Raport

Epidemia koronawirusa

Jak przezwyciężyć antypolonizm, czyli fałszywe stereotypy dot. Holokaustu? [OPINIA]

Premier Izraela Benjamin Netanjahu zrezygnował z pełnienia funkcji szefa izraelskiej dyplomacji po skandalu związanym z jego wypowiedzią, błędnie zacytowaną przez gazetę „Jerusalem Post” (fot. PAP/EPA/Sebastian Scheiner)

Ostatnie – sprzed kilku dni – dwie wypowiedzi, w których padły słowa o odpowiedzialności Polaków za zbrodnie Holokaustu, nie były przypadkowe.

Wiceszef MSZ: oczekujemy, że Izrael jednoznacznie odniesie się do tego, co miał na myśli premier Netanjahu

Dotychczasowe wyjaśnienia uważamy za nieczytelne. Wyraziliśmy wobec ambasador Anny Azari oczekiwanie, że strona izraelska jednoznacznie odniesie...

zobacz więcej

Przypomnę. Przy okazji odbywającego się w Warszawie szczytu bliskowschodniego gwiazda amerykańskiej liberalnej telewizji Andrea Mitchell, wspominając przeszłość Warszawy, powiedziała, iż Żydzi podjęli walkę „z polskim nazistowskim reżimem”. To nie pierwszy przykład, kiedy w Ameryce kalka wyrażenia „polskie obozy zagłady” pojawia się w najbardziej prestiżowych mediach. Dziennikarka pod naciskiem wpisów w polskich mediach społecznościowych, oburzonych jej absurdalną zbitką pojęciową „polski nazizm”, reakcją naszej dyplomacji w Ameryce, a także protestem Światowego Kongresu Żydów, ugięła się i po kilkudziesięciu godzinach przeprosiła za swoje słowa.

Drugim skandalem, który miał miejsce niemal w tym samym czasie, było zniekształcenie przez codzienną gazetę „Jerusalem Post” wypowiedzi obecnego w Warszawie na konferencji bliskowschodniej premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Według korespondencji izraelskiego dziennika Netanjahu powiedział, że Polacy kolaborowali z nazistami podczas Holokaustu. Zareagowały natychmiast na ten przekaz władze Polski, ale także strona Izraela.

Podczas rozmowy z dziennikarzami premier Netanjahu mówił o Polakach, nie polskim narodzie ani państwie. Jego wypowiedź została błędnie zrozumiana i zacytowana w prasie. Została później poprawiona przez dziennikarza, który był autorem pierwotnego zniekształcenia – oświadczyła oficjalnie kancelaria premiera Izraela.

To manipulacja dokonana przez „Jerusalem Post”. Nie wierzę, by to powiedział premier – stwierdził Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce.

Stanowisko kancelarii szefa izraelskiego rządu powtórzyła na Twitterze ambasador Izraela w Polsce Anna Azari. „Mam nadzieję, że to wyjaśnia wszelkie nieporozumienia” – napisała.

Sprostowanie amerykańskiej dziennikarki i wyjaśnienie rządowych kół Izraela należy powitać z satysfakcją. Główny problem, o którym trzeba mówić, pozostaje.

Zjawisko żydowskiego antypolonizmu wciąż jest żywe. Do jego przezwyciężenia konieczny będzie wieloletni wysiłek ze strony wielu instytucji państwa, które miałyby wolę podjęcia się takiej misji. Przekonanie, że to należy robić, oraz umiejętność wprzęgnięcia do realizacji długofalowego działania dziesiątek specjalistów z najróżniejszych obszarów nauki i kultury – historyków, artystów, filmowców, dramaturgów, pisarzy, ale także twórców kultury masowej, choćby autorów gier video. Tylko zbiorowy, wspierany przez państwo wysiłek może zmienić zniekształcony, a czasami zafałszowany obraz postaw Polaków wobec Żydów podczas II wojny światowej. Nawet optymistyczne założenie, że uda się skoordynować wiele działań, nie wróży pełnego sukcesu.

„Zdecydowana obrona dobrego imienia Polski ”. Znacząca nieobecność w Izraelu

– Rezygnacja premiera Mateusza Morawieckiego z uczestnictwa w szczycie państw grupy V4 w Izraelu, to sygnał, że prawda historyczna jest dla Polski...

zobacz więcej

Zaniedbania ze strony Polski mają ponad 60-letnią historię. Najpierw w latach panowania komunizmu w Polsce temat zagłady Żydów był praktycznie tematem tabu, gdyż władze bolszewickiej Rosji nie mogły dopuścić do tego, żeby Niemiecka Republika Demokratyczna poddana była osądowi, który przypisze jej zbrodnie ludobójstwa. Nie można było z kolei obarczać Holokaustem Niemcy Zachodnie, wyłączając z tego oskarżenia Niemców żyjących w państwie komunistycznym. Niewiele się zmieniło po odzyskaniu przez Polskę niepodległości na przełomie lat 80. i 90. Nasi politycy, w tym elity rządzące, kwestie obrazu Polski, jakie kształtowane były w innych krajach, w tym w Izraelu, Niemczech, USA, pozostawiły poza swoim zainteresowaniem.

Stąd krzywdzący Polskę i Polaków obraz wciąż funkcjonuje w świadomości społeczeństwa żydowskiego. Nie są to twierdzenia gołosłowne. Przed szczytem bliskowschodnim w Warszawie ambasada RP w Tel Awiwie zamówiła w Izraelu sondaż. Jego wyniki zamieścił m.in. „Times of Israel”. Gazeta podkreśla, że dwie trzecie respondentów stwierdziło, iż „Polska niechętnie przyznaje się do współudziału w Holokauście”. Natomiast wedle ogólnego wyniku badań co drugi Żyd ma negatywny pogląd na Polskę. Procentują utrwalane latami fałszywe stereotypy.

Muszę przy tej okazji powiedzieć o niesłychanie bolesnej rzeczy. Ogromny udział w tworzeniu krzywdzącego Polaków i Polskę światła mają polscy badacze Holokaustu. Ich kłamstwa i oczernianie Polski często nie znają umiaru. Jakby nie obowiązywały ich żadne ograniczenia badawcze. Można chwilami odnieść wrażenie, jakby fakty podporządkowywali swojej osobistej wizji. To nie jest tylko moja ocena.

W dniach 21-22 lutego w Paryżu zaplanowano konferencję „Nowa polska szkoła historii i Holokaustu”, organizowaną przez Szkołę Zaawansowanych Badań w Naukach Społecznych (EHESS) oraz Fundację Pamięci o Holokauście.

Wystąpić na niej mają m.in. postacie słynące ze szkalowania Polski. Oprócz Jana Tomasza Grossa wystąpić mają - Jan Grabowski i Barbara Engelking.

Premier Morawiecki nie pojedzie na szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu. Odbył rozmowę z Netanjahu

Premier Mateusz Morawiecki przeprowadził rozmowę telefoniczną z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, w której poinformował, że nie weźmie...

zobacz więcej

Kilka ważnych organizacji polonijnych protestuje przeciwko tej konferencji, ze względu na - jak piszą - prelegentów, których standardy nie odpowiadają podstawowym wymogom naukowej rzetelności i międzynarodowym normom wypracowanym pod auspicjami ONZ, a działalność nosi wyraźny ksenofobiczny i antypolski charakter. Oprócz wymienionych wyżej na liście zaproszonych są: Jacek Leociak, Joanna Tokarska-Bakir, Agnieszka Haska, publicystka „Gazety Wyborczej” Anna Bikont. Wszyscy oni - podkreślają autorzy oświadczenia - „odznaczają się nierzetelnością w prowadzaniu badań naukowych”.

Ta jednostronna selekcja spowodowała faktyczne wykluczenie wybitnych ekspertów, prezentujących wyniki badań i oceny różniące się od kierunku reprezentowanego przez wymienionych badaczy. Wykluczono udział przedstawicieli tak prestiżowych instytucji jak Muzeum Auschwitz, Instytut Pileckiego, Instytut Pamięci Narodowej oraz Polskie Towarzystwo Historyczne.

Wśród sygnatariuszy listu są m.in. Polish Media Issues, Światowe Porozumienie Polskich Patriotów, Polonia Institute, Coalition of Polish Americans.

Oto początek tego dramatycznego apelu: „Jako potomkowie Polaków, którzy masowo walczyli i umierali w walce przeciw Niemcom hitlerowskim na wszystkich frontach, ginęli w obozach koncentracyjnych, tracili zdrowie jako robotnicy przymusowi w Trzeciej Rzeszy, nie możemy zaakceptować faktu, że prestiżowa EHESS użycza swojego autorytetu naukowego antypolskim, nierzetelnym postaciom ze świata nauki – przedstawiciele Polonii protestują przeciwko konferencji w Paryżu z udziałem Jana Tomasza Grossa”.

Ta sytuacja pokazuje, jak trudne zadanie stoi przed wieloma polskimi instytucjami i politykami.

źródło:
Zobacz więcej