„10 mld zł od rządu dla podatników”

„Resort finansów wyliczył, że budżet państwa jeszcze w tym roku może udźwignąć zmiany, których koszt zamknie się w kwocie 8-10 mld zł” (fot. arch. PAP/Leszek Szymański)

W PiS panuje przekonanie, że socjalnych bonusów już wystarczy. Teraz trzeba wyciągnąć rękę do pracujących. Są ku temu dwa powody: wybory i dobra sytuacja budżetu – pisze w poniedziałek „Dziennik Gazeta Prawna”.

Jarosław Kaczyński: Prawo i Sprawiedliwość to prawdziwy pancernik

– Na taśmach publikowanych przez „Gazetę Wyborczą” nie ma przekleństw, nie ma omawiania nielegalnych działań, nie ma korupcji – podkreślił prezes...

zobacz więcej

Jak informuje „DGP”, „rząd pracuje nad rozwiązaniami, które mają się znaleźć w nowym pakiecie obietnic wyborczych”.

„Z naszych ustaleń wynika, że pomysły ministerstw spływają na biurko premiera już od początku stycznia” – czytamy w gazecie.

„Resort finansów wyliczył zaś, że budżet państwa jeszcze w tym roku może udźwignąć zmiany, których koszt zamknie się w kwocie 8-10 mld zł” – wskazuje „DGP”. „Minister (finansów Teresa) Czerwińska przygotowała dla premiera dwie propozycje” – twierdzi informator „DGP” z otoczenia Mateusza Morawieckiego.

Według dziennika „pierwsza z nich zakłada istotne zwiększenie kosztów uzyskania przychodu – tak, by w kieszeniach pracujących Polaków zostało łącznie nawet wspomniane 10 mld zł”.

„Drugi scenariusz to nowa ulga w PIT, która byłaby przeznaczona jedynie dla osób aktywnych zawodowo” – dodaje gazeta. Jak zaznaczono, „jej koszt dla budżetu jest bliżej nieokreślony, ale mówi się o kilku miliardach złotych”.

„Szef rządu otrzymuje również inne propozycje, podobne do transferów społecznych, które okazały się skuteczne, gdy PiS przejmował władzę” – podkreśla „DGP”. „Mówi się m.in. o darmowych lekach dla większej liczby osób czy o podwyższeniu progów uprawniających do świadczenia 500 plus na pierwsze dziecko” – wskazuje dziennik.


Ocenia przy tym, że „pomysły typowo socjalne mają jednak małą szansę na realizację”.

„Według naszych źródeł w rządzie jest obecnie więcej zwolenników teorii, że trzeba zadbać o osoby pracujące, szczególnie na etacie. Bo rodziny z dziećmi i seniorzy już otrzymali wsparcie – pierwsi pieniądze na dzieci, drudzy zaś wzrost świadczeń minimalnych i obniżony wiek emerytalny” – czytamy w dzienniku.

źródło:

Zobacz więcej