Diamentowy miliarder zmarł podczas operacji powiększenia penisa

Ehud Arye Laniado miał 65 lat (fot. TT/Diamond Buyers Club)

W wieku 65 lat zmarł Ehud Arye Laniado, belgijski miliarder pochodzenia żydowskiego. Potentat na rynku diamentów doznał zawału podczas operacji powiększania penisa.

Pucz za kontrakt na ropę. Zmarł kontrowersyjny brytyjski milioner

Kilka dni temu w Londynie zmarł Ely Calil, jeden z ciekawszych, jakby powiedzieli komuniści, krwiopijców. W jego przypadku napomknięcie o krwi jest...

zobacz więcej

Laniado umówił się na zabieg w prywatnej klinice w Paryżu. Podczas operacji doszło do komplikacji – gdy lekarze wstrzyknęli pacjentowi substancję do przyrodzenia, ten doznał ataku serca. Nie udało się go uratować.

Informację o śmierci miliardera potwierdziła należąca do niego firma Omega Diamonds. „Żegnamy biznesmena-wizjonera. Z żalem informujemy o śmierci naszego założyciela, Ehuda Arye Laniado” – napisano w komunikacie.

Przyjaciel Leniado przyznał, że „król diamentów” miał obsesję na punkcie swojego wyglądu. – Nazywaliśmy go „Argentyńczyk”, gdyż zawsze wyglądał jak tancerz tango – wskazał. Media informują, że 65-latek miał też kompleks wynikający z niskiego wzrostu. Zapominał o nim jedynie, gdy księgowy czytał wyciągi z konta. Ponoć miał to robić nawet kilka razy dziennie.

Ehud Arye Laniado był ekspertem w dziedzinie wyceny diamentów. W 2015 roku sprzedał najdroższy wówczas diament na świecie – 12-karatowy „Blue Moon Josephine” za 48,4 mln dolarów.

Miliarder lubił się popisywać. Kupił najdroższy penthouse w Monako, wart ponad 30 mln funtów. Chętnie mieszkał też w willi na przedmieściach Los Angeles, gdzie organizował imprezy z modelkami. W marcu miał stanąć przed sądem w Belgii w związku z uchylaniem się od płacenia podatków.

źródło:
Zobacz więcej