Martwe dusze w gabinecie neurologicznym. „Alarm!” tropi machlojki znanego lekarza

Ceniony poznański neurolog miał wyłudzać pieniądze z NFZ. Zdaniem byłych pracowników dr Jacek D. wykazywał fikcyjne wizyty pacjentów, a jego prywatna przychodnia dostawała za to pieniądze z Funduszu. Lekarz miał także wystawiać zwolnienia chorobowe bez badania pacjenta. Reporterzy programu „Alarm!” dotarli do twardych dowodów, potwierdzających przekręty.

Prawie 500 zarzutów dla dentystki za wyłudzenie pieniędzy od NFZ i pacjentów

Prawie 500 zarzutów przedstawiono lekarz stomatolog z powiatu pszczyńskiego w związku z raportowaniem przez nią w Narodowym Funduszu Zdrowia...

zobacz więcej

– Kolejki oczekujących do tego lekarza byłyby na pewno dużo krótsze, gdyby przyjmował trzy razy w tygodniu, tak jak wymaga tego umowa z NFZ. Miejsca zabierali fikcyjni pacjenci bądź też w ogóle nieobecność pana doktora – wskazuje Jolanta Gągalska, była pracownica przychodni.

Dr D. „przyjmował” pacjentów nawet gdy go nie było w Poznaniu. – Bywało tak, że on po prostu byli gdzieś na wyjeździe, który zasponsorowała firma, nawet farmaceutyczna, a w trakcie tego dzwonił na przykład do poradni i prosił o umówienie danych pacjentów, których nie było i jego tak samo nie było – mówi anonimowo inna kobieta.

Reporterzy TVP dotarli do listy rzekomo przyjętych pacjentów z konkretnych dni. Na nagraniu z kamery monitoringu w poradni widać, jak lekarz opuszcza ją przed przyjęciem kogokolwiek.

Po przedstawieniu dowodów oszustwa dr D. nie chciał ich komentować, mówi za to, że będzie musiał zgłosić kradzież nagrania.

Dziennikarze odkryli inny mechanizm, który stosuje neurolog. Ze względu na liczbę pacjentów (!) na wizytę z NFZ czeka się u niego kilka miesięcy, ale można być przyjętym od ręki. Pracownica poradni mówi, że to „chyba” koszt 150 zł. – Myśmy pisali pismo do NFZ o zwiększenie kontraktu, żeby przyjmować więcej pacjentów – mówi D.




źródło:
Zobacz więcej