„Zimna wojna” i Paweł Pawlikowski bez Oscara. „Roma” pokonała polską produkcję

Najlepszym filmem według Amerykańskiej Akademii Filmowej okazał się w tym roku „Green Book” w reżyserii Petera Farrelly'ego. „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego nominowana w trzech kategoriach – za reżyserię, zdjęcia oraz najlepszy film nieanglojęzyczny – nie zdobyła ani jednej statuetki.

„Złote Maliny” dla najgorszych filmów. Donald Trump zdobył aż dwie

Prezydent Donald Trump jest podwójnym laureatem edycji Złotych Malin 2019 – nagród przyznawanych za najgorsze filmy. Pośród wyróżnionych w sobotę...

zobacz więcej

Podczas tegorocznej gali oscarowej nie wyłoniono zdecydowanych zwycięzców. Najwięcej nagród zdobył biograficzny film o Freddiem Mercurym „Bohemian Rhapsody” w reżyserii Bryana Singera. Obraz nominowany w pięciu kategoriach zdobył cztery Oscary – za najlepszy dźwięk, najlepszy montaż, najlepszy montaż dźwięku oraz najlepszą pierwszoplanową rolę męską dla Ramiego Malka.

Twórcy nominowanej w siedmiu kategoriach „Czarnej Pantery” (reż. Ryan Coogler) opuścili galę z trzema Oscarami – za najlepszą muzykę oryginalną, najlepszą scenografię i najlepsze kostiumy.

Tyle samo statuetek zdobył „Green Book”, który prócz Oscara za najlepszy film, został doceniony za drugoplanową rolę męską Mahershali Alego (to druga statuetka w dorobku aktora, nagrodzonego w 2016 roku za rolę w „Moonlight” Barry'ego Jenkinsa) oraz najlepszy scenariusz oryginalny.

Amerykańska Akademia Filmowa trzykrotnie nagrodziła „Romę” Alfonso Cuarona (film był nominowany w dziesięciu kategoriach). Sam Cuaron trzykrotnie wychodził na scenę, odbierając Oscary za reżyserię, zdjęcia i najlepszy film nieanglojęzyczny.

Przemawiając, kilkukrotnie wyraził podziw dla aktorek występujących w filmie, m.in. nominowanych do nagród Akademii Yalitzii Aparicio oraz Mariny de Taviry. – Te aktorki uczyniły „Romę” tym, czym jest. Chciałbym podziękować Akademii, że nagrodzili film o jednej z siedemdziesięciu milionów osób, które pracują jako pomoce domowe, nie mając żadnych praw pracowniczych i które w kinie pojawiają się tylko w tle. Musimy patrzeć tam, gdzie nie patrzą inni – powiedział meksykański reżyser.

Olivia Colman, laureatka nagrody dla najlepszej aktorki za film "Ulubiony"; Mahershala Ali, laureat nagrody dla najlepszego aktora drugoplanowego za "Zieloną księgę"; oraz Regina King, zdobywczyni najlepszej aktorki drugoplanowej za rolę w filmie "'If Beale Street Could Talk" (fot. Frazer Harrison/Getty Images)

Zamieszanie z Oscarami. Akademia filmowa wycofuje się z kontrowersyjnej decyzji

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej wycofała się ze swojej decyzji, by Oscary w czterech kategoriach ze względów czasowych przyznać...

zobacz więcej

Przegranym tegorocznej gali okazała się „Faworyta” Yorgosa Lanthimosa. Film nominowany w dziesięciu kategoriach otrzymał zaledwie jedną statuetkę dla Olivii Colman za pierwszoplanową rolę kobiecą. Aktorka podziękowała swoim partnerkom z planu: Rachel Weisz oraz Emmie Stone, nazywając je „dwiema najcudowniejszymi kobietami, w których można się zakochać i pracować każdego dnia”. Przyznała również, że sama życzyła Oscara Glenn Close, nazywając ją swoją idolką.

45-letnia Brytyjka w 2017 roku zdobyła Złoty Glob za rolę w miniserialu „Nocny recepcjonista”. Jest również znana z serialu „Broadchurch”, który przyniósł jej nagrodę Emmy.

W przemówieniach podczas tegorocznej uroczystości nie zabrakło mocnych akcentów polityczno-społecznych. Największą burzę oklasków wywołał Spike Lee. – Nie włączajcie tego zegara – zażartował, odbierając Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany do filmu „Czarne bractwo. BlacKkKlansman”, napisany wspólnie z Charliem Wachtelem, Kevinem Willmottem i Davidem Rabinowitzem.

– Dziś jest dwudziesty czwarty lutego, najkrótszego miesiąca roku. To również miesiąc dedykowany historii Afroamerykanów. Historii mężczyzn i kobiet. Ponad 400 lat, kiedy nasi przodkowie zostali wykradzeni z Afryki, przywiezieni tutaj, żeby uprawiać pola Wirginii – przypomniał.

Rami Malek otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora (fot. REUTERS/Matt Sayles/A.M.P.A.S)

Rosną szanse „Zimnej wojny” na Oscara

„Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego i koprodukowana przez Polaków kazachska „Ayka” Siergieja Dworcewoja znalazły się na shortliście do Oscara w...

zobacz więcej

Regina King, zdobywczyni Oscara z drugoplanową rolę żeńską w filmie „Gdyby ulica Beale umiała mówić” w reżyserii Barry'ego Jenkinsa, oddała hołd afroamerykańskiemu pisarzowi i eseiście Jamesowi Baldwinowi, autorowi książkowego pierwowzoru filmu. – Ty zaś, Barry – zwróciła się do reżysera – otoczyłeś to dziecko miłością i wsparciem. Sama jestem przykładem na to, że miłość i wsparcie dają siłę – dodała. – Cieszę się, że moje nazwisko zostało wymienione przy waszych – zwróciła się do pozostałych nominowanych aktorek.

Nagrodę za krótkometrażowy film dokumentalny odebrały twórczynie filmu „Okresowa rewolucja”. Film, podobnie jak „Roma”, miał swoją premierę na platformie Netflix, gdyż właśnie Netflix był jego producentem.

Najlepszym długometrażowym filmem animowanym wybrano „Spiderman Uniwersum”, długometrażowym filmem dokumentalnym – „Free Solo”. Za krótkometrażowy film animowany nagrodzono „BAO”, za krótkometrażowy film aktorski – „Skin”.

Po jednej statuetce otrzymały „Vice” (za charakteryzację) i „Pierwszy człowiek” (za efekty specjalne).

Nominowana w trzech kategoriach (za film nieanglojęzyczny, reżyserię i zdjęcia) „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego nie otrzymała żadnej statuetki.

Zgromadzona na gali publiczność oddała hołd wybitnym filmowcom, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku. Był wśród nich – obok m.in. Bernardo Bertolucciego, Milosza Formana i Bruno Ganza – także wybitny polski operator Witold Sobociński.

źródło:

Zobacz więcej