostatniej chwili zablokował wślizgiem strzał, który mógł skończyć się golem.

Michał Pazdan: 6
Zagrał z Łotwą w miejsce schorowanego Bednarka. Pewny, solidny, ale też nie był to najlepszy rywal, by wykazywać się umiejętnościami defensywnymi. Z przodu nieprzydatny. Jeśli podawał piłkę, to zwykle do stojącego obok Glika. Nie podejmował ryzyka, ale może to i dobrze, biorąc pod uwagę, że rozgrywanie akcji nie jest jego atutem. Ot, był na boisku i niczego nie zawalił.

Bezcenny Lewandowski. Polska pokonała Łotwę!

Uff! Dużo nerwów, dużo niedokładności, ale udało się. Po słabej pierwszej i obiecującej drugiej połowie, Polacy pokonali Łotwę 2:0. Obie bramki...

zobacz więcej

Bartosz Bereszyński: 4
Nie jest lewym obrońcą, nie gra na tej pozycji w klubie, więc trudno obiektywnie ocenić występ z Austriakami. Z jednej strony: bez rażących błędów. Z drugiej: bez błysku, który charakteryzuje jego występy w Sampdorii. Dyskomfort widoczny był szczególnie przy wyprowadzaniu piłki. W defensywie pewny, w ofensywie mało widoczny. Przed starciem z Łotwą zachorował.

Arkadiusz Reca: 4
Zagrał z Łotwą w miejsce Bereszyńskiego. Abstrahując od wszelkich związanych z tym faktem kontrowersji: widać, że brakuje mu regularnych występów. Biegał po boisku bez ładu i składu, niby próbował pomóc Grosickiemu, ale rzadko kończyło się to czymkolwiek pozytywnym. Na plus asysta przy golu Lewandowskiego: to jego piękne dośrodkowanie z lewej strony dało długo wyczekiwanego gola na 1:0. Jak gra w obronie – nie wiadomo, bo nie miał zbyt wielu szans, żeby się wykazać.

Grzegorz Krychowiak: 3
Z Austrią jeden z najgorszych na boisku. Gdy trzeba było odebrać piłkę, powalczyć – Krychowiak zwykle robił to, co powinien. Problem w tym, że kolejne fragmenty akcji były już złe lub bardzo złe. Niedokładne podania, hamowanie ataków, dziwne pomysły... Przeciwko Łotyszom pozwalał sobie na trochę więcej, raz wspaniale przerzucił piłkę za linię obrony do Roberta Lewandowskiego, ale po pierwszej połowie zniknął z radarów. Regularna gra w Lokomotiwie Moskwa miała mu pomóc, ale na razie nie widać różnicy względem mundialu. I nie jest to komplement.

Mateusz Klich: 2
Że przegraliśmy środek pola w meczu z Austrią – można próbować zrozumieć. Ale z Łotwą?! Krychowiak i Klich prawdopodobnie nie są sobie pisani. Piłkarz Leeds w obu meczach wyglądał na zagubionego, szukał miejsca na boisku, zbiegał do skrzydła, zamieniał się pozycjami czy to z Zielińskim, czy Grosickim, ale właściwie wszystko w ofensywie robił źle. Dwa-trzy razy próbował dośrodkowań z lewej strony, za każdym razem marnując potencjał akcji. Waleczny, starał się, bardzo chciał, ale „przegrał” to zgrupowanie.

Piotr Zieliński: 5
Z Austrią, dopóki grał, był jednym z niewielu jasnych punktów naszej reprezentacji. Nie był to może występ na miarę „wygrywania meczu w pojedynkę”, ale widać, że zdecydowanie woli grać na skrzydle niż być upychanym do środka. Ktokolwiek myślał jednak, że zmiana pozycji to rozwiązanie wszelkich problemów na linii Polska – Piotr Zieliński, w niedzielę srogo się rozczarował. Na tle Łotwy zwyczajnie słaby.

Kamil Grosicki: 6
Skrzydłowy Hull City musi popracować nad dośrodkowaniami. Biega, walczy, stara się, trudno odmówić mu ambicji, ale jeśli gra się na jego pozycji, trzeba stwarzać zagrożenie nie tylko sprintami. Z Austrią, gdzie miał więcej miejsca, wypadł zdecydowanie lepiej. Ściśnięci Łotysze zmusili go do robienia rzeczy, które „Grosikowi” wychodzą po prostu średnio. Współpraca z Recą też wyglądała słabo.

Piątek: ja szukam piłki, a ona mnie znajduje

zobacz więcej

Arkadiusz Milik: 1
Trudno się nad nim znęcać, bo jeśli rzeczywiście grał z gorączką, nie można było oczekiwać cudów. Rzecz w tym, że napastnik Napoli sprawia wrażenie, jakby w barwach reprezentacji... zawsze był trochę przeziębiony. Kolejny raz podejmował złe decyzje, niedokładnie podawał, słabo strzelał i marnował dogodne okazje. Spędził na boisku łącznie 45 minut, do tego kilka chwil z Łotwą. O trzy kwadranse za dużo.

Przemysław Frankowski: 4
Z Austrią zmienił Milika i rozruszał trochę prawe skrzydło. Niedokładny, nerwowy, ale bardzo aktywny i waleczny. W starciu z Łotwą też wszedł z ławki, powinien nawet zaliczyć „wejście Smoka”, ale nie trafił z metra do pustej bramki. Koncentracja do poprawy.

Robert Lewandowski: 9
Najlepszy z Polaków. Po wejściu Krzysztofa Piątka zszedł bliżej środka pola, gdzie – jak profesor – rozdzielał piłki i szkolił Austriaków. W ciągu kilku minut pokazał, że może z powodzeniem współpracować z gwiazdą Milanu, „nowe otwarcie” wieńcząc podaniem, które Piątek powinien zakończyć golem. Na tle Łotwy wyglądał jak z innej planety. Trochę za bardzo chciał przełamać strzelecki impas, raz lub dwa mógł i powinien podać do lepiej ustawionych partnerów, ale poza tym: bardzo dobry występ. Takiego „Lewego” kadra potrzebuje. Cieszy bramka zdobyta w trudnym momencie.

Krzysztof Piątek: 8
Od Zakopanego po Trójmiasto, eksperci z całej Polski długo debatowali nad tym, czy można wystawiać jednocześnie i Piątka, i Lewandowskiego. Wystarczyło pół godziny meczu z Austrią i nikt nie wyobraża sobie, by przez najbliższe miesiące było inaczej... Piątek wszedł i odmienił grę naszej drużyny. Dwa dotknięcia piłki – dwie okazje do strzelenia gola. Trzecie – gol. Z Łotwą nie wyglądało to już tak spektakularnie, ale widać, że między naszymi gwiazdami pojawia się niezbędna chemia.

źródło:
Zobacz więcej