Dyskoteka na Rondzie Dmowskiego [OPINIA]

Manifestacja "DISCO Przeciw Nienawiści", zorganizowana przez Warszawski Strajk Kobiet (fot. PAP/EPA/PAWEL SUPERNAK)

Rewolucja obyczajowa, forsowana przez władze Warszawy i kilka innych środowisk, może spowodować dalszy przechył polskiej polityki w prawo, choć raczej nie jest to intencją rewolucjonistów.

„Był jeden akt wandalizmu. Pan Kijowski zniszczył ideę marszu KOD-owskiego”

– Pan Kijowski zniszczył ideę marszu KOD-owskiego przyzwalając na niesienie portretu Romana Dmowskiego – powiedział w TVP Info Paweł Kukiz...

zobacz więcej

„Czytaliście Myśli nowoczesnego Polaka? On (Dmowski – K.K.) tam podjął się analizy fenomenu Hitlera, który robiąc porządek we własnym kraju, musiał wyrzucić z niego Żydów. Ten agresywny facet stoi sobie teraz naprzeciwko Łazienek Królewskich. I się dziwili nasi narodowcy, że jest obrzucany farbą” – mówił Jakub Wojewódzki w 2009 roku w wywiadzie dla pisma „Exkluziv”.

Jak wiedzą ambitniejsi czytelnicy Dmowskiego, gdy ten publikował wspomniane dzieło, Hitler był zaledwie nastolatkiem i ojca współczesnego polskiego nacjonalizmu w związku z tym specjalnie, ani nawet w ogóle, nie zajmował. Skoro jednak w badaniach, publikowanych kilka lat temu Wojewódzki bywał wskazywany jako jeden z największych autorytetów dla młodzieży, nic dziwnego, że zbitka Dmowski-Hitler w kilku głowach zapisała się głębiej, niż Dmowski – Niepodległość.

Przekonał się o tym zresztą sam Mateusz Kijowski w końcówce swojego liderowania Komitetowi Obrony Demokracji, gdy szykując swoich zwolenników na okolicznościową demonstrację i koncert, na facebookowej tablicy przypominał sylwetki ojców naszej niepodległości. Opublikowanie przez niego portretu Romana Dmowskiego przyjęte zostało nader chłodno.

„Kiedyś doczekamy się ronda Legalnej Aborcji”. Disco-protest feministek w Warszawie

Na rondzie Dmowskiego w Warszawie odbył się protest organizacji feministycznej Strajk Kobiet pod nazwą „Disco Przeciw Nienawiści”, w ramach której...

zobacz więcej

Kilka miesięcy po obchodach stulecia odzyskania niepodległości, feministki z grupy Warszawski Strajk Kobiet domagają się zmiany nazwy warszawskiego Ronda Dmowskiego na Rondo Praw Kobiet. Ma być to uczczenie setnej rocznicy uzyskania przez Polski praw wyborczych, w czym zresztą Dmowski ma swój udział, ale o tym akurat pamiętać nie należy. Feministki postanowiły oznaczyć teren, organizując w piątkowe popołudnie i wieczór dyskotekę na wspomnianym rondzie.

Że to pierwszy piątek postu, cóż, nie każdy musi wiedzieć, że mamy w ogóle jakiś post, ani tym bardziej go przestrzegać. Jednak, że mieszkańcom zablokowanie kluczowego fragmentu miasta dla ruchu – samochodów, autobusów i tramwajów – akurat wtedy, gdy ci kończą w swej większości pracę i w czyn przekuć wrzucane od rana do mediów społecznościowych memy o piątku, piąteczku i piątuniu, lub zwyczajnie wrócić do domu i odpocząć, samemu lub z rodziną, można sobie wyobrazić, zwłaszcza prezentując teoretycznie jakiś próg wrażliwości społecznej. Nic z tego, dyskoteka ma swoje prawa, zaś walka klasowa zaostrza się w miarę postępów.

„Karta LGBT plus budzi szereg wątpliwości prawnych”

Podpisana przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego „Karta LGBT plus” budzi szereg wątpliwości prawnych – oceniają eksperci z Instytutu Ordo...

zobacz więcej

Postępy te widzimy w Warszawie (i w innych miastach Polski). Gdy pojawił się temat karty LGBT, kontrowersje budziły przede wszystkim dwie kwestie – czy jedna grupa nie będzie preferowana pod kątem stworzenia dla niej udogodnień, potrzebnym również innym grupom, a także, czy miasto nie gromadzi w ten sposób danych wrażliwych na wzór dawnej akcji „Hiacynt” Służby Bezpieczeństwa, co zawsze wydaje się być daleko idącą ingerencją w prywatne życie obywateli. Gdy jednak dokument został już ogłoszony, zapomniano szybko o wszystkich tych aspektach, ponieważ przestrzeń publiczna zdominowały obawy o znaczenie deklaracji władz miasta dla kształtu edukacji w warszawskich szkołach. Zachodzi bowiem uzasadnione podejrzenie, że prezydent Trzaskowski w sposób niekonstytucyjny narusza prawa rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci, wprowadzić też może zmiany do programów nauczania bez zgody odpowiednich instytucji, poza trybem, przewidzianym przez przepisy.

Szczegóły tych spraw czytelnicy znają na pewno z wielu innych publikacji, tak samo, jak wiedzą już na pewno o protestach rodziców czy interwencji Rzecznika Praw Dziecka. Zastanawia jednak brawura, z jaką władze stolicy zdecydowały się na ten ideologiczny atak na najmłodszych, a więc niosący za sobą pewność ostrej reakcji, społecznej niezgody i oburzenia, wychodzącego poza prosty podział polityczny PiS – POKO czy tym bardziej PiS – KE, za co, o czym pisałem wielokrotnie, płacić będzie przede wszystkim PSL. Lecz również sama Platforma, która do wizerunku (i tylko wizerunku, bowiem z rzeczywistością nie ma to nic wspólnego co najmniej od odejścia Jarosława Gowina, a tak naprawdę od 2005 roku) partii z pierwiastkiem konserwatywnym nie ma już powrotu.

Rzecznik Praw Dziecka zwróci się do Rafała Trzaskowskiego ws. Karty LGBT+

Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak zapowiedział, że zwróci się do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o wyjaśnienia w sprawie deklaracji...

zobacz więcej

Po co Platformie ta wojna? Czy chodzi o rozgrzanie opinii publicznej, stworzenie ostrego konfliktu, który przeciwników, niczym zabranie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia, przypisze w oczach wyborców do opcji skrajnie konserwatywnej, fanatycznie – jak próbowała to przedstawiać propaganda PO – religijnej? Tyle, że gdy idzie o dzieci, działają zupełnie inne prawa i emocje, zaś fatalne założenia WHO, którymi próbował wykręcić się Rafał Trzaskowski, działają na wyobraźnię również tych rodziców, którzy kilka miesięcy temu entuzjastycznie dali mu wygraną w pierwszej turze warszawskich wyborów. „Zabawa w doktora” dla dzieci poniżej 4 lat, nauka masturbacji dla pięciolatków, antykoncepcja i autostymulacja dla ośmiolatka – to zalecenia, na które powołuje się i chce realizować w szkołach stolicy Rafał Trzaskowski. W parze zaś w tym wszystkim idą kolejne oszczędności na własnych obietnicach i mieszkańcach, choćby niepełnosprawnych, lecz także podwyżki czynszów. Lepsza wersja Hanny Gronkiewicz-Waltz okazuje się być wersją gorszą, choć wydawało się, że jest to raczej niemożliwe.

A może Platforma już zupełnie nad tym nie panuje? Podczas gdy konserwatywni wyborcy atakują PSL za przystąpienie do zbyt, jak na ich gust, tęczowej koalicji, Akcja Demokracja, ta sama, która ankietuje swoich sympatyków w sprawie nazwy ronda, atakuje szefa ludowców, wraz z nim zaś całą Koalicję Europejską, za zbytni konserwatyzm. „Czy Koalicja Europejska, w której wchodzą w skład PO i PSL, będzie w stanie skutecznie zawalczyć o prawa kobiet, równość i świeckość państwa?” – pyta Akcja Demokracja, zaś niepokój organizacji budzi wypowiedź Kosiniaka-Kamysza, przypominającego w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”, że „Za rządów PO-PSL nie zostały zmienione przepisy aborcyjne, nie wprowadziliśmy związków partnerskich ani nie przyjęliśmy ustaw zmieniających relacje państwo-Kościół”.

Rabiej o karcie LGBT: Ważne sprawy trzeba załatwiać

Nie mamy zamiaru się cofnąć i uznać, że atakowanie drugiego człowieka, uznawanie, że nie można go szanować, jest czymś normalnym; nie będziemy tego...

zobacz więcej

Skręt w lewo racjonalnie uzasadnić można jedynie chęcią przejęcia postulatów, a więc i wyborców Roberta Biedronia, jest to jednak bardzo ryzykowne postawienie wszystkiego na jedną kartę. Zmiana kampanii wyborczej w starcie cywilizacyjne, skupienie się na tematach obyczajowych przy jednoczesnym wskazaniu, że Koalicja Europejska oznacza rewolucyjną i przez większość Polaków nieoczekiwaną bynajmniej zmianę, znakomicie pomaga ustawić narrację Prawu i Sprawiedliwości, zmobilizuje też zapewne elektorat na prawo od PiS, który tym bardziej ma szansę doczekać się własnej, mocnej reprezentacji.

Przy okazji zaś wymusić na partii rządzącej konkretniejsze stanowisko w tych sprawach, w których brak było dotąd wyrazistego stanowiska lub idącego za nim działania, co mogło kierować prawicowy elektorat do konkurencji. Co zresztą, paradoksalnie, PiS może tylko wyjść na zdrowie, jak bowiem widzimy obecność w węgierskiej polityce Jobbiku nie zaszkodziła nigdy partii Orbana, zaś brak prawicowej konkurencji na władzę działać mógł u nas czasem rozprężająco. Akces do tzw. koalicji pro-polskiej o wiele bardziej od kolegów przewidywalnego i skłonnego do szukania z partią Kaczyńskiego punktów wspólnych Marka Jakubiaka może zresztą wpłynąć nie tylko na jej wynik, lecz i na możliwość przyszłej współpracy w polskich sprawach w Parlamencie Europejskim.

Działania Rafała Trzaskowskiego i Pawła Rabieja mogą odnieść raczej niespodziewany przez nich skutek – mobilizację konserwatywnego elektoratu, również tego, który nie chodził dotąd na wybory. Według istniejących badań preferencje osób nieuczestniczących w wyborach statystycznie rozkładają się podobnie, jak wśród głosujących. Ta nowa grupa ma do wyboru co najmniej trzy siły, które, poza marginalnymi przypadkami i wbrew opiniom, a czasem nadziejom komentatorów, raczej nie będą nawzajem odbierać sobie dotychczasowych głosów. Dyskoteka na Rondzie Dmowskiego może zakończyć się prawicowym afterparty.

źródło:
Zobacz więcej