„Polacy niech przeproszą”, „Katz mógł mówić o ryzykujących życie”. Izraelskie reakcje na kryzys

Polscy goje wymordowali dwie trzecie Żydów proszących o pomoc – pisze Jerusalem Post, powołując się na Jana Grabowskiego (fot. David Silverman/Getty Images)

– I znów Netanjahu przeprasza Polaków, a to oni powinni przepraszać nas za miliony wymordowane w Polsce podczas holokaustu, za pomoc nazistom – powiedział były minister finansów Ja’ir Lapid, komentując spór na linii Warszawa-Jerozolima. Jeden z publicystów „Jerusalem Post” twierdzi, że Israel Katz powinien był powiedzieć „nie zapomnimy tych sprawiedliwych Polaków, którzy ryzykowali życie” – ale tylko ze względu na konferencję V4.

Premier Morawiecki o słowach szefa MSZ Izraela: Karygodne, niedopuszczalne i rasistowskie

– Czekamy na stanowczą reakcję na karygodne, niedopuszczalne i rasistowskie słowa nowego ministra spraw zagranicznych Izraela; jeżeli tej reakcji...

zobacz więcej

Herb Keinon, publicysta „Jerusalem Post” specjalizujący się w tematyce dyplomatycznej, wskazuje, że o ile rząd Netanjahu postawił sobie za cel organizację szczytu Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu, bo służy to izraelskim celom, to minister spraw zagranicznych powinien zrobić co może, by taka konferencja się odbyła.

„Zamiast powiedzieć to, co powiedział (wielu Polaków kolaborowało z nazistami, Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki), Katz mógł się wyrazić następująco: „Prawda jest taka, że niektórzy Polacy – i nie było ich mało – kolaborowali z nazistami. Z drugiej strony nie zapomnimy także tych sprawiedliwych Polaków, którzy ryzykowali życiem, by ratować Żydów” – pisze Keinon.

Według niego byłoby to sformułowanie kompromisowe, „prawdziwe historycznie, a jednocześnie do przełknięcia dla polskiego rządu. Nie spodobałoby się im, zmarszczyliby brwi, ale nie groziliby odwołaniem udziału w szczycie V4”.

To jeden z niewielu krytycznych głosów pod adresem nowego p.o. ministra spraw zagranicznych Izraela Katza. Jednak nawet Keinon uważa, że „głoszenie przy każdej okazji nagiej prawdy o polskiej kolaboracji” to „cel sprawiedliwy, a wielu by powiedziało, że zaszczytny”.

Szczyt V4 w Izraelu odwołany po interwencji premiera Morawieckiego

Szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu został odwołany po interwencji premiera Mateusza Morawieckiego – dowiedziała się PAP w źródłach zbliżonych do...

zobacz więcej

W artykule odredakcyjnym tego samego pisma czytamy, że przyczyną kryzysu jest – nadal – ustawa o IPN, którą redakcja określa mianem „ustawy o fałszowaniu holokaustu” (bo wprawdzie zniesiono sankcje karne, ale pozostawiono możliwość składania pozwów cywilnych) i że kryzys będzie trwał, dopóki „Warszawa będzie się upierać przy wybielaniu historii”.

Kreśląc słuszne zdaniem redakcji tło historyczne, „Jerusalem Post” powołuje się np. na Jana Grabowskiego, który m. in. protestował przeciw wykładowi o Polakach ratujących Żydów w Ottawie, gdzie pracuje. Grabowski miał stwierdzić, jak pisze gazeta, „że dwóch na trzech Żydów proszących polskich gojów o pomoc było mordowanych”.

Ja’ir Lapid, lider opozycyjnej partii Jesz Atid (Jest Przyszłość), w poprzedniej kadencji minister finansów, skrytykował z kolei Netanjahu, ale za to, że ten „znów przeprasza Polaków, a to oni powinni przepraszać nas za miliony wymordowane w Polsce podczas holokaustu, za pomoc nazistom”.

– Cztery lata premier nie śmiał głośno powiedzieć, że przyczyną pomocy udzielanej nazistom przez Polaków było to, że antysemityzm jest integralną częścią polskiego społeczeństwa – oświadczył Lapid.

Czaputowicz: Oczekujemy, że strona izraelska wycofa się ze słów o antysemityzmie

– Uważamy wypowiedzi p.o. ministra spraw zagranicznych Izraela Israela Katza za niedopuszczalne; oczekujemy, że strona izraelska wycofa się z jego...

zobacz więcej

W podobnym tonie wypowiedział się minister edukacji, który oświadczył, że „niemała liczba Polaków była zaangażowana w antysemityzm”.

Przy okazji kryzysu dyplomatycznego dziennik „Haaretz” ponownie opublikował antypolski film Bradleya Burstona. Dziennikarz twierdzi w nim, że Polacy byli „daleko bardziej entuzjastyczni” jeśli chodzi o „polowanie i wyrzynanie Żydów” niż „niemieccy naziści”.

– Nikt nie zapomni, że po wojnie, gdy niewielu Żydom, którzy przeżyli, udało się wrócić do domu, Polacy wszczynali i przeprowadzali zabójcze pogromy. Bez Niemców – mówi Burston, podając jako jedyny dowód zajścia w Kielcach sprowokowane przez UB, do czego później przyznał się pośrednio Anatol Fejgin, w 1946 r. zastępca szefa Zarządu Głównego Informacji Wojska Polskiego.

Zdaniem Naftalego Bennetta, ministra edukacji, który w ubiegłym roku krytykował wspólną deklarację premierów Morawieckiego i Netanjahu „wielu Polaków mordowało Żydów”.

– Nie możemy nikomu pozwolić na rewizję historii dla dobra przyszłości, tak się nie buduje relacji. Musimy spojrzeć prawdzie w oczy: byli ofiarami, ale niemała liczba Polaków była uwikłana w antysemityzm i mordowała Żydów – stwierdził minister.

źródło:
Zobacz więcej