Suski o Srebrnej: to była próba wyciągnięcia pieniędzy przez Geralda Birgfellnera

Nie ma żadnych podstaw, by prokuratura przesłuchiwała prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i zarząd Srebrnej; z taśm wynika, że jeśli było jakieś nadużycie, to była nim próba wyciągnięcia pieniędzy przez Geralda Birgfellnera – ocenił szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski.

Suski: Reakcja na sprawę KNF była natychmiastowa. Służby działają prawidłowo

– Akcja była natychmiastowa. W ciągu 24 godzin zostało wszczęte śledztwo. Premier zwołał naradę służb, przewodniczący KNF złożył dymisję, która...

zobacz więcej

Suski był pytany w TVP o apel posłów PO-KO o to, by prokuratura przesłuchała prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i zarząd spółki Srebrna.

– Nie ma żadnych podstaw do przesłuchiwania czy to prezesa PiS, czy to zarządu Srebrnej; z tych taśm wynika, że jeśli było jakieś nadużycie, to była nim próba wyciągnięcia pieniędzy przez tego pana, który dziś zapomniał, o co mu chodziło – ocenił Suski.

Nawiązał do nieoficjalnych informacji, że z zeznań austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera wynika, że nie pamięta on okoliczności dotyczących nagrywanych rozmów w sprawie projektu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna; nie wie też, ile nagrał i co. Nie pamięta, na jakim sprzęcie były rejestrowane rozmowy ani gdzie znajdują się oryginały nagrań.

Jeden z pełnomocników Birgfellnera, mecenas Jacek Dubois, podkreśla, że nikt nie zobowiązywał jego klienta do przedstawienia oryginału. Na pytanie, czy jego klient zasłania się niepamięcią w sprawie okoliczności dotyczących nagrań, Dubois odparł: „Nic nie wiem, żeby się zasłaniał. Pan Birgfellner przekazuje całą wiedzę, jaką posiada”.

W środę odbyło się kolejne przesłuchanie austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera. Ma być kontynuowane w przyszłym tygodniu.

Austriak jest wzywany w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które pod koniec stycznia złożył w prokuraturze mec. Dubois. Według adwokata doszło do popełnienia oszustwa na kwotę kilku milionów zł.

„Rzucanie kamieniami w przeciwników”. Suski łączy teorię Kopacz z taśmami „GW”

To rzucanie kamieniami w przeciwników politycznych – z kupy kamieni, która została po ich rządach – ocenił szef gabinetu politycznego premiera...

zobacz więcej

Przed dwoma tygodniami „Gazeta Wyborcza” opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS z Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Zawiadomienie w sprawie dotyczy braku zapłaty za złożone biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do inwestycji.

W środę „GW” opublikowała pełnomocnictwo, którego spółka Srebrna udzieliła Birgfellnerowi do prowadzenia w jej imieniu projektu dwu wież w Warszawie. Jak podaje gazeta, wystawiono je 6 czerwca 2017 r. Podpisali je członkowie zarządu spółki Srebrna: prezes Małgorzata Kujda, Janina Goss i Jacek Cieślikowski.

Gazeta napisała, że pełnomocnictwo, które upoważnia Birgfellnera do prowadzenia prac, ma charakter „zobowiązującej umowy”, choć nie jest w nim określona kwota honorarium.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się do rozmów z austriackim biznesmenem i publikacji mediów na ten temat, podkreślił: „Nie powiedziałem nic o rzeczach, które mogłyby być przeciwko mnie wykorzystane”. – Według mnie to nawet nie był kapiszon, jeśli już, to przemokły – dodał.

– Ten pan żądał pieniędzy za prace, które były nieudokumentowane w żaden sposób. Jego żądanie można streścić do tego, że miałbym zmusić radę nadzorczą i zarząd spółki Srebrna, żeby wbrew prawu, wbrew ustawie o rachunkowości wypłaciły mu pieniądze, czego nie chciałem ani nie mogłem zrobić. Żadne z tych ciał nie uległoby podobnym żądaniom – zaznaczył Kaczyński.

źródło:

Zobacz więcej