Wojciech Jakóbik: Nord Stream 2 niekoniecznie będzie mógł zacząć pracę

Nowelizacja dyrektywy gazowej, dotycząca Nord Stream 2 jest uważana za sukces polskiej dyplomacji (fot. arch.PAP/DPA)

– Sam fakt konieczności dostosowania projektu do nowej regulacji może go istotnie opóźnić. Może to być od pół roku, do roku opóźnienia. Nawet jeżeli gazociąg powstanie, to niekoniecznie będzie mógł zacząć pracę, ponieważ dostawy mogą ruszyć dopiero po ostatecznym porozumieniu w sprawie aplikacji dyrektywy gazowej – mówi w rozmowie z portalem tvp.info analityk sektora energetycznego Wojciech Jakóbik.

Ambasadorowie państw UE za dyrektywą dotyczącą Nord Stream 2

Ambasadorowie krajów członkowskich przy Unii Europejskiej poparli w Brukseli projekt nowelizacji dyrektywy gazowej dotyczącej Nord Stream 2....

zobacz więcej

Petar Petrovic: Projekt nowelizacji dyrektywy gazowej dotyczącej Nord Stream 2 wejdzie w życie. Dzięki temu wszystkie gazociągi docierające do UE, w tym rosyjsko-niemiecki projekt, będą podlegały unijnemu prawu. Minister energii Krzysztof Tchórzewski jest zadowolony, że kompromis wejdzie w życie, ale podkreśla, że uchwalone przepisy nie zmieniają negatywnego stanowiska Polski wobec tego projektu. Rzeczywiście jest się z czego cieszyć, skoro nie udało się go zablokować?

– Pod koniec roku wydawało się, że dyrektywa zostanie skreślona, teraz okazuje się, że dzięki połączonym wysiłkom Komisji Europejskiej, prezydencji rumuńskiej i dyplomacji, takiej jak polska, udało się osiągnąć kompromis. Nie jest on idealny, ale pozwala na uregulowanie sytuacji Nord Stream 2. Konsekwencją nowelizacji może być istotne opóźnienie tego projektu poprzez konieczność zmiany jego założeń. Komisja będzie negocjować warunki wobec Nord Stream 2 lub zleci takie negocjacje Niemcom, ale zachowa kontrolę nad procesem do samego końca. Jeżeli kompromis będzie dobry, to kraje jak Polska będą usatysfakcjonowane, jeżeli nie, to będą mogły kwestionować go w sądzie.

Wcześniej takich narzędzi nie było. Na każdym etapie procesu zastosowania prawa unijnego wobec Nord Stream 2 będą bezpieczniki, które pozwalają krajom, takim jak Polska trzymać rękę na pulsie nad realizacją tego projektu. Sam fakt konieczności dostosowania go do nowej regulacji może go opóźnić o pół roku, a nawet do roku. Nawet jeżeli gazociąg powstanie, to niekoniecznie będzie mógł zacząć pracę, ponieważ dostawy mogą ruszyć dopiero po ostatecznym porozumieniu w sprawie aplikacji dyrektywy gazowej.

„Bez sieci powiązań byłego kanclerza RFN Schrödera nie byłoby Nord Stream 1 i 2”

Autor książki nt. aktywności Gazpromu w Europie Jens Hovsgaard stwierdził, że bez sieci powiązań byłego kanclerza RFN Gerharda Schrödera nie...

zobacz więcej

Do tej pory wydawało się, że sprawa jest przesądzona. Widać było determinację strony niemieckiej. Kanclerz Angela Merkel jak mantrę powtarzała, że nie jest to projekt polityczny tylko gospodarczy, lekceważąc przy tym głosy sprzeciwu. Co takiego się stało, że ostatecznie wprowadzone zostaną zmiany, które nie będą korzystne dla niemiecko-rosyjskiego przedsięwzięcia?

Kiedy Niemcy zorientowały się, że nie są w stanie zatrzymać rewizji dyrektywy, wolały przyłączyć się do strony zwycięskiej i zaproponować głębokie zmiany. Na etapie konsultacji między państwami w Komitecie Stałych Przedstawicieli Rządów Państw Członkowskich (COREPER) Niemcy i Francja zaproponowały scedowanie uprawnień Komisji na państwo, na którego brzeg wychodzi Nord Stream 2, czyli właśnie Niemiec. Na szczęście, w toku dalszych negocjacji Parlament Europejski doprowadził do tego, że te propozycje rosyjsko-francuskie zostały złagodzone i ostatecznie mamy utrzymaną kontrolę Komisji nad aplikacją prawa wobec Nord Stream 2. Zobaczymy, jaki będzie skład Komisji po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Mamy teraz narzędzia kwestionowania niekorzystnych rozstrzygnięć. Sprawa Nord Stream 2 ostatecznie może się skończyć w sądzie. Należy się spodziewać, że przeciwnicy tego projektu będą kwestionować wszelkie ustępstwa na jego rzecz w przyszłości.

Czyli nawet, jeśli przyszłe decyzje KE w tej sprawie nie będą dla strony polskiej satysfakcjonujące, to Warszawa będzie mogła opóźniać i blokować powstanie Nord Stream 2 w sądzie?

Dopóki nie zostaną rozstrzygnięte ostatnie wątpliwości wobec Nord Stream 2 na gruncie prawa europejskiego, dopóty nie będą możliwe dostawy przez ten gazociąg. A zatem dzięki podporządkowaniu tego projektu prawu europejskiemu można zgodnie z nim, w obronie europejskich zasad antymonopolowych kwestionować ten projekt. A wiadomo, gdyż o tym mówi nawet KE, że ten projekt nie jest zgodny z celami unii energetycznej. Nie zwiększa dywersyfikacji, a wzmacnia zależność od Rosji. Jest zatem sprzeczny ze wspólną polityką europejską, a także z tymi wartościami antymonopolowymi, na straży których powinna stać KE.

Krasnodębski o zgodzie UE na Nord Stream 2: Negocjacje były dosyć jednostronne

Przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, Rady Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej porozumieli się ws. projektu nowelizacji dyrektywy gazowej,...

zobacz więcej

W scenariuszu idealnym z punktu widzenia Polski Komisja Europejska nie zgodzi się na porozumienia o aplikacji prawa europejskiego w projekcie Nord Stream 2 i on wtedy nie powstanie. Scenariusz pośredni zakłada, że projekt powstaje, ale jest obwarowany ściśle prawem europejskim. Scenariusz mniej optymistyczny dla Polski zakłada, że sprawa kończy się w sądzie, trwa proces, może to trać nawet rok i gazociąg w końcu zaczyna pracę. Jest obwarowany prawem europejskim i po długich zmaganiach w sądzie jest na tyle opóźniony, że dla Polaków to już nie ma takiego dużego znaczenia, gdyż mamy terminal LNG i gazociąg Baltic Pipe.

Zastanawia w tej sprawie stanowisko Francji, która poparła nie Niemcy, ale przeciwników Nord Stream 2.

Francuzi chcieli dobić targu z Niemcami. Mieli z nimi dużo kwestii spornych. Niedawno Berlin zaatakował politykę prezydenta Emmanuela Macrona w stosunku do rozmów o dyrektywie gazowej. Myślę, że Paryżowi chodziło o to, żeby dać prztyczka Angeli Merkel, i o uzyskanie koncesji – te sprawy są jednak owiane tajemnicą. Gdy usłyszymy o budowie jakiejś nowej fabryki francuskiej w Niemczech, to będziemy wiedzieć, na czym polegał układ. Warto zwrócić uwagę, że Niemcy i Francja przedstawiły założenia wspólnej polityki przemysłowej dla UE, więc widać, że tam mogą się znaleźć jakieś zapisy, które sobie ustaliły strony wokół kompromisu dotyczącego dyrektywy gazowej.

Francuzi wyszli też naprzeciw Polakom. Udało im się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Sprawa nowelizacji dyrektywy to też sukces dyplomacji polskiej. Z naszego punktu widzenia dobrze się stało, że Francuzi zagrali w ten sposób, gdyż mamy m.in. dzięki temu zrewidowaną dyrektywę gazową, która jeszcze w grudniu 2018 roku miała w ogóle nie istnieć.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


źródło:
Zobacz więcej