Powoli konał na izbie przyjęć. Szpital: Przykro, że nie spełniliśmy oczekiwań

Mężczyzna zmarł mimo reanimacji (fot. arch.PAP/Grzegorz Michałowski, zdjęcie ilustracyjne)

Prezes Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego przeprosił rodzinę zmarłego przed kilkoma dniami pacjenta za to, ze nie dało się go uratować. Mężczyzna zmarł w izbie przyjęć tej placówki po dziewięciogodzinnym oczekiwaniu na pomoc.

Tajemnicza śmierć 19-latki w klatce schodowej

Do tajemniczej śmierci 19-latki doszło w jednym z wrocławskich bloków. Ciało dziewczyny, bez żadnych obrażeń, znaleziono w klatce schodowej....

zobacz więcej

Według krewnych 39-latek trafił do szpitala z siną i spuchniętą nogą, prawdopodobnie na skutek zatoru. Rodzina zmarłego zarzuca personelowi bezduszność i zaniechania.

„W imieniu Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego składam Rodzinie wyrazy szczerego współczucia i żalu z powodu zaistniałej tragedii. Przepraszam za to, iż nie spełniliśmy Państwa oczekiwań i nie uratowaliśmy życia naszemu pacjentowi. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu i jeszcze raz bardzo przepraszam” – napisał prezes Dariusz Skłodowski w informacji zamieszczonej na stronie szpitala.

„Obiecuję, że zrobimy wszystko, by wyjaśnić w sposób jednoznaczny przyczyny śmierci” – oświadczył prezes. Jak dodał, dowodem dobrej woli przedstawicieli szpitala jest fakt, że to oni sami zgłosili prokuraturze konieczność wykonania prokuratorskiej sekcji zwłok. „Ze względu na prowadzone śledztwo i nasze wewnętrzne postępowanie wyjaśniające nie mogę w chwili obecnej komentować tego tragicznego zdarzenia” – dodał Skłodowski.

Prowadzone przez prokuraturę Sosnowice-Południe śledztwo dotyczy narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki nad nim, a także nieumyślnego spowodowania jego śmierci.

W ramach postępowania została przeprowadzona sekcja zwłok i prokuratorzy mają już wstępną opinię dotyczącą przyczyny zgonu pacjenta. Na razie jednak nie informują o szczegółach.

Śmierć w rybnickiej kopalni. Górnik został przygnieciony przez maszynę

40-letni górnik przodowy zginął w piątek rano w kopalni Rydułtowy, będącej częścią rybnickiej kopalni ROW. To trzeci od początku tego roku...

zobacz więcej

Sprawę śmierci 39-letniego Krzysztofa rodzina nagłośniła w mediach społecznościowych. Jak relacjonowała na Facebooku szwagierka zmarłego Anna Siwecka, mężczyzna miał opuchniętą i siną nogę od kolana w dół. Został skierowany do szpitala przy ul. Zegadłowicza w trybie pilnym przez lekarza rodzinnego, który uznał, że wszystko wskazuje na zator zagrażający życiu.

„Mimo to dostał kolor zielony, z oczekiwaniem powyżej czterech godzin. Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią” – napisała Siwecka.

Według niej personel szpitala długo nie zareagował na cierpienie pacjenta i skargi najbliższych. Profesjonalną pomoc mężczyzna miał otrzymać dopiero, gdy już konał; wcześniej proszeni o pomoc lekarze ograniczali się jedynie do zdawkowych pytań.

„O godzinie 17.20, czyli po siedmiu godzinach na izbie, na leżance został podpięty pod ciśnieniomierz. 66/46 to stan zapaści. Obecna już wtedy mama Krzyśka prosiła pielęgniarki o pomoc. Krzysztof powoli tracił życie. O 19.20 do szwagra została skierowana pani psychiatra bądź psycholog (sic!) stwierdziła że potrzebna jest natychmiastowa pomoc lekarska” – pisała Siwecka. Jak dodała, jej szwagier był kilkakrotnie reanimowany. Zmarł około 22.

Do tragedii odniósł się prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. „Wiadomość o śmierci pacjenta w izbie przyjęć Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego wstrząsnęła mną dogłębnie. Człowiek, który w poszukiwaniu pomocy oddaje swoje życie w ręce specjalistów, nie może tej pomocy zostać pozbawiany. Nie ma zgody na takie traktowanie pacjentów! Nie tak w służbie zdrowia ma wyglądać opieka nad chorymi!” – napisał prezydent. Jak dodał, czeka na efekty śledztwa i wyniki wewnętrznej kontroli.

źródło:

Zobacz więcej