Wdowa po Kiszczaku interweniowała u abp. Głódzia

Maria Teresa Kiszczak twierdzi, że jej mąż otaczał duchownych opieką (fot. arch.PAP/Jakub Kamiński)

Dziennikarze Polskiego Radia i „Rzeczpospolitej” ustalili, że interwencje w sprawie publikacji medialnych podejmował nie tylko gen. Czesław Kiszczak, ale i jego żona. W listopadzie 2014 r. Maria Teresa Kiszczak postanowiła zainterweniować u arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia w sprawie programu wyemitowanego przez Telewizję Trwam.

Wywiezienie akt Kiszczaka do USA mogło być przestępstwem. Prokuratorzy IPN podjęli działania

Do amerykańskiego Archiwum Instytutu Hoovera trafiły dokumenty, które zgodnie z prawem powinny znaleźć się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej –...

zobacz więcej

Maria Teresa Kiszczak Skierowała wówczas do arcybiskupa list, w którym napisała m.in. o ochronie, jaką jej mąż miał otaczać duchownych. Według żony byłego szefa MSW wiedział on o wielu „sprawach” księży i zakonników, jednak – jak twierdzi – nie dopuszczał do ich kompromitowania.

Dziennikarz Polskiego Radia Wiktor Świetlik, który dotarł do korespondencji, ocenia, że według jej listu Czesław Kiszczak jawi się jako opiekun duchowieństwa.

– Niektórych księży przyjmował nawet w domu, dbał o te relacje później – to jest to, co pojawiało się wcześniej. Przypominam, że w liście do Lecha Wałęsy, który opublikowaliśmy w grudniu zeszłego roku, pojawiał się fragment, gdzie Czesław Kiszczak oprócz rozmaitych zasług swoich, które przypominał Lechowi Wałęsie, wymienił zasługę, że zniszczono akta Departamentu IV MSW – tłumaczy.

W liście skierowanym do arcybiskupa wdowa pisze, że nie rozumie, dlaczego w związku z opisanymi przez nią rzekomymi zasługami gen. Kiszczaka zamknięto przed nim nawet drzwi cmentarza na Powązkach. Pyta, czy jest to godne zachowanie polskiego państwa. Maria Teresa Kiszczak pisze również, że w jej sercu jest miejsce na wybaczenie i dlatego zaprasza dziennikarzy oraz księży redaktorów mediów katolickich do odwiedzin warszawskiej willi Kiszczaków.

Zdaniem Świetlika Maria Teresa Kiszczak treścią listu potwierdza po raz kolejny jedną z podstawowych zasad, jaką kierował się jej mąż i były szef MSW: ochrona agentury, która lojalnie służyła reżimowi w czasach PRL. Za wszelką cenę, do końca, nawet w obliczu kolejnych spraw sądowych oraz odkrywanych przez dziennikarzy i historyków dokumentów.

Dziennikarz Polskiego Radia wskazuje, że znane są kontakty generała z ludźmi Kościoła katolickiego w Polsce, często powodowane ich naiwnością, które Kiszczak wykorzystywał w sposób bezwzględny do rozgrywania niewygodnych dla władzy spraw. Jedną z nich było uprowadzenie i zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki.

O sprawę listu Świetlik zapytał telefonicznie abp Głódzia, który zaprzecza, by kiedykolwiek poznał Marię Teresę Kiszczak. Nie pamięta też wymiany korespondencji z generałową. Arcybiskup przyznał jedynie, że gen. Kiszczaka spotkał na „jakimś opłatku”, kiedy był już biskupem polowym Wojska Polskiego, a więc po 21 stycznia 1991 r.

źródło:
Zobacz więcej