Kolejki do niemieckiego lekarza coraz większym problemem

Reforma służby zdrowia ma na celu skrócenie kolejek do lekarzy. Jednak według niemieckich gazet niewiele ona zmieni (fot. Shutterstock/Aleksandar Mijatovic)

Niemieckie media ostro skrytykowały nową ustawę, której głównym celem ma być skrócenie kolejek w tamtejszej służbie zdrowia. „Nie czarujmy się, w dyskusji o czas oczekiwania na wizytę lekarską chodzi przede wszystkim o samopoczucie” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„Niemcy uratowały honor polskiego społeczeństwa. Tusk reprezentował Niemcy”

– Panie ministrze, ja panu odpowiem, czyim reprezentantem był pan Donald Tusk – Niemców. Proszę to zapamiętać. To Niemcy uratowały honor i dumę...

zobacz więcej

Jak donosi „FAZ”, nowa ustawa niemieckiego ministerstwa zdrowia niewiele zmieni, poza „samopoczuciem” wyborców. „Chodzi też zawsze o sentyment dużej grupy społeczeństwa, w której – nawiasem mówiąc – wielu uprawnionych jest do głosowania. Dzięki swojej drogiej reformie Spahn (Jens Spahn – minister zdrowia) interesuje się samopoczuciem 73 mln pacjentów publicznych kas chorych, oczekując z pewnością, że mu zawczasu podziękują” – czytamy.

Z kolei komentujący tę samą sprawę „Berliner Morgenpost" kładzie nacisk na skutki budżetowe wprowadzeni ustawy. „Chodzi dodatkowo o ok. 3 mld euro rocznie. Teraz kasy chorych mają wystarczająco dużo pieniędzy i mogą to finansować ze swoich rezerw, ale przyjdzie dzień, kiedy to wszyscy ubezpieczeni będą musieli zapłacić wyższe składki” – pisze gazeta.

„Najważniejszą obietnicą Spahna jest to, że pacjenci publicznych kas chorych nie będę musieli czekać dłużej na wizytę niż pacjenci ubezpieczeni prywatnie. Radość z zatarcia granicy między państwowym a prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym jest jednak przedwczesna. Ustawa ta nie zlikwiduje medycyny dwóch klas. Kto ma pieniądze, zawsze sobie kupi szybszą i na pozór lepszą opiekę lekarską” – stwierdza dziennik.

„Leipziger Volkszeitung" uważa, że „z pewnością znajdą się pacjenci, którzy w przyszłości szybciej dostaną wizytę, bo są dla lekarzy szczególnie lukratywni”. „Inni z kolei będą musieli dłużej czekać. Możliwości przyjmowania pacjentów w gabinetach nie dają się bowiem dowolnie powiększyć. Przewlekle chorzy i inni, którzy muszą chodzić na kontrole lub leczenie częściej niż tylko od czasu do czasu, mogą być na końcu przegranymi. Spahn przedstawił nieczytelną ustawę o rozmiarach XXL z wieloma małymi indywidualnymi regulacjami” – napisano.

W ocenie bawarskiego dziennika „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" kolejkom w niemieckiej służbie zdrowia winna jest koniunktura i brak lekarzy. „Niemcy cierpią na brak lekarzy, szczególnie w rejonach wiejskich. Tam, gdzie lekarz przechodzi na emeryturę, niejednokrotnie nie ma następcy. A ten, który otworzy swój gabinet w mieście, ma więcej potencjalnych pacjentów, w tym niejednokrotnie więcej osób ubezpieczonych prywatnie, krótsze odcinki do pokonania przy wizytach domowych, więcej kolegów, którzy mogą go zastąpić podczas urlopu oraz lepszą infrastrukturę medyczną. W atrakcyjnych miejscach aż kłębi się od lekarzy, a gdzie indziej pustoszeją całe obszary” – czytamy.

źródło:
Zobacz więcej