Taśmy Kulczyka. „Opowiada, że grożą mu Rosjanie. Może chce odwrócić uwagę swojego mocodawcy”

– Opowieści Kulczyka o tym, że chcieli go zniszczyć agenci rosyjscy, bo on chciał stworzyć giganta paliwowego, to są raczej bzdury. Być może Kulczyk mówił tak, by odeprzeć podejrzenia, że reprezentuje on interesy partnerów ze wschodu, a zwłaszcza jednego – mówi w rozmowie z portalem tvp.info dr Artur Wróblewski, politolog z Uczelni Łazarskiego, który odniósł się do ujawnionej przez portal tvp.info rozmowy miliardera Jana Kulczyka z prezesem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim.

Kulczyk spotkał się z Grasiem ws. otrzymywanych pogróżek? Nieznane nagranie z miliarderem

- Wysyłają mi anonimy, chodzą po różnych ludziach z wpływami typu Kwaśniewski, (…) z pogróżkami (…) dziwnym zbiegiem okoliczności w momencie, jak...

zobacz więcej

Portal tvp.info dotarł do nagrania z 10 czerwca 2014 r., na którym biznesmen Jan Kulczyk i szef NIK Krzysztof Kwiatkowski rozmawiają o pogróżkach, które miał dostawać biznesmen. Kwiatkowski radził na nagraniach Kulczykowi, aby ten porozmawiał o tym z ówczesnym rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem.

Kwiatkowski i Kulczyk rozmawiali wówczas o planach inwestycyjnych na Ukrainie. Kulczyk przypomina aferę Orlenu, twierdząc, że za pogróżkami, które dostaje przy okazji swoich inwestycji na Ukrainie, stoi to samo środowisko, powiązane z naszym największym wschodnim sąsiadem.

– Wysyłają mi anonimy, chodzą po różnych ludziach z wpływami typu Kwaśniewski, 24 takie osoby różne, o różnych wpływach (…) z pogróżkami (…) dziwnym zbiegiem okoliczności coraz większe kręgi zatacza i w momencie, jak się dzieje coś wielkiego – mówił Kulczyk podczas rozmowy z Kwiatkowskim.

Z informacji Prokuratury Krajowej wynika, że „Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadziła postępowanie w sprawie stosowania w okresie od 18.08.2011 r. do 05.07.2014 r. gróźb bezprawnych wobec Jan Kulczyka w celu zmuszania go do określonego zachowania”. – Postępowanie to zakończyło się wydaniem postanowienia o umorzeniu – poinformowała portal tvp.info rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Komornik nie może ściągnąć od Kulczyków kosztów procesowych. W tle prywatyzacja Ciechu

Bronisław Wildstein wygrał proces wytoczony mu w 2014 r. przez Jana Kulczyka. Miliarderowi nie podobały się materiały, które były emitowane w...

zobacz więcej

Rozmowę miliardera z szefem NIK skomentował dla portalu tvp.info dr Artur Wróblewski, politolog z Uczelni Łazarskiego. W jego przekonaniu umorzenie postępowania w sprawie rzekomych gróźb wobec Kulczyka „zdaje się nie pasować do przedstawianej przez miliardera wersji wydarzeń”.

– W moim przekonaniu to bardzo dobry materiał dydaktyczny, który pokazuje odziedziczone jeszcze z lat 50. XX w. powiązania polityczno-biznesowe i stanowi dowód na tezę, że „postokrągłowy stół” był układem. Że ta rewolucja była kontrolowana, reglamentowana – ocenia Wróblewski.

Jak mówi, „stary aparat władzy uwłaszczył się i dzięki pozwoleniu nowych elit zaczął Polskę kształtować, i rząd PO był tego najlepszym przykładem i dowodem”. – Z tego układu narodziło się to, co było produktem układu polityczno-biznesowego, który miał finansować partie polityczne obozu lewicowego, liberalnego – zaznacza.

Wróblewski stwierdza, że „Kulczyk był skarbnikiem tego układu”. – Te rozmowy świadczą o głębokim powiązaniu polityczno-biznesowym. Kwiatkowski był wówczas głównym aparatczykiem władzy – ocenia. – Zadać należy pytanie, czy Kulczyk reprezentuje tylko interesy własne i rządu polskiego, czy też interesy innego rządu, np. wschodniego – zastanawia się politolog.

– Mówi, że atakują go Rosjanie i mu grożą. To teza z gruntu fałszywa. Wydaje się, że być może on mówi tak, bo chce odwrócić uwagę swojego mocodawcy. Dlatego umorzenie postępowania prokuratury zdaje się nie pasować do wersji Kulczyka – mówi dr Wróblewski.

źródło:
Zobacz więcej