„Dostał wyrok 18-krotnej kary śmierci”. Pomnik przed domem, skąd UB zabrało „Łupaszkę”

Lidia Lwow-Eberle „Lala” (2L) i wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk (3L) podczas uroczystości odsłonięcia pomnika MJR. Zygmunta Szendzielarza w Osielcu (Fot. PAP/Jacek Bednarczyk)

Przed domem w małopolskim Osielcu, w którym 71 lat temu funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa aresztowali bohatera walk o niepodległość Polski majora Zygmunta Szendzielarza, ps. Łupaszka, odsłonięto jego popiersie. W niedzielnej uroczystości uczestniczyła m.in. towarzyszka życia „Łupaszki”, Lidia Lwow-Eberle.

68 lat temu zamordowano majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”

68 lat temu, 8 lutego 1951 roku, komunistyczni oprawcy zamordowali majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Był jednym z najwybitniejszych...

zobacz więcej

– „Łupaszka” był moim mężem, tylko myśmy nie mogli wziąć ślubu. Musieliśmy żyć pod obcymi nazwiskami i ukrywać się. On był bardzo wspaniałym człowiekiem. Potrafił z każdym rozmawiać, lubił śpiewać, lubił muzykę – wspominała Lidia Lwow-Eberle, pseudonim Lala, która była w partyzantce od 1943 r. w oddziale Antoniego Burzyńskiego ps. Kmicic na Wileńszczyźnie.

– Ukrywaliśmy się z Zygmuntem pod obcymi nazwiskami. Mieszkaliśmy przez rok w Zakopanem, ukrywając się w różnych miejscach. Co miesiąc zmienialiśmy mieszkania i wreszcie przyjechaliśmy tu, do Osielca. Tutaj przez miesiąc mieszkaliśmy w spokoju, w ciszy. „Łupaszka” miał zamiar wyjechać za granicę, ale nam się to nie udało i pewnego dnia przed śniadaniem zjechało przed dom wojsko. Grzecznie się zachowywali. Mnie wzięli do jednego pokoju, a „Łupaszkę” do kuchni i rozmawiali z nam. Później wsadzili nas na auta i zawieźli do Myślenic. W Myślenicach dopiero się ubrałam, bo jechałam w nocnej koszuli i później z Krakowa samolotem zabrali nas do Warszawy. Potem odbył się proces, na którym „Łupaszka” dostał wyrok 18-krotnej kary śmierci. Ja usłyszałam wyrok dożywocia. Siedziałam w Inowrocławiu w izolatce przeszło rok sama jedna, ale potem pracowałam w więzieniu jako kierownik hafciarni. Potem wyszłam na trzy tygodnie na przepustkę, ale na szczęście już nie wróciłam do więzienia, bo nastąpiły zmiany w Polsce. Ukończyłam archeologię i pracowałam później jako archeolog w Warszawie – powiedziała w rozmowie z PAP Lidia Lwow-Eberle.

Wicepremier Beata Szydło w odczytanym przez wojewodę małopolskiego Piotra Ćwika liście przypomniała, że „Łupaszka” poświęcił całe swoje życie służbie ojczyźnie, walcząc w obronie Polski najpierw w wojsku, a później w konspiracji. Za udział w wojnie obronnej 1939 r. otrzymał krzyż piątej klasy Orderu Virtuti Militari. W 1943 r. stanął na czele oddziału partyzanckiego AK, który później przyjął nazwę 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Oddział „Łupaszki”, znany jako Brygada Śmierci, prowadził walki zarówno z Niemcami, jak i z partyzantką sowiecką.

109 lat temu urodził się Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”

109 lat temu, 12 marca 1910 roku, urodził się Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, major kawalerii Wojska Polskiego i Armii Krajowej, dowódca 5....

zobacz więcej

Po zajęciu Wileńszczyzny przez Armię Czerwoną, Zygmunt Szendzielarz nie złożył broni. Odtworzył Piątą Brygadą na Podlasiu, a później na Pomorzu. Jego oddział walczył z funkcjonariuszami NKWD, UB i Milicji Obywatelskiej.

„Za te działania, a także za rozprowadzanie ulotek antykomunistycznej treści, ówczesna propaganda przedstawiała go jako zbira i bandytę, który w czasie wojny współpracował z Niemcami, a później wydano na niego wyrok śmierci” – napisała Szydło.

„Łupaszka” został stracony w wieku zaledwie 41 lat. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 r., a jego ciało zostało pochowane w nieznanym miejscu. Dopiero 42 lata później wyroki na Szyndzielarza zostały unieważnione. W 2007 r. prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył majora Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. „Łupaszka” został pochowany z wojskowymi honorami 24 kwietnia 2016 roku na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Władze Białegostoku chcą zmiany nazwy ul. „Łupaszki”. Środowiska społeczne protestują

Przeciwnicy zmiany nazwy ul. mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” w Białymstoku zapowiadają, że będą protestować przeciwko planom rady miasta....

zobacz więcej

„Ilekroć będziecie mijali ten pomnik wspomnijcie tego wielkiego Polaka, jednego z najsłynniejszych Żołnierzy Wyklętych, wspomnijcie jego słynne słowa: »Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały naród, dlatego wypowiedzieliśmy walkę na śmierć i życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości«” – napisała Szydło.

– W Osielcu 30 czerwca 1948 roku dla funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki nastąpił koniec pewnej epoki. Wtedy aresztowali tego, za którym od dawna czynili starania, żeby go odnaleźć – powiedział podczas niedzielnej uroczystości wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Krzysztof Szwagrzyk. – Wtedy, kiedy założyli mu kajdanki na ręce i wtedy, kiedy wieźli go do Warszawy, żeby pokazać swój sukces, myślę, że wreszcie wielu między sobą mówiło: »Udało się, mamy tego najgroźniejszego« – mówił.

– On nie został stracony, został zamordowany strzałem w potylicę. Nie przez pluton, tylko przez oprawcę, który strzelał na wzór katyński w głowę. Nie został pochowany na Łączce, bo chować to znaczy złożyć kogoś do grobu, pochować to znaczy oddać mu szacunek – zaznaczył wiceprezes IPN.

źródło:

Zobacz więcej