Polscy skoczkowie walczą o medale. „Jest dwóch wielkich faworytów”

Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Jakub Wolny i Piotr Żyła – czy uda im się obronić mistrzostwo świata? (fot. Getty)

Polscy skoczkowie rozpoczynają rywalizację o medale mistrzostw świata. Na słynnej Bergisel zobaczymy w akcji Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Piotra Żyłę i Jakuba Wolnego. W sobotę konkurs indywidualny na dużej skoczni, w niedzielę „drużynówka”. Celem co najmniej dwa krążki.

Komplet Polaków w konkursie mistrzostw świata mimo słabych skoków

Komplet czterech polskich skoczków zakwalifikował się do sobotniego konkursu na skoczni w Innsbrucku, odbywającego się w ramach mistrzostw świata w...

zobacz więcej

Nawet jeśli coś w trakcie sezonu nie szło, nawet jeśli Polacy nie wygrywali zawodów za zawodami, od początku liczyło się tylko Seefeld. A ściślej: położona w Innsbrucku skocznia Bergisel, na której odbędą się tegoroczne mistrzostwa świata.

Obiekt szczęśliwy, pamiętający m.in. triumfy Adama Małysza czy Kamila Stocha, ale i kapryśny — figle często płata tu wiatr, operujący nadzwyczaj swobodnie, bo... wzdłuż obiektu prawie nie ma drzew. Potrzeba wielkiego doświadczenia, by zmienne warunki jakoś ujarzmić.

Miłośnikom dyscypliny skocznia w Innsbrucku znana jest przede wszystkim z konkursów w ramach Turnieju Czterech Skoczni. Wyniki, jakie uzyskiwali na niej Polacy w ostatnich pięciu latach, nie napawają optymizmem. Poza wyjątkowo udanym sezonem 2016/2017, gdzie w czołówce uplasowało się aż trzech naszych reprezentantów, w „dziesiątce” zawody udało się kończyć tylko Kamilowi Stochowi. Na podium stanął jednak tylko raz (za to od razu na najwyższym stopniu).

Wyniki Polaków podczas konkursów TCS w Innsbrucku:

2014/2015 2015/2016 2016/2017 2017/2018 2018/2019
Kamil Stoch 7 16 4 1 5
Piotr Żyła 13 - 7 14 42
Dawid Kubacki 22 24 17 20 18
Jakub Wolny - - - 15 34
Stefan Hula - 27 42 11 30
Maciej Kot - 35 6 13 -
Aleksander Zniszczoł 28 - - - -
Tomasz Pilch - - - 42 -
Klemens Murańka - - 41 - -

Że wcale nie musi być tak pięknie, Biało–Czerwoni przekonali się podczas piątkowych kwalifikacji. Stoch, najlepszy w kadrze, zakończył je dopiero na jedenastym miejscu. Dawid Kubacki (24.), Piotr Żyła (33.) i Jakub Wolny (35.) zawiedli, choć nie bez wpływu na ich rezultaty był – jakżeby inaczej – wiatr. – Na Bergisel najważniejsze może okazać się... szczęście – przekonuje Michał Chmielewski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. – Prawie nikt z czołówki nie osiągnął dobrego wyniku w kwalifikacjach, bo warunki były takie, a nie inne. Nie wiem, czy warto przywiązywać do nich wagę.

– Pomimo bonifikat, czynnik “szczęścia” i zależności od pogody wciąż jest w skokach obecny – tłumaczy dziennikarz i ekspert TVP Sport, Mateusz Leleń. – Tak to zresztą zostało wymyślone. Nawet Walter Hofer wspominał, że dodatkowe punkty rekompensują jakieś 75 procent strat. Wciąż lepiej więc skakać z wiatrem pod narty niż w plecy.

Gdyby patrzeć tylko na klasyfikację Pucharu Świata, złoty medal w konkursie drużynowym organizatorzy powinni przyznać Polakom już teraz. Stoch jest drugi, Żyła czwarty, Kubacki piąty, a w Pucharze Narodów blisko nas (choć wciąż ze stratą ponad 400 punktów) są tylko Niemcy. Jeśli jednak brać pod uwagę wyłącznie dyspozycję w Innsbrucku, tu lepsze wrażenie robią nie tylko nasi zachodni sąsiedzi, ale choćby i Austriacy.

– „Kompatybilny” ze skocznią jest właściwie tylko Stoch. Kubacki zwykle notował na niej najgorsze występy w Turnieju Czterech Skoczni, pamiętamy też wszyscy tegoroczną wpadkę Żyły... Na pewno nasi będą skakać lepiej niż w kwalifikacjach, ale walka z Niemcami będzie trudna. Austriacy i Japończycy też są mocni – obawia się Leleń.

Większym optymistą jest Chmielewski. – Na tegoroczny wynik Kubackiego w Innsbrucku spory wpływ miał wiatr. Trochę martwię się o nierówną dyspozycję Polaków, którzy nie wygrywają wszystkiego po kolei, są raczej dość chimeryczni, ale wierzę, że o ile Wolny będzie się dobrze czuł po chorobie, to powalczymy o złoto.

Tak jak w „drużynówce” o medale powinni powalczyć Polacy, Niemcy, Austriacy i Japończycy, tak i konkurs indywidualny zdominują najpewniej przedstawiciele właśnie tych nacji. Wśród największych faworytów wymienia się Kamila Stocha (Polska), Ryoyu Kobayashiego (Japonia), Markusa Eisenbichlera, Karla Geigera (Niemcy) i Stefana Krafta (Austria). Z naciskiem na dwóch pierwszych.

– Kobayashi jest dominatorem sezonu, a w niedzielę wygrał w Willingen z przewagą ponad 20 punktów. Jeśli powtórzy tamte skoki, będzie nie do powstrzymania. Drugi faworyt to Kamil Stoch. Wielkie doświadczenie, piękny styl skoku i rosnąca forma. W Lahti, dwa tygodnie przed mistrzostwami, potrafił wyprzedzić drugiego skoczka o 17 punktów. I jeszcze jedno: Bergisel zawsze mu bardzo odpowiadała – wylicza Leleń.

Ekspert TVP Sport „czarnego konia” upatruje w osobie Killiana Peiera. 23–letni Szwajcar podczas Turnieju Czterech Skoczni zajął w Innsbrucku siódme miejsce, świetnie spisuje się na treningach, a kwalifikacje zakończył na trzeciej pozycji. – Nie ma nic do stracenia, świetnie skacze na Bergisel, pojedzie z niższym numerem startowym i może mieć więcej szczęścia do warunków.

Zdaniem Chmielewskiego, z medalowego obrazu nie można wykluczać też pozostałych Polaków. – Żyła od konkursów w Zakopanem ciągle kręci się w okolicach podium. Kubacki w Willingen był dwa razy piąty, choć on akurat jest zdecydowanie większą zagadką. Wierzę jednak, że obaj trafią z optymalną formą.

„Zagadką” jest też zwycięzca kwalifikacji – 27–letni Markus Eisenbichler. – Miewa skoki znakomite i takie, po których można tylko złapać się za głowę. Jeszcze nigdy nie wygrał zawodów Pucharu Świata, więc byłaby w tym przewrotność, gdyby zdobył tytuł. Ale nie takie rzeczy widzieliśmy w skokach – zauważa Leleń.

Z perspektywy kibica: najważniejsze, by mistrzem świata został rzeczywiście najlepiej dysponowany skoczek. – Boję się, że tak nie będzie. Wielką rolę odegra jury. Jeśli będą zbyt często rotować belkami, konkurs będzie niezrozumiały i niesprawiedliwy. To się, niestety, zdarza ostatnio bardzo często: obniżanie po dalekim skoku, potem nagłe pogorszenie warunków i czołówka ma problem... – analizuje Chmielewski.

***

Konkurs indywidualny zaplanowano na sobotę. Seria próbna o 13:30, pierwsza seria o 14:30. W niedzielę „drużynówka”: o 13:45 skoki próbne, o 14:45 początek prawdziwej rywalizacji.

Transmisje w TVP1, TVP Sport i aplikacji mobilnej.

źródło:
Zobacz więcej