Oszustwo „na sąd polubowny”. Firmy straciły grube miliony

Oszuści wyłudzili pieniądze od 11 firm (fot tvp.info/Piotr Król)

Polak i Estończyk wyłudzili ponad 23 mln zł od polskich firm z branży paliwowej i elektronicznej. Dokonali tego przy pomocy założonych przez siebie sądów polubownych. Wykorzystując fałszywe tytuły egzekucyjne, przestępcy uzyskiwali w wydziałach gospodarczych sądów okręgowych klauzule wykonalności. W ten sposób ich ofiarą padło 11 spółek.

Milionowy przekręt na lewych inwestycjach. Dziesiątki oszukanych

Dwudniowe „seminaria” w luksusowym hotelu na Mazurach czy spotkania biznesowe w popularnych lokalach – tak Rafał K. wabił klientów, aby powierzyli...

zobacz więcej

Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do sądu w Poznaniu akt oskarżenia przeciwko Gerardowi M. oraz Estończykowi Svenowi S., którzy w 2015 r. wymyślili przekręt metodą „na sąd polubowny”. Na ławie oskarżonych zasiądzie także siedmiu ich wspólników. Oszuści założyli dwa fikcyjne sądy polubowne: Stały Niezależny Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy Binar z siedzibą w Warszawie oraz Niezależny Sąd Arbitrażowy w Rydze.

Przestępcy wykorzystali polskie przepisy, wedle których sprawy cywilne mogą być rozpatrywane nie tylko przez sądy powszechne, ale także sądy polubowne. Zgodnie z Kodeksem Prawa Cywilnego „o uznaniu albo stwierdzeniu wykonalności wyroku sądu polubownego lub ugody przed tym sądem zawartej sąd orzeka na wniosek strony. Do wniosku strona jest obowiązana załączyć oryginał lub poświadczony przez sąd polubowny odpis jego wyroku lub ugody przed nim zawartej, jak również oryginał zapisu na sąd polubowny lub urzędowo poświadczony jego odpis”. Oszuści wykorzystali brak weryfikacji prawdziwości wspomnianych sądów arbitrażowych.

Obiecywali zyski z nieruchomości, do których nie mieli praw. Wyłudzili grube miliony

Ponad 36,5 mln zł straciło około siedmiuset inwestorów, którzy ulokowali swoje oszczędności w obligacje sprzedawane przez firmy Horcus Investments...

zobacz więcej

Tajemniczy wierzyciele

Jedną z pierwszych ofiar pomysłowych oszustów była firma Petro Invest Plus S.A. W lutym 2015 r. spółce doręczono postanowienie wydane przez Sąd Okręgowy w Poznaniu o nadaniu klauzuli wykonalności orzeczeniu Niezależnego Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego Binar. Czynności egzekucyjne na tej podstawie podjął komornik przy Sądzie Rejonowym w Śremie. Wierzycielem miała być estońska spółka o nazwie Andvens Invest OU z siedzibą w Tallinie, z którą Petro Invest Plus S.A. nigdy nie robiła żadnych interesów.

Prokuratura ustaliła, że w pierwszym kwartale 2015 r. na terenie całej Polski odnotowano szereg podobnych spraw, w których pojawiał się tajemniczy sąd polubowny Binar lub Niezależny Sąd Arbitrażowy w Rydze. Wierzycielami rzekomych roszczeń były zawsze te same powtarzające się trzy spółki estońskie, kontrolowane przez tą samą osobę - obywatela Estonii Svena S., do którego należał również Sąd Arbitrażowy Binar.

– Sprawcy przed skierowaniem wniosku do wybranego komornika - na podstawie podrobionych dokumentów - w tym umowy o zapis na sąd polubowny, uzyskiwali z właściwego sądu okręgowego postanowienie o uznaniu wyroku sądu arbitrażowego i nadaniu mu klauzuli wykonalności. Dokument ten przesyłany był następnie do kancelarii komorniczej w celu prowadzenia postępowania egzekucyjnego, po czym środki uzyskane w wyniku działań komorniczych przesyłano na wskazane komornikowi rachunki należące do spółki - instytucji płatniczej, kontrolowanej przez jednego ze sprawców, skąd wypłacano je w gotówce, albo też środki te przekazywano na rachunek spółki zarejestrowanej w Helsinkach na żonę drugiego z głównych oskarżonych – wyjaśnia prok. Karol Borchólski z Prokuratury Krajowej.

Astronomiczne zyski okazały się bujdą. Gang wyłudził grube miliony

Ponad 18 mln zł stracili klienci kilku platform inwestycyjnych na rynku forex, zarządzanych przez międzynarodowy gang oszustów. Przestępcy...

zobacz więcej

Wypływające miliony

Prokuratorzy ustalili, że w okresie od grudnia 2013 r. do września 2016 r. oszuści podejmowali działania wobec 57 polskich spółek zajmujących się głównie handlem paliwami lub elektroniką. Łącznie w wyniku tych działań Sven S. oraz Gerard M. zdołali wyprowadzić ponad 23 mln zł z 11 spółek.

Rzekomi estońscy wierzyciele w korespondencji z polskimi sądami lub komornikami podawali jako swoje adresy siedziby wirtualnych biur w Poznaniu, Warszawie i Gdańsku. Zarządcy tych firm przekierowywali korespondencję na adresy mailowe oszustów. Odpowiadali także za wysyłanie dokumentów w imieniu estońskich spółek do kancelarii komorniczych na podstawie zleceń polsko-estońskiej szajki. Ponadto w celu uwiarygodnienia działalności Sądu Arbitrażowego Binar założono na terenie Estonii stronę internetową Binararbitration.pl, na której dostępny był m.in. regulamin tego sądu w polskiej wersji językowej.

Na rynku forex jak w kasynie? Polskie firmy straciły 2,1 mld złotych

Od początku 2012 roku do połowy 2016 roku straty polskich firm na rynku forex wyniosły – według NIK – 2,1 mld zł. Aby chronić uczestników...

zobacz więcej

Celowali w szemrane biznesy

W drugiej połowie 2016 r. funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 10 osób zamieszanych w przekręt, w tym trzech organizatorów oszustwa. Wśród podejrzanych jest pracownik jednego z banków, który dostarczał szefom grupy informacje o potencjalnych celach. Na ławie oskarżonych zasiądzie także radca prawny zaangażowany do pomocy w sprawach wymagających fachowej wiedzy prawniczej lub do opracowywania bardziej skomplikowanych pism procesowych.

– W kręgu zainteresowania oskarżonych pozostawały podmioty, wobec których stosowane były przez administrację skarbową środki zabezpieczające wykonanie decyzji podatkowych z uwagi na stwierdzone u nich zaległości podatkowe. Gwarantowało to w wielu przypadkach, iż podmioty te, mimo utraty środków finansowych, z uwagi na zaangażowanie w zorganizowaną działalność przestępczą nie będą składały organom ścigania żadnych zawiadomień – wskazuje prok. Borchólski.

W czasie śledztwa zabezpieczono na poczet grożących oskarżonym kar m.in. pięć luksusowych samochodów oraz dziesięć atrakcyjnych nieruchomości położonych na terenie Warszawy. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

źródło:
Zobacz więcej