Lis nie cieszy się z Wiosny. Bo III RP nie lubi zmian [OPINIA]

Lider partii Wiosna Robert Biedroń podczas konwencji regionalnej partii (fot. PAP/Michał Zieliński)

Niech pan nie zaczyna od kłamstw – zaapelował Tomasz Lis do Roberta Biedronia na Twitterze. Medialny establishment III RP, przyzwyczajony do wspierania Platformy Obywatelskiej, musi dobrze się zastanowić, jaką strategię przyjąć wobec partii Wiosna, nowego beniaminka środowisk lewicowo-liberalnych.

Lis do Biedronia: Niech pan nie zaczyna od kłamstw

„Proszę, niech Pan nie zaczyna od kłamstw” – napisał do Roberta Biedronia Tomasz Lis na Twitterze. Dziennikarz zarzucił liderowi partii Wiosna, że...

zobacz więcej

Twitterowa sprzeczka między Biedroniem a Lisem dotyczyła drobiazgu. Biedroń przekonywał, że Tomasz Lis „każdego roku” wręczał mu dyplom „Najlepszy prezydent” dla włodarzy miast. I poskarżył się, że teraz naczelny „Newsweeka” ma go za „największego wroga” i „najgorszego prezydenta miasta”. Lis na to, że Biedroń nigdy żadnego rankingu w jego piśmie nie wygrał i nigdy prezydentowi Słupska żadnego dyplomu nie wręczał. A na koniec zaapelował, żeby Biedroń „nie zaczynał od kłamstw”. Patrząc z boku, wygląda to tak: Biedroń chciałby, żeby go tuzy liberalnych mediów lubiły nieco bardziej. Ale z Lisem będzie ciężko – polityczne serce ma jedno i bije ono dla Platformy Obywatelskiej.

Sprawa ma szerszy wymiar. Owszem, Biedroń bardzo ładnie wypada w studiach zaprzyjaźnionych z anty-PiS-em mediów, świetnie wygląda w jednym kadrze z uśmiechniętą Moniką Olejnik i wyszczerzonym Pawłem Kukizem (który chyba jeszcze nie do końca załapał, że nadchodząca Wiosna najpewniej oszołomi także część jego elektoratu). Ale to naprawdę nie jest aż tak istotne, że Biedroń dobrze wygląda w telewizji. W tym układzie od lat gra się na Platformę Obywatelską.

Wszystkie okolicznościowe efemerydy polityczne, które miały zagwarantować, że elektorat nie ucieknie w kryzysowych momentach zbyt daleko, pełniły właściwie rolę pomocniczą. Twój Ruch i Ruch Palikota, Nowoczesna i Teraz – było jasne, że w hierarchii ważności stoją niżej niż partia Donalda Tuska/Grzegorza Schetyny. Nigdy też nie sugerowano, że mogą odebrać Platformie jakąś istotną część elektoratu – co de facto spychałoby PO w kierunku politycznej drugiej ligi.

Biedroń o kosztach organizacji konwencji Wiosny: Pokryte przez zwolenników

Koszty konwencji partii Wiosna zostały pokryte z kwot wpłacanych przez jej zwolenników – poinformował lider partii Robert Biedroń. Zapowiedział...

zobacz więcej

Sytuacja Biedronia jest jednak nieco inna. Chodzi o zauważalny społeczny proces, który można nazwać dryfem w stronę lewicy kulturowej i programowego antychrystianizmu (to coś więcej niż „staroświecki” antyklerykalizm). To bardziej wyraziste zjawisko wśród młodszych roczników.

Niedawna konwencja Platformy Obywatelskiej, zagrana w znacznej mierze pod dyktando lewicowo-liberalnej feministki Barbary Nowackiej, była próbą obłaskawienia tego elektoratu. Ale dla Platformy kryje się w tym podwójne niebezpieczeństwo. Po pierwsze, Wiosna stawia pod znakiem zapytania skuteczność tego manewru: Biedroń ma obecnie na lewicy lepszą markę niż Nowacka, szczególnie po autodestrukcji Razem. Po drugie, jeśli Biedroń wygrywa dla swojego ugrupowania lewicę, to Platforma kompletnie nic nie zyska na rzuceniu w błoto konserwatywno-liberalnego sztandaru, którym dość długo machała do publiczności. Ani cnoty, ani rubelka, a do tego Biedronie zdobędą wiosnę – mam nadzieję, że wybaczą mi państwo tę karkołomną parafrazę.

Co zatem naprawdę niepokoi obecnie Tomasza Lisa i wielu innych demiurgów III RP, naszych milusińskich superbeneficjentów transformacji? Otóż wcale nie to, kto i jakie dyplomy wręczał Biedroniowi przez lata. Niepokój musi budzić wizja mocnej dekompozycji liberalno-lewicowej części sceny politycznej. Przepływy elektoratu, jakie pokazał niedawny sondaż dla IBRiS, jasno wskazują, że na mocnym wejściu Wiosny traci przede wszystkim Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Kukiz'15, Sojusz Lewicy Demokratycznej i Partia Razem.

Biedroń: Ja zostanę premierem, a Schetyna wicepremierem i szefem MSWiA. Niech mi kibicuje

– Ja zostanę szefem rządu, a Schetyna wicepremierem i szefem MSWiA. Premierem powinien być ktoś, kto budzi zaufanie Polek i Polaków. A Schetyna...

zobacz więcej

Istotne w tej układance jest to, że Wiosna sięga nie tylko po elektorat kojarzony z liberalną obyczajowo flanką centroprawicy, w kwestiach gospodarczych skłonną zaakceptować kilka niezobowiązujących socjalnych haseł do rynkowego programu. Ważne jest to, że Biedroń bierze również niemałą część lewicy w jej wszelkich możliwych wydaniach. Do tego elektoratu, z różnych przyczyn, dostęp Platformy Obywatelskiej był zawsze bardzo ograniczony.

Banalna prawda jest taka, że establishment III RP źle znosi większe zmiany, również na własnym zapleczu. I najbardziej lubi te polityczne piosenki, które już zna. Wbrew pewnemu stereotypowi oraz sile społecznych wyobrażeń, Platforma Obywatelska też u swych początków nie cieszyła się większymi względami na Czerskiej. W Agorze na formację trzech tenorów patrzono u jej początków ze sporą nieufnością – kult Unii Wolności, przepoczwarzającej się w coraz mniej interesujące dla społeczeństwa byty w rodzaju demokraci.pl, panował tam niemal niepodzielnie. Ale z czasem zrobiło się z tej relacji stare dobre małżeństwo. I tak zostało do dziś. Czy Biedroń to zmieni?


Być może, jeśli korzystne sondaże dla Wiosny są czymś więcej niż sondażami zwyczajowo na wejściu promującymi nowe formacje liberalno-lewicowe, anty-PiS przybierze nową postać. Platforma zostanie wypchnięta bardziej ku centrum i na nowo podchwyci swoje konserwatywno-liberalne hasła, udając, że polityczny romans z Inicjatywą Polska Barbary Nowackiej był mało znaczącym epizodem. Wtedy może próbować licytować się z PiS-em o bardziej tradycyjny kulturowo elektorat, grając na nutach wolnorynkowych (brzmi to jak żart, ale polityka jest zawsze nieco irracjonalna). A Biedroń wykosi konkurencję bardziej na lewo, odbierając resztkę znaczenia Nowoczesnej, SLD, Razem. I wtedy – znów karkołomnie parafrazując – być może Adam Michnik z chęcią wypije za taki rząd, w którym Robert Biedroń będzie premierem, a Grzegorz Schetyna – wicepremierem. Albo odwrotnie – o to się jeszcze zdążą pokłócić.

źródło:
Zobacz więcej