„Alarm!”: Do mieszkania po drabinie

Konflikt sąsiedzki doprowadził do groteskowej sytuacji. Pan Jerzy Podobas nie ma wejścia do swojego mieszkania i musi się do niego dostawać po drabinie. Przez balkon. Rzecz dzieje się na Saskiej Kępie, jednej z najbardziej prestiżowych lokalizacji Warszawy…

Dwulatek zamknął babcię na balkonie. Negocjowali strażacy

Do niecodziennego zdarzenia doszło w Szczecinku. Kobieta została uwięziona na balkonie przez... dwuletniego wnuczka. Musieli interweniować strażacy.

zobacz więcej

Żeby wydostać się z mieszkania w kamienicy przy ul. Paryskiej pan Jerzy musi wziąć ze sobą drabinę, przełożyć przez loggię, przeskoczyć przez barierkę i zejść po drabinie. Następnie zanosi drabinę do garażu sąsiada. Żeby wrócić do mieszkania, musi to wszystko robić jeszcze raz.

– W przypadku, nie daj Boże, pożaru czy interwencji medycznej, jestem ciekaw, jak mnie stąd wyciągną – zastanawia się w rozmowie z reporterami programu „Alarm!”.

Pan Jerzy mieszkał w tym domu od 50 lat, najpierw z rodzicami, później z żoną. Kilkanaście lat temu para się rozwiodła i postanowiła podzielić mieszkanie na dwa odrębne. Ona ma wyjście na klatkę schodową, on miał schody prowadzące z tarasu na podwórko.

– Nie ma możliwości, żeby on przechodził przez mój pokój. Ja mam jeden, jedyny pokój – mówi pani Barbara Podobas.

Kilka lat temu o kamienicę upomniała się spadkobierczyni byłych właścicieli i gdy zyskała do niej prawa, kazała usunąć taras, który traktowała jako samowolę budowlaną. Taras rozebrano i pod nieobecność pana Jerzego zastawiono jego wyjście kratą…






źródło:
Zobacz więcej