Jarosław Kaczyński: Prawo i Sprawiedliwość to prawdziwy pancernik

– Na taśmach publikowanych przez „Gazetę Wyborczą” nie ma przekleństw, nie ma omawiania nielegalnych działań, nie ma korupcji – podkreślił prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem „Sieci”. – To nie narusza mojego wizerunku; muszę jednak prostować te wszystkie kłamstwa i sugestie – dodał.

Prof. Modzelewski: Faktura opublikowana w „GW” jest formalnie wadliwa

– Faktura wystawiona na spółkę Srebrna, którą opublikowała w czwartek „Gazeta Wyborcza”, jest formalnie wadliwa – ocenił ekonomista prof. Witold...

zobacz więcej

Prezes PiS w wywiadzie opublikowanym w poniedziałek w tygodniku „Sieci” odniósł się m.in. do opublikowanych przez „Gazetę Wyborczą” taśm z nagraniami rozmów, w których uczestniczył. „Na tych taśmach nie ma przekleństw, nie ma omawiania nielegalnych działań, nie ma korupcji. Jest poszukiwanie wyjścia z trudnej sytuacji, przy nacisku na legalność działań” – zaznaczył.

W ocenie Kaczyńskiego nie narusza to jego wizerunku. „Muszę jednak prostować te wszystkie kłamstwa i sugestie, których celem jest prezentacja naszych działań jako czegoś podejrzanego” – dodał.

Na pytanie, po co i kiedy Gerald Birgfellner nagrywał ich rozmowy, Kaczyński zaznaczył, że nie wie, czy Austriak nagrywał go od początku, czy zaczął „na którymś etapie”. „Na pewno starannie notował w kalendarzu wszystkie rozmowy, co też jest dziwne” – powiedział lider PiS.

Jak dodał, według Birgfellnera ich spotkań było 16. „Moim zdaniem – połowę mniej, ale nie wykluczam, że wliczał w to święta, podczas których się widywaliśmy” – zaznaczył Kaczyński. „Na pewno nie było żadnej próby wykorzystania tych nagrań do nacisku czy jakiegoś szantażu, któremu i tak bym nie uległ” – podkreślił prezes PiS.

Kaczyński skomentował także opublikowaną przez „GW” w czwartek fakturę, którą spółce Srebrna miała wystawić spółka Nuneaton. „Po pierwsze, taki dokument nie wpłynął w czerwcu do spółki, a powinien do niej trafić” – wskazał. Jak dodał, z informacji medialnych wynika, że nie zapłacono od niej podatku VAT, co – jego zdaniem – „potwierdza, że to dokument specjalnego rodzaju”.

„Tak przy okazji pokazuje to też szczególne połączenie zaciekłości, złej woli i ignorancji tych, którzy prowadzą tę akcję” – ocenił prezes PiS.

Zdaniem Kaczyńskiego zapowiadana wcześniej publikacja „GW” to „nie jest nawet kapiszon”. „Tam przecież nic nie ma. Ale parę spraw chcę sprostować, bo mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii” – wyjaśnił.

Spółka Srebrna: Opublikowana przez media faktura nie została doręczona firmie

Ze skanu dokumentu zamieszczonego w czwartek w „Gazecie Wyborczej” wynika, że firma Nuneaton wystawiła fakturę spółce Srebrna, korzystając z...

zobacz więcej

„Na przykład czy poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji, czyli de facto rady nadzorczej? Otóż ma prawo, to nie jest złamanie żadnego przepisu. Było to jasno przedstawiane we wszystkich moich oświadczeniach majątkowych” – mówił prezes PiS.

Dodał w tym miejscu, że „formularz oświadczenia zawiera pytanie o funkcje związane z fundacjami prowadzącymi działalność gospodarczą, co potwierdza legalność tego typu aktywności”. „Kolejne pytanie: czy przewodniczący rady fundacji może rozmawiać na temat wielkiego przedsięwzięcia odnoszącego się do własności tej instytucji? Ma prawo, z tym że w naszym wypadku, mam na myśli Instytut Lecha Kaczyńskiego, wymaga to jednogłośnej zgody tej fundacji” – stwierdził. „I wreszcie sprawa zasadnicza: spółka Srebrna ma dziś kilka milionów złotych rocznego obrotu i stosunkowo nieduży zysk” – oznajmił Kaczyński.

„Gdy więc czytam wywiad z prof. Radosławem Markowskim, w którym twierdzi on, że PiS okrada klasę średnią za pomocą spółki Srebrna, to mogę się tylko śmiać z tego szaleństwa. Mogę też przypomnieć prof. Markowskiemu aferę frankową, jeden Wołomin, drugi Wołomin, Amber Gold, mnóstwo różnych piramid, gdzie ludzie z klasy średniej wkładali pieniądze i je tracili. Tyle że to nie ma nic wspólnego ani z PiS, ani ze spółką Srebrna” – dodał prezes PiS.

W kolejnej części rozmowy Kaczyński opowiedział o działaniach austriackiego biznesmena. „Birgfellner kupił tę spółkę, rozpoczynając działalność w Polsce w firmie zajmującej się sprzedażą spółek, później odkupiła ją Srebrna. W każdym razie poza tym rachunkiem na 101 tys. euro przedłożył jeszcze parę niewielkich rachunków na kwotę tysiąca lub dwóch, i nic więcej. Nie było nawet rachunku za pracę wiedeńskiego architekta. Do owych 2,5 mln wciąż było daleko. Prosiliśmy więc o rachunki, ale tych nie było. Ja sam na początku namawiałem władze Srebrnej, by zapłaciły, bo sądziłem, że odpowiednia dokumentacja istnieje i zostanie dostarczona. Ale i zarząd, i rada nadzorcza nie zgodziły się, bo nie miały do tego żadnych podstaw” – stwierdził.

Odnosząc się do stwierdzenia, że gdy inwestycję trzeba było przynajmniej odłożyć, wtedy powstał problem rozliczenia się z austriackim biznesmenem, Kaczyński powiedział, że był pod „pewnym naciskiem moralnym ze strony tej części rodziny”. Ponieważ - jak dodał - „Austriak doszedł chyba do wniosku, że będzie z tej inwestycji po prostu żył, i to dobrze”. „Może naczytał się tekstów, z których wynika, że ja tu wszystko mogę. Problem w tym, że nie było podstawy do prawnej zapłaty” - podkreślił polityk.

Jarosław Kaczyński: Nie ma relacji finansowych pomiędzy fundacją a partią

Nie ma żadnych relacji finansowych pomiędzy fundacją a partią, to dwie oddzielne instytucje; poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji...

zobacz więcej

Jarosław Kaczyński w tym samym wywiadzie odniósł się do słów byłej premier Ewy Kopacz o „rzucaniu kamieniami w dinozaury”. „Oczywiście nie mogę wykluczyć, że obok rzucanych kamieni pojawi się proca lub że zaczną kopać doły. My jednak jesteśmy zaprawieni. Niedługo minie 30 lat od chwili, gdy zaczęto i mnie osobiście, i całe nasze środowisko, bardzo ostro atakować” – mówił prezes PiS. Dodał, że jego partia to „prawdziwy pancernik, bo przecież są takie zwierzęta”. „Można powiedzieć, mamutopancernik” – stwierdził.

Kaczyński mówił też o tym, dlaczego Mateusz Morawiecki zastąpił Beatę Szydło na stanowisku premiera. „Zmiana podyktowana była przede wszystkim wiarygodnymi sygnałami o nowej, wielkiej ofensywie przeciwko Polsce, i to o skali międzynarodowej. Chodziło o próby przypisania nam już nawet nie tylko »faszyzmu«, lecz wprost »hitleryzmu«, co na pewno nie było przypadkiem. Potrzebowaliśmy osoby, która byłaby w tej sferze skuteczna. Jeśli wziąć pod uwagę deklarację polsko-izraelską, będącą naszym naprawdę ogromnym sukcesem, co niektórzy w końcu zaczynają doceniać, były to oczekiwania dobrze ulokowane. Oczywiście wiedziałem o pracach nad deklaracją, byłem na bieżąco informowany, ale tym, który prowadził rozmowy z bardzo, bardzo trudnym partnerem, a więc premierem Netanjahu, był nasz premier”.

źródło:
Zobacz więcej