Premier zdradza, jak polska gospodarka przygotowana jest na spowolnienie gospodarcze

Premier wskazał, że poprzez uszczelnienie podatku rząd ma środki m.in. na „piątkę PiS” (fot. PAP/Paweł Supernak)

– Takie posunięcie jak na przykład 500 plus na pierwsze dziecko czy Emerytura plus to dobre pomysły odpowiadające wszystkim klasycznym teoriom makroekonomicznym – powiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki. Premier poinformował m.in. też, jak polska gospodarka jest przygotowana na spowolnienie gospodarcze.

Premier: Emerytura Plus to nie rozdawnictwo, a walka o godne życie emerytów

zobacz więcej

Morawiecki w TVN24 został zapytany w kontekście „piątki PiS”, czy takie wydawanie pieniędzy, kiedy na horyzoncie widać spowolnienie gospodarcze, jest dobrym pomysłem.

– To jest akurat bardzo dobry pomysł. To jest pomysł, który odpowiada wszystkim klasycznym teoriom makroekonomicznym. Od czasów Keynesa wiemy, że kiedy następuje spowolnienie gospodarcze, to trzeba albo wykonać impuls fiskalny, albo monetarny, czasami też jakieś działania regulacyjne – odpowiedział Morawiecki.

– Na monetarny ani regulacyjny nie mamy wpływu, to są instytucje zupełnie niezależne od nas. Mamy natomiast wpływ na wydatki fiskalne, i to się nazywa bufor antycykliczny, i wydajemy pewne środki zarówno w celach rozwojowych, jak i na cele społeczno-solidarnościowe, w przypadku Emerytury plus, co ma pomóc również w tej fazie cyklu gospodarczego – dodał szef rządu.

Pod koniec lutego prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Morawiecki na konwencji partii zapowiedzieli nowe propozycje programowe – tzw. nową piątkę PiS. Wśród nich znalazły się: wprowadzenie 500 plus od pierwszego dziecka, brak podatku PIT dla pracowników do 26. roku życia, obniżenie PIT do 17 proc. i podwyższenie kosztów uzyskania przychodu, a także „trzynastka” dla emerytów, przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych przede wszystkim w małych miastach i na wsiach.

W czwartek przedstawiono pierwszy z zapowiedzianych projektów, dotyczący Emerytury plus.


Premier: Emerytura Plus to nie rozdawnictwo, a walka o godne życie emerytów



Premier: Projekty dotyczące komunikacji i Emerytury Plus trafią do Sejmu jako pierwsze

Dworczyk: Koszt uzupełnienia programu 500 plus wyniesie ok. 18,5 mld zł

zobacz więcej

„Ponosimy duże wydatki, ale są bardzo wartościowe społecznie i gospodarczo”

Premier był pytany, czy widzi, jak do Polski zbliża się spowolnienie gospodarcze. – Widzę, że zbliża się oczywiście spowolnienie gospodarcze, ale muszę też powiedzieć, że obserwuję ciekawe zjawisko: jesteśmy trochę mniej zależni od koniunktury w Niemczech, w strefie euro (...) mniej zależni od wielkich gospodarek zachodnioeuropejskich – powiedział Morawiecki.

Według niego świadczy to „o dojrzewaniu polskiej gospodarki” i odniesionych sukcesach w zakresie „nowych kierunków eksportowych”, jak i wewnętrznych źródeł wzrostu gospodarki.

Morawiecki wskazał, że poprzez uszczelnienie podatku rząd ma środki między innymi na tzw. nową piątkę PiS. – To jest trochę tak, jakby z nieba spadło nagle kilkadziesiąt mld złotych. Na tym polegało nasze uszczelnienie – podkreślił szef rządu.

– Teraz zawieszając wysoko poprzeczkę, jednocześnie mamy świadomość, że musimy te oszczędności (...) przeprowadzić, ale także dalsze ambitne programy uszczelniające, zwłaszcza CIT, podatek VAT. To są takie miejsca, gdzie ja widzę jeszcze spory potencjał – powiedział Morawiecki. Przyznał, że deficyt budżetowy „trochę może wzrosnąć” w porównaniu do zeszłego roku. – To jest jasna sprawa – stwierdził premier.

Dodał, że wyobraża sobie budżet bez deficytu budżetowego. – W zeszłym roku otarliśmy się o taką sytuację, bo pół punktu proc. deficytu to jest rekord w III RP, nasi poprzednicy, Platforma (Obywatelska), mieli deficyt na poziomie 8 proc. (...). Dzisiaj rzeczywiście może nastąpić przyrost tego deficytu w porównaniu do zeszłego roku, i nawet nastąpi zapewne, bo to jest duży impuls fiskalny, duże wydatki, które ponosimy, ale jestem przekonany, że one są bardzo wartościowe i społecznie, i gospodarczo – powiedział premier.

„Spotkanie z nauczycielami jak najbardziej możliwe”

Szef rządu był pytany, czy nie obawia się zapowiadanego strajku nauczycieli. – Bardzo bym sobie życzył, aby ten protest nie miał miejsca i cały czas liczę na to – powiedział premier. Jak zaznaczył, badania wskazują, iż większość rodziców „stwierdziła, że podczas egzaminów nie jest to dobry pomysł, aby był taki protest”. – Życzyłbym sobie, aby się dogadać – mówił Morawiecki.

Pytany, czy w takim razie jest gotów spotkać się z nauczycielami, premier powiedział: „Myślę że takie spotkanie jest jak najbardziej możliwe. Spotykam się ze związkami zawodowymi, chodzę na Radę Dialogu Społecznego, są tam przedstawiciele także stanu nauczycielskiego”. – Dla mnie zawód nauczyciela to jest zawód ogromnego społecznego zaufania – zaznaczył szef rządu.

Premier zapewnił jednocześnie, że „nauczyciele będą na pewno coraz lepiej wynagradzani”, ale – jak dodał – „na wszystko potrzeba czasu”. – Chciałbym, aby najbliższe 6-12 miesięcy było znaczone kolejnymi podwyżkami – zapowiedział. – Chciałbym, aby już w przyszłym roku wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego łącznie brutto wynosiło 6 tys. zł – dodał Mateusz Morawiecki.

Dworczyk: Chcemy wypracować rozwiązanie, które pozwoli uniknąć strajku nauczycieli

„Prezes NBP odziedziczył siatkę płac po poprzedniku”

Narodowy Bank Polski opublikował na stronach internetowych przeciętne wynagrodzenia brutto kadry kierowniczej w 2018 r. Z informacji wynika, że najwyższe przeciętne wynagrodzenie miesięczne brutto otrzymywał dyrektor departamentu komunikacji i promocji – 49 tys. 563 zł; najmniej doradca prezesa 40 6720 zł. Publikacja wynagrodzeń w banku centralnym jest wynikiem realizacji postanowienia noweli ustawy dot. jawności wynagrodzeń w banku centralnym.

Morawiecki pytany, czy zdziwiły go i zszokowały zarobki w NBP, odpowiedział: „Niekoniecznie”. – Podobne zarobki występowały w czasach pana prezesa Marka Belki. Szkoda, że wtedy różne ośrodki medialne nie interesowały się tą sprawą – zauważył szef rządu. – Wysokość tych zarobków trzeba porównywać do rynku – dodał.

Premier powiedział również, że w BZ WBK (obecnie Santander), którego był prezesem, pracownicy zarabiają na podobnym poziomie jak w NBP. – Jeżeliby była duża różnica, to ciężko byłoby do NBP rekrutować różnego rodzaju specjalistów. Więc tutaj pan prezes Glapiński odziedziczył tę siatkę płac, z grubsza rzecz ujmując, po swoim poprzedniku i zarządza tą instytucją – zaznaczył. Morawiecki podkreślił również, że NBP jest instytucją niezależną od polskiego rządu.


Prezydent: nie miałem wątpliwości, że zarobki kierownictwa NBP powinny być jawne

„Mamy sporo potencjalnych ministrów”

Pod koniec lutego Komitet Polityczny PiS podjął decyzje dotyczące „jedynek” i „dwójek” na listach w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wśród przedstawionych kandydatów znalazło się kilku ministrów oraz wiceministrów rządu, m.in. szef MSWiA Joachim Brudziński, wicepremier Beata Szydło, minister edukacji Anna Zalewska, wiceminister kultury Jarosław Sellin, a także rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, wiceminister inwestycji i rozwoju Andżelika Możdżanowska, czy wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

Szef rządu został zapytany, czy po eurowyborach szykuje się głęboka rekonstrukcja rządu. – Szykują się zapewne zmiany, ponieważ rzeczywiście kilka znakomitych moich koleżanek i kolegów według wszelkiego prawdopodobieństwa znajdzie się w Brukseli. Mamy taki dream team, znakomitą drużynę, która tam będzie walczyć o nasze interesy – odpowiedział Morawiecki. Jak podkreślił, to będzie „spójna drużyna” w odróżnieniu od Koalicji Europejskiej.

Premier dopytywany, czy myśli już, kto zastąpi ministrów, którzy zostaną wybrani w wyborach do PE, odparł: „Myślę o nich oczywiście (...). Mamy tak długą ławkę znakomitych naszych potencjalnych ministrów, że jest naprawdę tutaj spory wybór”.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w Polsce 26 maja. Polacy będą wybierać 52 europosłów. W całej Unii wybory odbędą się w dniach 23-26 maja; Europejczycy wybiorą w sumie 705 europosłów.


Dworczyk: Rekonstrukcja rządu zaplanowana jest na czas powyborczy

„Mam nadzieję, że Adam Andruszkiewicz zostanie oczyszczony z jakichkolwiek podejrzeń”

Premier pytany, czy nie ma problemu z tym, że w jego rządzie jest wiceminister cyfryzacji, który jest bohaterem śledztwa ws. fałszowania podpisów na listach wyborczych Ruchu Narodowego, odpowiedział: „Wszystkie tego typu sprawy powinny, i takie jest moje życzenie, jak najszybciej zostać wyjaśnione do najmniejszego szczegółu. Mam nadzieję, że ta sprawa też bardzo szybko zostanie wyklarowana”.

– Mam nadzieję, że wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz zostanie bardzo szybko oczyszczony z jakichkolwiek podejrzeń – powiedział Morawiecki. Dodał, że wierzy w jego niewinność.

Zaznaczył, że „podejrzenia można rzucić bezpodstawne bardzo prosto, na każdego, można oczernić kogoś”. Dodał, że „zwykle się to robi po to, żeby jakieś błoto zostało na garniturze”. – I w tym przypadku mam nadzieję, że pan minister zostanie bardzo szybko oczyszczony z jakichkolwiek podejrzeń – podkreślił premier.

W pierwszej połowie lutego „Superwizjer” TVN24 wyemitował reportaż dotyczący śledztwa w sprawie fałszowana podpisów pod poparciem kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (startowali z Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy) przed wyborami samorządowymi w 2014 roku. Wówczas prezesem tej organizacji był Adam Andruszkiewicz, obecny wiceminister cyfryzacji. Według autorów reportażu z dokumentów prokuratury, do których dotarli, wynika, że kiedy jesienią ubiegłego roku śledczy chcieli wezwać Andruszkiewicza i przeszukać jego biuro, odebrano im akta sprawy.

Andruszkiewicz oświadczył, że nigdy nie fałszował ani nie kazał fałszować podpisów, zaś „rzekome oskarżanie” go przez jednego z podejrzanych jest nieprawdziwe, co udowodni przed sądem.


Adam Andruszkiewicz pozwał TVN. „Publiczny lincz mojej osoby”

źródło:

Zobacz więcej