Grzegorz Górny: Gejowskie lobby ma silne wpływy w Watykanie

- Postulaty lobby gejowskiego coraz częściej padają z ust wpływowych biskupów, a nawet kardynałów. Trudno tego nie wiązać z lobbingiem tzw. lawendowej mafii w Kościele – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Grzegorz Górny z tygodnika „Sieci”. Zdaniem publicysty „cały czas pozostaje bez odpowiedzi pytanie, dlaczego najwyższe czynniki w Stolicy Apostolskiej nie reagowały na różne afery seksualne, mimo że do Watykanu napływały alarmujące doniesienia”.

„Ochrona nieletnich w Kościele”. W czwartek początek historycznego szczytu na temat walki z pedofilią

„Ochrona nieletnich w Kościele” – to hasło rozpoczynającego się w czwartek w Watykanie szczytu zwołanego przez papieża Franciszka na temat walki z...

zobacz więcej

Petar Petrovic: W Watykanie rozpoczęło się spotkanie z udziałem przewodniczących ponad stu episkopatów poświęcone walce z pedofilią w Kościele. Konserwatywni kardynałowie, Walter Brandmueller z Niemiec i Raymond Leo Burke z USA, wezwali szefów konferencji episkopatów, by położyli kres pladze rozpowszechnionego w Kościele „programu homoseksualnego”. Inny niemiecki kardynał - Gerhard Müller - również zwraca uwagę na uleganie przez ludzi Kościoła homoseksualnemu lobbingowi i podkreśla, że główną przyczyną problemu jest grzech nieczystości. Papież Franciszek podkreślił, że wierni oczekują konkretnych i skutecznych środków przeciwdziałania. Trudno się z tym nie zgodzić. Pytane jednak, jakie wnioski zostaną podczas tego spotkania wyciągnięte?

Na konferencji będą się ścierały dwa stanowiska; jedno z nich wyrażają właśnie ci kardynałowie, którzy podkreślają, że główną przyczyną pedofilii w Kościele jest homoseksualizm. Przemawiają za tym wszystkie badania i raporty na ten temat, zarówno te przeprowadzone przez niezależne instytucje naukowe w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, czy Belgii, jak też przez państwowe organy sprawiedliwości, m.in. w Pensylwanii czy Australii. One wszystkie podkreślają, że homoseksualiści stanowią od 75 do 80 proc. sprawców pedofilii wśród duchownych. Ich ofiarami są w przytłaczającej większości chłopcy, a nie dziewczynki.

Zauważmy, że homoseksualiści stanowią bardzo nikły odsetek populacji – od jednego do dwóch procent. Mamy więc tu do czynienia z silną nadreprezentacją przedstawicieli tej orientacji seksualnej wśród sprawców pedofilii. Z tego założenia wyszedł również papież Benedykt XVI, który w 2005 r. wydał instrukcję zabraniającą przyjmowania do seminariów i wyświęcania na księży osób nie tylko praktykujących czyny homoseksualne, ale także przejawiających stałą orientację homoseksualną czy też będących zwolennikami kultury gejowskiej.

Drugą grupę podczas watykańskiego szczytu stanowią natomiast ci, którzy z całych sił zaprzeczają, jakoby problem pedofilii leżał w homoseksualizmie. Oni z kolei twierdzą, że to jest problem klerykalizmu. Uważają, że w mniejszym stopniu są to nadużycia cielesne, a w większym nadużycia władzy, natomiast sprawa orientacji seksualnej jest przez nich spychana na dalszy plan. Zobaczymy, która opcja zwycięży w Watykanie. Jeżeli bowiem hierarchowie mają wypracować jakieś remedium, to najpierw muszą postawić diagnozę.

W najnowszym tygodniku „Sieci” ostrzega pan, że w kontekście walki z pedofilią winą za jej tuszowanie może zostać obarczony święty Jan Paweł II. Jakie są ku temu przesłanki?

Ataki na pamięć o Janie Pawle II prowadzone były już wcześniej, jednak głównie w środowiskach lewicowych i liberalnych. Teraz dochodzi do nich także w niektórych kręgach katolickich. Opierają się one głównie na hipotezach, domniemaniach, insynuacjach, niedopowiedzeniach. Nikt natomiast nie przedstawił do tej pory żadnego twardego dowodu, jakoby Jan Paweł II tuszował afery pedofilskie. Tymczasem tak jest coraz częściej przedstawiany. Niestety, taki obraz wyłania się także z książki Andrei Tornielliego i Gianniego Valente „Dzień sądu”, która wyszła w listopadzie zeszłego roku. Miesiąc później, w grudniu, Tornielli został mianowany dyrektorem programowym wszystkich mediów watykańskich. Wiadomo też, że 21 lutego planowana jest premiera książki francuskiego autora Frederika Martela, który ma – sądząc z kontrolowanych przecieków i zapowiedzi wydawniczych – także uderzyć w pamięć o Janie Pawle II.

Przełożeni zakonów przepraszają ofiary wykorzystywania seksualnego

Przełożeni generalni zakonów męskich i żeńskich przeprosili za akty wykorzystywania seksualnego, których dopuścili się zakonnicy i zakonnice. We...

zobacz więcej

Zastanawiająca jest w tym kontekście niedawna anegdota, którą podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu wracającego z Abu Zabi do Watykanu powiedział papież Franciszek. Zasugerował on, że św. Jan Paweł II wiedział o nadużyciach seksualnych w pewnym zgromadzeniu, bo dowody pokazał mu ówczesny kardynał Joseph Ratzinger, a ten miał mu nakazać odłożenie tej sprawy do archiwum.

Ta opowieść została rzucona mimochodem, w lekkiej, niezobowiązującej formie, przedstawionej jako anegdota. A ciężar zawartego w niej oskarżenia jest ogromny. Mówimy bowiem o największym skandalu w Kościele w XXI wieku. Ten kontrast bardzo mocno uderzył wielu komentatorów. Zwrócono też uwagę na brak konkretów – o jakie zgromadzenie chodziło, kiedy to miało miejsce, kim była „druga strona”, która pokonała kardynała Ratzingera. Dopiero dwa dni później po tej anegdocie, portal Vatican Insider, który realizuje półoficjalnie politykę informacyjną Watykanu, napisał, że Franciszkowi chodziło o sprawę dotyczącą zgromadzenia Legionistów Chrystusa i jego założyciela Marciala Maciela Degollado. Dla watykanistów to duża zagadka: dlaczego Franciszek wypowiedział te słowa, mimo że nie był w ogóle pytany o Jana Pawła II. Ta anegdota została wpleciona w odpowiedź na zupełnie inne pytanie. Zapewne było to zrobione celowo.

Ale dlaczego? Jaki mógłby mieć w tym cel?

Myślę, że najbliższa przyszłość przyniesie nam więcej odpowiedzi na tę zagadkę.

Wróćmy jeszcze do samego zagadnienia konferencji. W przekazach medialnych dotyczących przypadków molestowania w Kościele dominuje określenie „pedofilia” – dotyczy ona jednak dzieci, a przecież ofiarami wykorzystywania, przede wszystkim chłopców, pada też wielu nastolatków czy dorosłych. O tym jednak w mediach nie słychać. A przecież jest to jawny dowód na to, że są to osoby wykorzystywane przez homoseksualistów.

Pierwotnie tematem tej konferencji miała być ochrona dwóch kategorii ofiar: nieletnich i „bezbronnych dorosłych”. Pod mianem bezbronnych dorosłych kryją się albo klerycy, albo młodzi księża, którzy są molestowani przez swoich przełożonych, wykorzystujących zależność służbową. Okazało się jednak, że im bliżej było tej konferencji, tym coraz rzadziej mówiono o bezbronnych dorosłych. W efekcie dwa tygodnie przed konferencją ogłoszono, że tym zagadnieniem jej uczestnicy nie będą się zajmować. Wykreślono to z agendy spotkania.

Franciszek: Ci, którzy stale oskarżają Kościół, to przyjaciele i krewni diabła

Papież Franciszek nazwał w środę „przyjaciółmi i krewnymi diabła” tych, którzy spędzają życie, oskarżając Kościół. Jak ocenił podczas audiencji...

zobacz więcej

W tym momencie ciśnie się na usta pytanie – dlaczego tak się stało?

Tak jak wspomniałem wcześniej, jesteśmy świadkami ścierania się dwóch stanowisk. W Watykanie zwycięża opcja upatrująca źródeł nieszczęść w klerykalizmie, a nie w homoseksualizmie. Tymczasem molestowanie seksualne „bezbronnych dorosłych” to problem, w którym pedofilia nie istnieje. To nadużycia w 100 proc. homoseksualne, które dotyczą kleryków i młodych księży.

A jakie stanowisko w tej sprawie zajmuje papież Franciszek?

Franciszek wypowiadał się dużo o klerykalizmie. W żadnym z watykańskich dokumentów nie pojawiła się też wzmianka o homoseksualizmie w kontekście molestowania nieletnich. Tymczasem klerykalizm, rozumiany jako pewna „solidarność korporacyjna” księży, może być jedną z przyczyn tuszowania skandali, ale nie ich powstawania. Tymczasem orientacja homoseksualna ma tu decydujące znaczenie, co pokazują wszystkie raporty i badania.

Ile jest prawdy o wpływach tzw. lawendowej mafii w Kościele katolickim, działającej na jej najwyższych szczytach, kryjącej seksualnych przestępców, wpływającej na nauczanie Kościoła?

Są fakty, z którymi trudno dyskutować: zatrzymanie za czyny pedofilskie urzędnika watykańskiego arcybiskupa Józefa Wesołowskiego, homoseksualny coming out księdza Krzysztofa Charamsy z watykańskiej kongregacji, aresztowanie podczas gejowskiej orgii z narkotykami w apartamentach watykańskich księdza Luigiego Capozziego. Takie przykłady można mnożyć. One świadczą o tym, że przedstawiciele tej orientacji seksualnej posiadają pewne wpływy w Watykanie. Można więc zapytać, czy te wpływy nie przekładają się na tuszowanie afer. Cały czas pozostaje bez odpowiedzi pytanie, dlaczego najwyższe czynniki w Stolicy Apostolskiej nie reagowały na różne afery seksualne, mimo że do Watykanu napływały alarmujące doniesienia – tak jak choćby w latach 2015-18 w przypadku biskupa Zanchettiego z Argentyny, bliskiego współpracownika Franciszka.

Widać też, że coraz częściej przez hierarchów Kościoła podnoszone są postulaty lobby gejowskiego, które wysuwa trzy hasła. Po pierwsze, domaga się zmiany nauczania Kościoła w sprawie homoseksualizmu – chodzi o to, by uznać, że akty homoseksualne nie są grzechem. Po drugie, żeby zaakceptować związki jednopłciowe. Po trzecie, żeby oficjalnie dopuścić do święceń księży homoseksualnych - czyli anulować instrukcję Benedykta XVI. Te postulaty coraz częściej padają z ust wpływowych hierarchów. Trudno tego nie wiązać z lobbingiem tzw. lawendowej mafii w Kościele.

Z przekazów medialnych, przede wszystkim środowisk liberalno-lewicowych, można odnieść wrażenie, że zjawisko pedofilii jest obecne jedynie w Kościele. Powstała już właściwie zbitka słów „pedofilia w Kościele”. W niektórych mediach o sprawach związanych z Kościołem mówi się już jedynie w tym kontekście.

Jeżeli przyjrzymy się statystykom, to okazuje się, że w szkołach jest sto razy więcej przypadków pedofilii popełnianych przez nauczycieli niż w Kościele przez księży. Jakoś nikt nie robi jednak programów czy filmów o nauczycielach molestujących dzieci. Turystyka pedofilska na świecie – według danych Światowej Organizacji Turystyki – obejmuje trzy miliony ludzi podróżujących głównie do biednych krajów, żeby wykorzystywać tam nieletnich. Jakoś tym problemem też nikt się nie interesuje, mimo że są to gigantyczne liczby. Skandale pedofilskie wśród polityków w Belgii czy Portugalii zostały bardzo szybko wyciszone. Nikt nie mówi o siatkach pedofilskich wśród polityków, choć są one faktem. Ten problem jest nagłaśniany tylko w przypadku jednego środowiska – duchowieństwa katolickiego.

Oczywiście, są takie przypadki i trzeba z tym bezwzględnie walczyć. W tej sprawie jestem zwolennikiem najostrzejszych metod. Obserwuję jednak zarazem, że kwestia pedofilii jest wykorzystywana nie tyle do oczyszczenia Kościoła, ile do walki z nim. W ogniu walki często jednak dochodzi do oczyszczenia.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej