Spóźnił się na samolot. Gdyby zdążył, byłby 158. ofiarą katastrofy

Boeing 737 Max 8 rozbił się sześć minut po starcie z lotniska w stolicy Etiopii (fot. PAP/EPA/STR)

Pryncypialna postawa personelu naziemnego na lotnisku w Addis Abebie uchroniła pewnego Greka przed wejściem na pokład samolotu Ethiopian Airlines, który rozbił się w niedzielę krótko po starcie z etiopskiej stolicy. Wszyscy zginęli. Na pokładzie było 157 osób.

Polski dyplomata jedną z ofiar katastrofy lotniczej w Etiopii

Jedną z ofiar katastrofy boeinga w Etiopii jest polski dyplomata, pracownik Ambasady RP w Kairze – ustalił portal tvp.info. W niedzielę w...

zobacz więcej

Antonis Mawropulos powiedział prywatnej telewizji greckiej Skai, że spóźnił się trochę na lot z Addis Abeby i próbował przekonać personel na stanowisku odpraw, by jednak pozwolono mu wejść do samolotu. Ten był nieugięty.

– Widziałem, jak przechodzą ostatni pasażerowie, ale bramka była już zamknięta. Pożaliłem się, jak to bywa, kiedy się coś takiego przytrafi. Ale oni (personel naziemny) byli bardzo mili i dali mi miejsce w następnym samolocie – podkreślił Mawropulos, który wybierał się z Aten do Kenii na konferencję poświęconą ochronie środowiska i przesiadał się w Addis Abebie.

Dodał, że nie nadawał walizki bezpośrednio do Kenii, ponieważ wiedział, że czasu na przesiadkę w stolicy Etiopii będzie miał niewiele.

– Gdybym ją nadał, zaczekaliby na mnie – ocenił.

Na Facebooku Mawropulos napisał, że o katastrofie dowiedział się, gdy przygotowywał się do odprawy na następny lot i znów został powstrzymany przez pracownika lotniska.

– Uprzejmie powiedział mi, żebym nie protestował i żebym podziękował Bogu, ponieważ jestem jedynym pasażerem, który nie wszedł na pokład samolotu lot nr 302, który zaginął. (...) Początkowo myślałem, że kłamie, ale jego zachowanie nie pozostawiało wątpliwości. Poczułem, że ziemia usuwa mi się spod nóg. (...) Piszę to, żeby uporać się z szokiem, jaki odczuwam – wyznał Mawropulos.

Boeing 737 Max 8 rozbił się w niedzielę rano sześć minut po starcie z lotniska w stolicy Etiopii. Samolot leciał do stolicy Kenii - Nairobi. Na pokładzie było 149 pasażerów - obywatele ponad 30 państw, w tym dwóch Polaków - i ośmioro członków załogi. Przyczyna katastrofy nie jest jeszcze znana.

źródło:

Zobacz więcej