O krok od tragedii w Sanoku. Kierowcy obezwładnili szaleńca na stacji benzynowej

Wstępne badania wykazały, że zatrzymany był trzeźwy (fot. Ratownictwo Powiatu Sanockiego)

Do dramatycznych scen doszło na stacji paliw w Sanoku woj.podkarpackie). 43-letni mężczyzna kierujący mercedesem wjechał w dystrybutor, po czym, jak mówi policja, oblał swój samochód benzyną i chciał go podpalić. Zimną krew zachowali inni kierowcy i pracownik stacji.

Uciekał, bo spieszył się... do więzienia. Policji to nie przekonało

Policjanci z komisariatu w Niemcach (woj. lubelskie) zatrzymali ukrywającego się w Lublinie 19-latka. Młody mężczyzna miał do odbycia karę 2 lat...

zobacz więcej

Do zdarzenia doszło w sobotę około godz. 22.45. – Według świadków mężczyzna, nie hamując, wjechał w dystrybutor paliwa. Następnie wszedł do budynku stacji i krzyczał coś do znajdujących się wewnątrz osób. Gdy wyszedł z budynku, oblał swój samochód paliwem, a potem wyciągnął z kieszeni kartkę, którą podpalił zapalniczką i zaczął się z nią zbliżać do oblanego auta – poinformowała w niedzielę oficer prasowy sanockiej policji asp. szt. Anna Oleniacz.

Pracownik stacji, widząc otwarty ogień, ugasił go gaśnicą. Świadkowie zajścia, którzy tankowali paliwo przy sąsiednich dystrybutorach, zatrzymali uciekającego mężczyznę. Przekazali go przybyłej na miejsce policji.

Zatrzymany to 43-letni mieszkaniec powiatu bieszczadzkiego. Przebywa teraz w policyjnej izbie zatrzymań. Wstępne badania wykazały, że był trzeźwy, pobrano mu jednak krew do badań na obecność substancji psychoaktywnych.

Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia. Zostanie m.in. sprawdzony monitoring stacji paliw, a także przesłuchani świadkowie i sprawca.

źródło:

Zobacz więcej