Tusk sonduje nastroje w PO. Szuka chętnych gotowych opuścić Schetynę

Politolog prof. Kazimierz Kik nie wierzy, by Tusk był zainteresowany rozbiciem partii Schetyny, jeśli ta odniosłaby sukces w wyborach do PE (fot. arch. PAP/Radek Pietruszka)

Donald Tusk sonduje struktury Platformy Obywatelskiej. Sprawdza jak duże znalazłby tam poparcie dla mającej powstać ponadpartyjnej inicjatywy Ruch 4 czerwca i ile osób odeszłoby od Grzegorza Schetyny – podaje tygodnik „Wprost”. – Wszystko zależy od wyniku wyborów do Parlamentu Europejskiego – przekonuje w rozmowie z portalem tvp.info prof. Kazimierz Kik, politolog.

Donald Tusk stworzy nowy projekt polityczny? Marek Suski: to, co robi dla Polski, jest złe

– Szef Rady Europejskiej wykorzystuje swoją funkcję do walki politycznej z obozem rządzącym – ocenił w piątek szef gabinetu politycznego premiera...

zobacz więcej

Jak pisze tygodnik, Tusk miał polecić byłemu rzecznikowi rządu PO Pawłowi Grasiowi zrobienie przeglądu struktur partii Chodziło mu o sprawdzenie, gdzie zostałby entuzjastycznie przyjęty przez działaczy, a nawet ustalenie, kiedy znajdą się sale zdolne pomieścić dużą liczbę osób.

„Za tą pozornie spokojną reakcją kryje się wrzenie partyjnych struktur” – pisze tygodnik. Jak przekonuje jeden z jego rozmówców, Tusk miał dostać nawet „błogosławieństwo od europejskich polityków na skrócenie swojej kadencji” w celu walki o władzę w Polsce.

Sprawę skomentował w rozmowie z naszym portalem prof. Kazimierz Kik.

– Przede wszystkim musimy zobaczyć, jakie będą wyniki majowych wyborów do PE. Wydaje się, że jeśli Donald Tusk w ogóle myśli o budowie takiego ruchu, to czeka na wyniki tych wyborów – powiedział Kik.

– Ze strony Grzegorza Schetyny widać próbę budowy własnego bloku na wybory do PE – Koalicji Europejskiej. Jeśli odniosłaby ona sukces w maju, plany Tuska miałyby mniejsze perspektywy. Wiatru w żagle dostałyby plany Schetyny. Na fali sukcesu miałby on prawo inicjatywy. Wtedy musiałoby dojść do rozmowy na równoprawnych warunkach między Tuskiem a Schetyną. Mogłoby dojść do porozumienia, w wyniku którego „Ruch 4 Czerwca” tworzony byłby z udziałem obu polityków, z tym zaznaczeniem, że jeden będzie prezydentem, a drugi premierem – dodał.

Jak stwierdził politolog, nie wierzy, by Tusk „był zainteresowany rozbiciem PO zwycięskiej. Wszystko jest więc w rękach wyborców”.

źródło:
Zobacz więcej