Udany początek eliminacji. Polacy lepsi od Austriaków!

Strzela w Genoi, strzela w Milanie, strzela również dla reprezentacji Polski. Krzysztof Piątek znów zachwycił! (fot. PAP/Leszek Szymański)

Polacy nie zachwycili, nie powalili na kolana, ale wygrali. Z trudnego terenu w Wiedniu, być może najtrudniejszego w tych eliminacjach, wywieźli trzy punkty, wygrywając skromnie, ale zasłużenie 1:0. Bohaterem – a jakże! – Krzysztof Piątek, którego wejście na boisko odmieniło grę reprezentacji. Piłkarze Jerzego Brzęczka postawili duży krok w stronę mistrzostw Europy.

Austriacki dziennikarz: Pożyczcie nam Piątka na 90 minut

W Wiedniu, meczem z Austrią, Polacy rozpoczną walkę o awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Choć gospodarze uważani są za faworytów...

zobacz więcej

Atmosfera wokół reprezentacji Polski już dawno nie była tak zła. Kibice, rozpieszczeni ćwierćfinałem mistrzostw Europy i pewnym awansem na mundial, zdawali się zapomnieć, że wciąż daleko nam do miana światowej potęgi. Słaby występ w Rosji był policzkiem wymierzonym w biało-czerwoną dumę. Porażki z Włochami, Portugalią, a nawet w Czechami - ciosem w serce.

Czas, na szczęście, leczy rany, więc przez kilka chłodnych miesięcy zdążyliśmy zapomnieć, że coś z naszą reprezentacją jest nie tak. Że selekcjoner Jerzy Brzęczek prawdopodobnie nie jest najlepszym selekcjonerem, na jakiego mógł postawić PZPN, a atmosfera w kadrze daleka od „wymarzonej“.

Znów były więc wielkie nadzieje, wielkie oczekiwania, znów głośne „tylko zwycięstwo“ i przekonanie o tym, że awans na mistrzostwa Europy jest wręcz obowiązkiem tej kadry. Aż przyszła pierwsza połowa...

Nie, nie i jeszcze raz nie. Arkadiusz Milik, Mateusz Klich i Grzegorz Krychowiak mieli być gwarancją spokoju w środku pola, ale austriaccy koledzy zdawali się działać na nich jak defibrylator. Tomasz Kędziora? David Alaba musiałby sięgnąć do notatek ze szkoły podstawowej, by przypomnieć sobie, kiedy ostatnio tak łatwo radził sobie z obrońcą. Niemal wszystko w wykonaniu Polaków wyglądało źle lub bardzo źle...

Niemal, bo – na szczęście – były też jasne punkty. Piotr Zieliński, ustawiony przez Brzęczka na lewym skrzydle (wreszcie!), czuł się na boisku jak ryba w wodzie. Kamil Glik i Jan Bednarek, nasz duet stoperów, dawał w defensywie pewność, za którą zdążyliśmy się trochę stęsknić. Kamil Grosicki w reprezentacji nie zawiódł chyba nigdy, nie inaczej było tym razem. Wciąż: trochę to wszystko za mało.

Wszystko zmieniło się tuż przed upływem czwartego kwadransa. Kontuzjowanego Piotra Zielińskiego zmienił Krzysztof Piątek, a polscy kibice tak długo skandowali jego nazwisko, że piłkarz Milanu po prostu nie mógł zawieść.

I nie zawiódł. Wszedł, dotknął piłki raz – groźna sytuacja. Dotknął drugi – groźna sytuacja. Dotknął trzeci – gol. Szczęśliwy, trochę przypadkowy, ale zamknął usta wszystkim tym, którzy twierdzili, że Piątek i Lewandowski na jednym boisku to bardziej „Tom i Jerry“ niż „Romeo i Julia“.

Dla tych, którzy nie widzieli: w 68. minucie rzut rożny wykonywał Grosicki. Dośrodkował nieźle, blisko głowy Lewandowskiego, ale ten rywalizację z jednym z obrońców przegrał. Akcję, na szczęście, zamykał Kędziora, strzelił mocno, bramkarz z trudem obronił, wprost na głowę Piątka, który z bliska skierował piłkę do bramki.

Trzy punkty w Wiedniu po wymęczonym 1:0? Polacy nie mogli chcieć więcej. A powinni: niedługo później profesorskim zagraniem popisał się Lewandowski, który wyłożył Piątkowi piłkę niemal idealną. Jak się jednak okazało: nawet on się czasem myli...

Mylą się też sędziowie. Tuż po golu dla Polaków w polu karnym faulował Kędziora. Gdyby był VAR, nadepnięcie na stopę Austriaka pewnie skończyłoby się podyktowaniem „jedenastki“. Na szczęście nieobecni nie mają racji...

Wynik cieszy, długie fragmenty drugiej połowy cieszą, ale reprezentacja Polski wciąż nie prezentuje poziomu, którego moglibyśmy oczekiwać od ludzi grających na co dzień w Juventusie, Bayernie, Napoli czy Monaco. Wygranych się jednak nie sądzi, wypada więc tylko czekać na efektowny triumf nad Łotwą. Ten – oby – już w niedzielny wieczór na Stadionie Narodowym.


źródło:
Zobacz więcej