RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Conrado Moreno: W dzieciństwie powtarzałem, że jestem ufoludkiem #PolskaToWiecej

Czuje się w takim samym stopniu Hiszpanem, jak Polakiem. Gdy był dzieckiem, miał silną potrzebę podkreślenia swojej tożsamości. Powtarzał, że jest ufoludkiem. O swoim życiu w dwóch ojczyznach i w dwóch strefach kulturowych opowiedział portalowi tvp.info Conrado Segismundo Moreno Szypowski, polsko-hiszpański konferansjer.

Bez „Papy” Stamma nie byłoby polskiego boksu. #PolskaToWiecej

Sześćdziesiąt pięć lat temu, w maju 1953 r., w murach Hali Gwardii odbyły się pierwsze po wojnie mistrzostwa Europy w boksie. – „Papa” Stamm razem...

zobacz więcej

– Czuję się Polakiem i Hiszpanem. Jak byłem dzieckiem to zawsze pytałem; kim ja tak naprawdę jestem. Mama jest Polką, tata Hiszpanem. Dziadków miałem w Polsce i w Hiszpanii. Powtarzałem, że jestem ufoludkiem, bo nie jestem ani Polakiem, ani Hiszpanem. Miałem silną potrzebę podkreślenia swojej tożsamości. Dla młodego człowieka takie obcowanie na pograniczu dwóch różnych światów było trudne do pogodzenia – powiedział Conrado Segismundo Moreno Szypowski.

Do ósmego roku życia mieszkał w małym i ciasnym mieszkaniu w Hiszpanii. Gdy w 1992 roku przyjechał do Polski, metraż się zwiększył i wtedy poczuł trochę więcej przestrzeni i wolności.

– Do Polski przyjechałem po raz pierwszy na wakacje do dziadków, będąc ośmioletnim chłopcem. To było piękne i zielone lato w porównaniu z Hiszpanią. Miałem wtedy poczucie takiej ogromnej przestrzeni. To była bujna przyroda i przeróżne zapachy drzew owocowych. Zachwyciłem się domem i pięknym ogrodem dziadków. W tamtym czasie ten dom był dzielony przez innych lokatorów, ze względu na dekret Bieruta. Mimo tych okoliczności miałem wtedy wrażenie, że Polska jest krajem wielu możliwości – mówił Moreno.

Zaznaczył, że Hiszpanie przyjeżdżają dzisiaj do Polski dlatego, że w ich kraju występuje bardzo wysokie bezrobocie wśród młodych ludzi.

Aldona Orman: W zdrowych rodzinach konkurencja nie występuje #PolskaToWiecej

Gościem specjalnego świątecznego wydania programu „Polska to więcej” jest Aldona Orman. Gwiazda telenoweli „Klan” i serialu „Barwy szczęścia” w...

zobacz więcej

Z perspektywy wielu lat pobytu w Polsce Conrado ocenił, że Polacy są bardzo ambitni, dobrze wykształceni i znają wiele języków obcych, więc stanowią dobrą kadrę dla pracodawców.

– Polacy lubią narzekać, są często niezadowoleni, ale potrzeba bycia najlepszymi sprawia, że wciąż są w procesie ustawicznego rozwoju. To narzekanie może być taką napędzającą cechą, która nie pozwala stanąć w miejscu – podkreślił.

– Polacy lubią także rozmawiać i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Znają swoją historię i tradycję – dodał. Jego zdaniem Hiszpanie mniej interesują się swoją historią.

Conrado zauważył też, że Polacy oceniają Hiszpanów, Włochów czy Portugalczyków jako osoby o wesołym i radosnym usposobieniu. – Ludzie południa, nawet gdy się nie znają, uśmiechają się do siebie, czego nie czynią Polacy; zdarza się to tylko wtedy, gdy większość się śmieje i zaraża innych swoją radością. To taka reakcja domina – powiedział.

To, jak widzi Polaków i Hiszpanów, przedstawił przywołując słowa swojego znajomego z Hiszpanii, który odwiedził Polskę. – Spodobało mi się to, co powiedział o kulturze hiszpańskiej i polskiej. W Hiszpanii domy i mieszkania są zimne, a ulice gorące. A w Polsce ulice są zimne, a domy gorące. Rzeczywiście, polskie serce jest bardzo ciepłe i gorące, tylko trzeba najpierw się do niego dostać – ocenił.

„Społeczeństwo się wzbogaciło, a auta klasyczne potaniały”. Nastąpiła moda na klasyki. #PolskaToWiecej

– Ostatnio w Polsce wzrosło zainteresowanie klasycznymi autami. Nie jest to już tylko hobby dla wybranych, stało się wręcz dostępne dla szerszej...

zobacz więcej

Tęsknota do dwóch ojczyzn

Ma dwie ojczyzny, czuje się Polakiem i Hiszpanem. Na pytanie, w jaki sposób łagodzi tęsknotę do jednej z nich odpowiedział, że to jest trudne do wyleczenia.

– Ta tęsknota za swoją ojczyzną, a w tym przypadku w czasoprzestrzeni, jest trochę inna. To jest trudne do zniesienia. Po prostu nie da się! – powiedział. Przyznał, że łagodzi te emocje na antenie, prowadząc audycję autorską w Radiu Dla Ciebie.

– Podczas rozmowy dostrzegam, że druga osoba niezależnie od tego, kim jest i czym się zajmuje, przeżywa trudne chwile. Tak naprawdę trudno jest zamknąć drzwi i uznać, że trzeba się z tym pogodzić. Ludzie, aby sobie pomóc, otwierają się na świat, spotykają się z innymi ludźmi i rozmawiają. To tak naprawdę jest jedynym lekiem – powiedział.

„Język to żywy organizm, nad którym cały czas trzeba pracować”

Ta audycja i praca w Totalizatorze Sportowym zmusza go do nieustannej pracy nad językiem polskim. – Praca w Polskim Radiu bardzo zobowiązuje, by mieć odpowiedni poziom języka. Nie jest to zawsze łatwe, bo to jest żywy organizm, nad którym cały czas trzeba pracować – przyznał.

– Moja praca jako prezentera losowań Lotto również zmusza mnie do używania poprawnej polszczyzny. To właśnie tam zacząłem pracować nad dykcją. Praca ta wzbogaciła moje umiejętności językowe w znacznym stopniu – mówił.

W młodości seplenił i to powodowało wiele przykrości

– W szkole bardzo często sepleniłem i wszyscy się ze mnie śmiali. Hiszpanie bardzo często to robią. Nie odróżniałem rodzajów, ale muszę przyznać, że na przestrzeni ostatnich sześciu lat świetna pani logopeda wykręciła mi język na wszystkie strony, pozbyłem się nieścisłości z języka hiszpańskiego – zaznaczył.

„Polska ma wszystko, czego potrzebujesz”. #PolskaToWiecej

zobacz więcej

Praca nad językiem rozwinęła u Conrado umiejętność pisania wierszy, którymi zaczął dzielić się w sieci.

– Moje myśli i emocje, przelane na papier, nie nazywam wierszami. To wynika z tego w jakim domu zostałem wychowany. Literatura była bardzo ważna. Książki zawsze były obecne w moim domu. Moi rodzice założyli wydawnictwo w Hiszpanii, tłumacząc literaturę polską na język hiszpański. Tłumaczyli Witkacego, „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego, ale także pisarzy, którzy nie są tak znani. Myślę, że to po prostu zostało zaszczepione we mnie i stąd też ta potrzeba wyrazu poprzez słowo – powiedział.

„W Hiszpanii goją się wszystkie rany”

Conrado, jak sam przyznaje ma dwie ojczyny – Hiszpanię i Polskę. Jednak za Madrytem tęskni najbardziej.

– Z perspektywy wielu lat przyznam, że miejscem takim, w którym goją się rany, w którym czuję się wolny – może patrzę przez różowe okulary – jest Hiszpania – Madryt. Tęsknię za tym miejscem, bo bywam tam dość rzadko. To właśnie tam mogę poczuć wolność duchową i umysłową – stwierdził.

To zrozumiałe, bo dzieciństwo spędził w Hiszpanii. To tam kształtowały się jego upodobania, wrażliwość i pragnienia. Jest w nim coś z gladiatora i romantyka. Kiedyś w jednym z wywiadów, który udzieliła Agnieszka Osiecka, stwierdziła, że „u niej jest bardzo blisko z serca do papieru”. Conrado w rozmowie przypomina tę niezwykłą poetkę.

źródło:
Zobacz więcej