Jechał autostradą pod prąd. Kiedy się zorientował było już za późno

Uderzenie było tak duże, że w obu pojazdach zostały wyrwane koła (fot. Tarnowska Policja)

52-letni kierowca pomylił nocą drogę i wjechał pod prąd na autostradę. Jechał tak dwa kilometry, pewny, że to droga dwukierunkowa. Nie zorientował się, że jest na autostradzie nawet, kiedy zobaczył dwa samochody jadące wprost na niego. – Był pewien, że jadący z przeciwka wyprzedza po jego pasie – mówi nam asp. sztab. Paweł Klimek z KMP w Tarnowie. W końcu doszło do zderzenia czołowego.

„Nie ma niezawisłości sędziowskiej bez odwagi”. Żonie Kalisza grozi wyrok za jazdę po pijanemu

Małżonka byłego prominentnego polityka SLD Ryszarda Kalisza prowadziła samochód pod wpływem alkoholu. Jak informuje prokuratura, Dominika K. –...

zobacz więcej

Groźna sytuacja miała miejsce ok. godz. 23 na autostradzie A4 w kierunku Rzeszowa. 52-letni kierowca opla corsy wiozący swoich rodziców i brata wjechał pod prąd na nitkę prowadzącą do Rzeszowa. Był pewien, że jedzie drogą dwukierunkową do Dąbrowy. Nagle zobaczył, że wprost na niego suną dwa auta.

– Później wyjaśnił, że był przekonany, że ktoś wyprzedza, jadąc po jego pasie – mówi nam asp. sztab. Paweł Klimek z KMP w Tarnowie. – Z kolei kierowcy pędzący po autostradzie z naprzeciwka byli w szoku. Nie mieli wiele czasu na reakcję – dodaje.

W ostatniej chwili próbowali uniknąć zderzenia, uciekając na pobocze. Na próżno. Opel „czołowo–bocznie” uderzył w hyundaia, który został odrzucony do rowu. W wirującego po drodze opla uderzył alfa romeo. Na szczęście, mimo groźnie wyglądającego zderzenia, nikt nie zginął, a nawet nie odniósł poważnych obrażeń.

52-latek stracił prawo jazdy, a o okolicznościach zajścia będzie musiał opowiedzieć przed sądem. W efekcie jego pomyłki autostrada przed dwie godziny była zablokowana.

źródło:
Zobacz więcej