Polski dziennikarz pobity przez wenezuelską policję. „Konsul w Caracas zajmuje się sprawą”

Gazeta przypomina, że to nie pierwszy przypadek pobicia dziennikarza (fot. PAP/EPA/Rayner Pena)

Relacjonujący sytuację w Wenezueli dziennikarz „Gazety Wyborczej” Tomasz Surdel został pobity przez miejscową policję. Funkcjonariusze celowali do niego z broni. Wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk poinformował, że sprawą zajmuje się konsul w Caracas.

Stan wyjątkowy w Wenezueli. Guaido apeluje o „międzynarodową współpracę”

Wenezuelski parlament, w którym większość ma opozycja, uchwalił dekret o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenie całego kraju, zaproponowany...

zobacz więcej

Surdel opisał, że został zatrzymany przez „facetów w czarnych mundurach z kominiarkami na głowach”. Jak dodał, mężczyźni „byli uzbrojeni po zęby”.

Dziennikarz relacjonował, że poprosili go o dokumenty, a następnie przez kilka minut zastawiali się, co mają z nim zrobić. W końcu rozkazali mu wysiąść z samochodu, mówiąc, że mają kilka pytań. Gdy Surdel wysiadł z auta, założyli mu worek na głowę i zaczęli bić. Celowali też do niego z broni. Gdy jeden z mężczyzn kazał drugiemu strzelić, ten nacisnął spust, jednak pistolet nie był naładowany.

Funkcjonariusze zostawili mocno pobitego dziennikarza na drodze. Pomógł mu wenezuelski kolega, który jest ratownikiem medycznym.

„GW” pisze, że mężczyźni byli członkami FAES, czyli oddziałów specjalnych wenezuelskiej policji, fanatycznie lojalnych wobec prezydenta Nicolasa Maduro. Są oni wysyłani przez reżim m.in. do rozbijania antyrządowych demonstrancji. Członków FAES cechuje bezwzględność, obwinia się ich też o śmierć przynajmniej kilkudziesięciu osób.

Gazeta przypomina, że to nie pierwszy przypadek pobicia dziennikarza, bowiem reżim Maduro nie toleruje niezależnych dziennikarzy.

Wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk zapewnił na Twitterze, że Surdel może liczyć na pełną pomoc konsularną, a sprawą zajmuje się konsul w Caracas.

źródło:
Zobacz więcej