Gen. Kiszczak miał list Rokity ws. niszczenia akt bezpieki

Nie wiadomo, jak Czesław Kiszczak wszedł w posiadanie listu (fot. arch.PAP/Marcin Kaliński)

Dziennikarze Polskiego Radia i „Rzeczpospolitej” dotarli do kolejnych nieznanych dokumentów z prywatnego archiwum generała Czesława Kiszczaka. Wśród nich jest list ówczesnego szefa Sejmowej Nadzwyczajnej Komisji ds. Zbadania Działalności MSW Jana Rokity do Bronisława Geremka, jednego z najważniejszych polityków obozu postsolidarnościowego.

Wdowa po Kiszczaku interweniowała u abp. Głódzia

Dziennikarze Polskiego Radia i „Rzeczpospolitej” ustalili, że interwencje w sprawie publikacji medialnych podejmował nie tylko gen. Czesław...

zobacz więcej

List to dramatyczny apel w sprawie niszczenia dokumentów komunistycznej bezpieki, które odbywało się w sposób niemal jawny i uniemożliwiło pełne zbadania działalności bezpieki w latach PRL.

– Nie wiemy tego, nawet sam Jan Rokita nie wiedział, jak oryginał tego listu wysłany do Bronisława Geremka trafił do Czesława Kiszczaka – przyznaje jeden z autorów odkrycia, dyrektor radiowej „Trójki” Wiktor Świetlik.

Zdaniem Świetlika list był bardzo istotny, bo dotyczył procederu niszczenia dowodów mówiących o zbrodniach bezpieki w latach PRL. Do tej pory nie wiadomo, co zostało zniszczone.

Zdaniem Rokity list mógł trafić do Kiszczaka drogą oficjalną przez premiera Tadeusza Mazowieckiego, któremu Geremek mógł pokazać korespondencję.

W tym wypadku nie wiadomo jednak, dlaczego Kiszczak wszedł w posiadanie oryginału, a nie kopii listu. Jan Rokita nie wyklucza też możliwości wykradzenia listu przez agenta działającego w otoczeniu Geremka i przekazania go ludziom związanym z ówczesnym szefem MSW.

To kolejne odkrycie związane z działalnością gen. Kiszczaka. Wcześniej w Hoover Institute w Stanford w USA dziennikarze Polskiego Radia i „Rz” odnaleźli m. in. listy Kiszczaka do Lecha Wałęsy.


źródło:
Zobacz więcej