„Szwedzkie władze straciły pięć lat, bezskutecznie walcząc z ekstremizmem islamskim”

Prawicowa opozycja nawołuje do wprowadzenia możliwości pozbawienia bojowników szwedzkiego obywatelstwa (fot. Michael Campanella/Getty Images)

Szwedzkie władze straciły pięć lat, bezskutecznie walcząc z ekstremizmem islamskim – pisze dziennik „Dagens Nyheter”. Przyczynę porażki gazeta upatruje m.in. w niekompetencji urzędników i braku koordynacji działań interwencyjnych.

Europejscy dżihadyści chcą wracać do domu

Około 6 tys. islamskich ekstremistów z Europy przyłączyło się do Państwa Islamskiego. Do tego trzeba dodać drugie tyle kobiet, które wyjechały do...

zobacz więcej

Pierwszym niewypałem według gazety było powołanie w 2014 r. na stanowisko koordynatora ds. walki z ekstremizmem niemającej doświadczenia byłej przewodniczącej socjaldemokratów Mony Sahlin. W 2016 r. odeszła ona ze stanowiska, oskarżona, a później skazana za poświadczenie nieprawdy o dochodach swojego ochroniarza, który starał się o kredyt na zakup domu.

Następczynią Sahlin została także niemająca eksperckiej wiedzy doktor filozofii i była szefowa szwedzkiego Czerwonego Krzyża Anna Carlsted. Kwestia walki z ekstremizmem podlegała niekompetentnej, jak ocenia „Dagens Nyheter”, byłej już minister ds. kultury i demokracji Alice Bah Kuhnke z Partii Ochrony Środowiska Zieloni. Obecnie jest ona liderką na liście tej partii w wyborach do europarlamentu.

Jak pisze gazeta, pierwsze dwa lata wykorzystano na „zdobywanie wiedzy” i zobowiązywanie gmin do opracowania diagnozy sytuacji oraz planu działania w związku z poczynaniami ekstremistów. Powstała także linia telefoniczna, na którą rodziny czy znajomi mogli zadzwonić, zaniepokojeni radykalizacją swoich bliskich lub kolegów.

„Telefon wsparcia okazał się porażką. Udzielający porad mieli tzw. kompetencje międzykulturowe, ale nie mogli pomóc w przypadku brutalnego ekstremizmu. Ponadto problemy techniczne sprawiały, że dzwoniący łączeni byli z automatyczną sekretarką” – pisze gazeta cytując rządowy raport.

Niejasne jest także, jak dużym problemem w gminach jest np. powrót bojowników walczących po stronie Państwa Islamskiego (IS). Jak wykazano, takie informacje były przekazywane ustnie i nie ma dziś po nich śladu w dokumentach.

Uciekła, by żyć w Państwie Islamskim. Straci brytyjskie obywatelstwo

Brytyjski rząd podjął decyzję o pozbawieniu obywatelstwa Shamimy Begum – nastolatki, która cztery lata temu uciekła z Londynu, by żyć w Państwie...

zobacz więcej

Według „Dagens Nyheter” w czasie gdy koordynatorem ds. walki z ekstremizmem była Mona Sahlin, w jej urzędzie, który miał pierwotnie skupiać się na prewencji, lepiej działały interwencje.

Gazeta podaje przykład rodziny osoby skazanej w 2016 r. za przygotowywanie ataku terrorystycznego. Jej rodzina skontaktowała się z ekspertem pracującym dla Sahlin, gdy zawiodła koordynacja między gminą, służbą socjalną i służbą ochrony zdrowia psychicznego a służbami specjalnymi SAPO. Każda z instytucji wykonywała pracę jedynie w swoim zakresie kompetencji.

„Dagens Nyheter” przypomina, że w 2017 r. szwedzki rząd ogłosił, iż stanowisko koordynatora ds. walki z ekstremizmem zostanie zastąpione przez nową instytucję – stałe krajowe centrum walki z ekstremizmem. „Przede wszystkim zapowiedziano, że powstanie grupa interwencyjna, która będzie nie tylko koordynować, ale także przeprowadzać działania operacyjne” – pisze gazeta. Taka grupa nigdy nie powstała.

Jak podkreśla szwedzki dziennik, zmarnowane lata pracy mogą mieć poważne konsekwencje. Jeśli dojdzie do całkowitego upadku kalifatu, bojownicy IS mogą powrócić do Szwecji. Władze kraju zapowiadają zaostrzenie prawa, by nawet wspieranie terroryzmu było karalne. Według „Dagens Nyheter” przestępstwa dokonane za granicą są trudne do udowodnienia w sądzie.

Austria przeciw powrotowi dżihadystów. Dania: nie możemy im go zabronić

Austriacki wicekanclerz odrzucił w czwartek możliwość powrotu do kraju obywateli, którzy walczyli w szeregach Państwa Islamskiego (IS). Z kolei...

zobacz więcej

„Pozostaje pytanie, jak mamy postępować z tymi wszystkimi, którzy będą zapewniać, że byli (w IS) jedynie kierowcami karetek pogotowia albo kucharzami?” – zastanawia się gazeta.

W szwedzkich mediach ukazały się w ostatnim czasie reportaże ukazujące losy mających szwedzkie obywatelstwo zwolenników IS. Przebywający w więzieniach w Iraku czy Syrii Szwedzi przekonywali, że chcą wrócić do Szwecji, gdyż zmienili swoje nastawienie i nie popierają już terrorystów. Zaprzeczali także, jakoby dokonywali zbrodni.

Socjaldemokratyczny premier Szwecji Stefan Loefven zapowiedział, że nie mogą oni liczyć na pomoc szwedzkiego MSZ. Część opinii publicznej zaniepokojona jest losem ich dzieci. Prawicowa opozycja nawołuje do wprowadzenia możliwości pozbawienia bojowników szwedzkiego obywatelstwa.


Według służb specjalnych SAPO w Szwecji przebywać może 785 ekstremistów islamskich.

źródło:

Zobacz więcej