Szukał złotego pociągu, natrafił na bezcenne malowidła. Odkrycie pod Wałbrzychem

(fot. arch.PAP/Maciej Kulczyński, zdjęcie ilustracyjne)

Piotr Koper, który przez lata szukał złotego pociągu, nieoczekiwanie odkrył cenne dzieło sztuki. Podczas prac w sali balowej Pałacu w Strudze koło Wałbrzycha odkrył renesansowe, liczące niemal 500 lat malowidła naścienne – informuje portal dziennik.wałbrzych.pl.

Kolejna tajemnica Watykanu odkryta. Po 500 latach natrafiono na malowidła Rafaela

Dwa malowidła Rafaela zostały odkryte w Watykanie po 500 latach od ich powstania. Stało się to podczas renowacji jednego z pomieszczeń w Pałacu...

zobacz więcej

– Podczas pracy przy odtwarzaniu stropu w pałacu zauważyliśmy, że pod warstwą tynku znajdują się jakieś malowidła. Ta warstwa tynku bardzo słabo się trzymała, była odparzona. Zaczęliśmy ją delikatnie usuwać – powiedział portalowi odkrywca.

Jak czytamy w artykule, odkryto kilkanaście renesansowych malowideł powstałych, w odróżnieniu od fresków, na suchych tynkach. – Początkowo wydawało się, że to jakieś pojedyncze czy podwójne malowidła, przedstawiające kogoś bliżej nieokreślonego. Dzisiaj już mówimy o dwudziestu ośmiu polach, o powierzchni mniej więcej 1,5 do 2,5 metra kwadratowego. Są na nich namalowani władcy Czech z jednej strony, a z drugiej – cesarze rzymscy. Pozostają dwie ściany, na których jeszcze nie wiemy, kto jest – opowiada właściciel Pałacu w Strudze Krzysztof Wieczorek.

Jak informuje portal, udało się odczytać napisy znajdujące się pod wizerunkami postaci i dopasować obrazy do rzeczywistych postaci historycznych.

– W oparciu o fragmenty, które znajdują się powyżej portretów udało się zidentyfikować maksymy władców. W oryginale formułowane w języku łacińskim, tu w swoich niemieckich odpowiednikach. O tyle jest to ciekawe, że maksyma łacińska to były 3-4 wyrazy, natomiast tutaj mamy dwa pełne wersy w ciekawy sposób rymujące się ze sobą – poinformował inny rozmówca portalu, Maciej Utecht.

Krzysztof Wieczorek podkreśla, że na polichromie natrafiono w największej sali balowej w tej części Śląska. – Do odkrycia jest jeszcze dużo rzeczy, bo pod spodem jest pas 150 m kwadratowych, gdzie pod farbą, co wiemy, też są malowidła. Tyle, że o nich nie wiemy absolutnie nic – powiedział.

źródło:
Zobacz więcej