Ciasna, ale własna. Ekstraklasa budzi się z zimowego snu

Faworytów do tytułu jest kilku. O ile lepsza będzie Wisła Kraków z Jakubem Błaszczykowskim w składzie? (fot. PAP)

Na myśl o tym, że wraca Ekstraklasa, kibicom od Krakowa po Szczecin cieszą się buzie. Przeklinać będą później.

Łatwo się nad Ekstraklasą znęcać. Bo piłkarze słabi, mecze mało atrakcyjne, trybuny pustawe... Gdy przychodzi co do czego, mistrz zostaje upokorzony w Luksemburgu, a czołowe zespoły ligi belgijskiej – niezłej, ale bez przesady – wyglądają na tle tych polskich jak przybysze z innego świata.

Pal sześć, że najlepsi piłkarze wyjeżdżają do Włoch czy Niemiec. Teraz wolą też USA i Kazachstan! W dwóch słowach: jest źle. Może nawet bardzo źle.

I co? I nic. Piłka nożna wciąż jest największą miłością Polaków, dumny poznaniak zawsze będzie wolał Lecha od Barcelony, a przeciętny ligowiec zarobi więcej niż mistrz świata w rzucie młotem.


Radujmy się więc. To już za chwilę! Za moment! Pierwszy gwizdek, pierwszy źle wykonany stały fragment gry i spektakularny strzał w trybuny. Wraca Ekstraklasa. Wraz z nią – jak zawsze – nadzieja, że zimę tym razem wszyscy przepracowali wzorowo, a walka o mistrzostwo nie będzie wyścigiem ślimaków. 

Prezentujemy nasz pomysł na końcową tabelę.

1. LEGIA WARSZAWA

Wydaje się, że co roku jest to samo: dwa, czasem trzy zespoły wywierają presję na Legii, a ta – niegrająca najlepiej, daleka od dominacji nad rywalami – „tym razem na pewno nie będzie mistrzem”. Gdy jednak przychodzi co do czego, jedni „mają, k..., dosyć”, a drudzy w grupie mistrzowskiej wygrywają jeden z czterech meczów u siebie. Oddają tytuł bez walki. 


Jak będzie tym razem? Gwarancją sukcesu ma być trener Sa Pinto. Portugalczyk w wielu aspektach przypomina Stanisława Czerczesowa, którego rządy w stolicy wspomina się wyłącznie dobrze. Twarda ręka, ciężkie treningi, wyczerpujące obozy… To plus odrobina talentu (a tego w Legii na pewno więcej niż „odrobina”) powinno na Ekstraklasę wystarczyć. 


Słowo z klubu: Piotr Kamieniecki, Legia.net:
Legia w trakcie zimowego okresu przygotowawczego nie przechodziła rewolucji, a ewolucję. Nie odszedł żaden z zawodników, którzy byli ważni w koncepcji Ricardo Sa Pinto, za to mistrzowie Polski związali się z trzema Portugalczykami, mającymi dać szkoleniowcowi więcej opcji. Gra wiosną raczej nie będzie piękna, ale za to skuteczna, oparta na bezpośrednich rozwiązaniach. Zagadką pozostaje, co wniesie sprowadzony tydzień przed wznowieniem rundy Iuri Medeiros.

Za Legią ponad trzy tygodnie pełne przygotowań – najważniejszym czasem był ten spędzony na dwóch obozach w Portugalii. Nie brakowało ciężkiej pracy, jak i kontroli zawodników ze strony sztabu szkoleniowego. Wiele na temat stołecznej drużyny powiedzą pierwsze 3-4 mecze. Jeśli wszystko będzie dobrze, drużyna będzie wygrywała, będzie spokojnie. Jeśli nie, wokół warszawskiego klubu nie zabraknie emocji.

***

2. LECH POZNAŃ

Adam Nawałka najpierw dokonywał cudów z Górnikiem Zabrze, a potem z reprezentacją Polski. Teraz ma sprawić, by Lech wreszcie grał na miarę potencjału i powalczył o tytuł. Teoretycznie wszystko jest na miejscu: pieniądze na czas, piłkarze nieźli, szkółka świetna… W praktyce, na ostatniej prostej okazuje się, że poznaniacy na mistrzostwo nie są gotowi.

Za trenera Bjelicy sporo mówiło się o konfliktach w szatni, nieoficjalnych rządach Łukasza Trałki i grze przeciwko szkoleniowcowi. Tu nie ma o tym mowy. Nawałka zarabia szalone jak na polskie warunki pieniądze, ma też pełne wsparcie władz, które prędzej pozbędą się kolejnych „szkodników” niż trenera, który awansował do ćwierćfinału mistrzostw Europy.

Zimą rewolucji nie było, bo… nie była potrzebna. Wszystko w Lechu idzie zgodnie z planem, a ambicje wciąż są duże. Sześć punktów straty do Legii i dziewięć do Lechii na półmetku rozgrywek to jednak za dużo. Nawet dla Nawałki.

Słowo z klubu: Arkadiusz Szymanowski, KKSLECH.com:
W zespole zmieniło się niewiele, a tegoroczna zima należała do najspokojniejszych od lat. Fatalne wyniki w grach kontrolnych, jeszcze gorsza gra w meczach towarzyskich i tylko dwa transfery traktowane w Lechu jako uzupełnienia, nie poprawiły słabej atmosfery wokół klubu mającej miejsce od ponad pół roku. Na dodatek w Lechu obyło się bez rewolucji kadrowej, której domagało się wielu kibiców. To nie była ciekawa zima dla Kolejorza.

Tak czy siak, marzeniem i przede wszystkim celem każdego kibica Lecha jest oczywiście zdobycie mistrzostwa Polski. Wielu fanów zdaje sobie jednak sprawę z sytuacji po rundzie jesiennej. Takich strat, nie licząc sezonu 2015/2016, w którym nie udało się awansować do europejskich pucharów, Kolejorz nie miał od lat. Nic więc dziwnego, że ogromna cześć kibiców nie mówi i nie pisze głośno o mistrzostwie. Wiele osób nastawia się na walkę o puchary. W klubie z lokaty na podium też będą zadowoleni. Sam Lech nie zrobił zimą zupełnie nic, aby wiosną realnie powalczyć o tytuł. Priorytety są trochę inne.

O sile Lecha od lat stanowili obcokrajowcy i tak jest również teraz. Wiosną wiodącymi postaciami Kolejorza na pewno będą Portugalczycy – Joao Amaral oraz kapitan Pedro Tiba. Wiele można spodziewać się także po walczącym o tytuł króla strzelców Christianie Gytkjaerze, bez którego trudno w tej chwili wyobrazić sobie Lecha. To właśnie Duńczyk jest obecnie najmocniejszym punktem Kolejorza. Gdyby nie jego bramki zdobyte jesienią, poznaniacy byliby kilka pozycji niżej.


***

3. LECHIA GDAŃSK

Lider po rundzie jesiennej. Imponują żelazną defensywą (tylko 17 straconych goli w 20 meczach), ale i z przodu mają czym straszyć – Flavio Paixao to współlider klasyfikacji strzelców, Lukas Haraslin jest jednym z najlepszych (najlepszym?) graczy Ekstraklasy, a i Artur Sobiech zaraz, za moment, znów powinien przerastać ligę.

W czym więc problem? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Choć Lechia sprawia wrażenie klubu poukładanego, prowadzonego rozsądnie, wszystko tam od jakiegoś czasu stoi na głowie. Piłkarze nie dostawali wypłat tak długo, że aż… postanowili nie rozmawiać z mediami. W styczniu coś na ich kontach w końcu drgnęło, ale zaległości i tak sięgają kilku miesięcy.

Jak tu grać? Jak tu skupić się na walce o mistrzostwo? W tym już rola Piotra Stokowca, który rządzi w Gdańsku twardą ręką. Rudowłosy szkoleniowiec wprowadził w zespole dyscyplinę, pozbył się „rozpraszaczy” w osobach Marco Paixao (wcześniej) i Sławomira Peszki (przed chwilą), ale mistrzostwa – biorąc pod uwagę okoliczności i wzmocnienia w stolicy – raczej nie zdobędzie. Tym bardziej, że przez pierwszych kilka tygodni nie będzie mógł polegać ani na Haraslinie, ani Rafale Wolskim, a na wąskiej ławce rezerwowych dominuje młodzież.

Słowo z klubu: Radek Zasada, lechia.gda.pl:
Drużna, jako lider Ekstraklasy, walczy o mistrzostwo. Miejsce poza pudłem na pewno będzie rozczarowaniem. Przydałoby się oczywiście jakieś wzmocnienie, żeby osiągnąć cel, ale w klubie bardzo liczy się na utalentowaną młodzież.

Jeśli chodzi o zaległości w płatnościach: na pewno może to mieć przełożenie na zaangażowanie. Istotna będzie osoba trenera i to, czy będzie potrafił odpowiednio zmobilizować zespół. Zaległości są od dłuższego czasu, czy piłkarze się obawiają? Na pewno sygnał z Wisły jest istotny, ale na razie chyba nie biorą czarnego scenariusza pod uwagę.


***

4. JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Od kilku lat są blisko, od kilku lat wydaje się, że mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki, ale zawsze czegoś brakuje. Po oddaniu Karola Świderskiego (PAOK Saloniki), Łukasza Burligi (Wisła Kraków) i Przemysława Frankowskiego (Chicago Fire), w pierwszej „jedenastce” próżno szukać Polaków – pewne miejsce ma tylko naturalizowany Taras Romańczuk.

Jak trener Ireneusz Mamrot poradzi sobie z tą wieżą Babel? To największa zagadka. Arvydas Novikovas to gwarancja jakości, bardzo mocny jest duet stoperów (Ivan Runje i Nemanja Mitrović), a jeśli sprowadzeni z Wisły Jesus Imaz i Martin Kostal będą grać co najmniej tak dobrze, jak pod Wawelem, to może być TEN sezon. Z tym, że raczej nie będzie.


***

5. POGOŃ SZCZECIN

Pogoń była jedną z rewelacji drugiej części poprzedniego sezonu. Trenera Kostę Runjiaicia szybko zaliczono do grona największych fachowców w Ekstraklasie, a w trwających rozgrywkach szczecinianie mieli być „czarnym koniem”. Zamiast tego, długo byli… „czarną owcą”.

Bilans po ośmiu pierwszych meczach? Cztery remisy i cztery porażki. Szary koniec tabeli, wychowawcze pogawędki piłkarzy z kibicami… Zarząd wytrzymał, chorwacko-austriacko-niemieckiego trenera nie pogonił, wciąż – na szczęście – mając w pamięci, że to nie lada fachowiec.

Portowcy obudzili się w połowie września, wygraną z Wisłą (2:1), no i nie zatrzymali aż do końca grudnia. Czy będą kontynuować marsz w górę tabeli, czy znów zmagania rozpoczną lekko oszołomieni? Po weekendzie będziemy mądrzejsi.

Słowo z klubu: Daniel Trzepacz, Pogońsportnet.pl:
Zmian w drużynie nie było wiele. Po stronie ubytków jeden minus - transfer Lashy Dvalego, przez co obrona wydaje się być przed rundą wiosenną największą zagadką. Duża odpowiedzialność spadnie na barki Mariusza Malca, który jesienią z meczu na mecz prezentował się lepiej, ale teraz oczekiwania fanów idą w górę.

Po stronie „zysków” piłkarze, którzy z miejsca nie wskoczą do wyjściowej jedenastki. Izumisawa i Hostikka o swoje będą musieli powalczyć. Z grupy nowych, jedynie Bartkowski wydaje się pewniakiem do gry.


Kluczową postacią w drużynie z pewnością będzie Kamil Drygas. To piłkarz, który bierze na siebie odpowiedzialność za grę. Czarnym koniem może być Iker Guarrotxena, który zimą mocno zaaklimatyzował się w zespole. Wszyscy w Szczecinie wierzą, że zacznie spełniać oczekiwania. Osobiście liczę na Michała Żyro. Można traktować go jako dodatkowe wzmocnienie, bo jesienią zaliczył dwa króciutkie epizody. Teraz przepracował okres przygotowawczy i liczę, że będzie ważnym elementem w układance Runjaica.


Marzenia w Szczecinie są ogromne. Pogoń to jeden z niewielu klubów w stawce Ekstraklasy, który nigdy nic nie wygrał. Przegrane w finale Pucharu Polski i dwa wicemistrzostwa. Fanom marzy się coś dużego, a takim czymś na ten moment z pewnością byłby awans do pucharów. Gra o samą „ósemkę” kibicom się znudziła.


***

Wisła Kraków w oparach absurdu. Tak upada wielki klub

Na treningu Wisły Kraków, która jest w trudnej sytuacji finansowej stawił się Jakub Błaszczykowski. Piłkarz zapowiedział, że jeżeli Wisła przystąpi...

zobacz więcej

6. WISŁA KRAKÓW

To, co działo się w tym klubie w ciągu kilku ostatnich miesięcy (lat?), to materiał nie tyle do kilkuzdaniowej zapowiedzi, co raczej sensacyjno-obyczajowej trylogii. W wielkim skrócie: poprzednie władze (Marzena Sarapata, obecnie Czekaj, no i Damian Dukat – warto pamiętać, gdyby jeszcze kiedykolwiek zapragnęli mieć coś wspólnego z piłką czy biznesem) rozkradały Wisłę tak skutecznie, że w budżecie brakowało pieniędzy nawet na wynajęcie autokaru. Próbowali oddać klub byle komu, po czym z workiem pieniędzy uciekli z tonącego okrętu. Gdyby nie bohaterskie działania kilku zaangażowanych osób, Wisła byłaby dziś – w najlepszym wypadku – klubem czwartoligowym.

Jest jednak w Ekstraklasie i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo w niej pozostanie. Choć klub opuściło kilku ważnych zawodników, na czele z Zoranem Arseniciem, Jesusem Imazem i Zdenkiem Ondraskiem, sprowadzeni w ich miejsce Łukasz Burliga czy Sławomir Peszko wcale nie muszą oznaczać wielkiej utraty jakości. Najważniejszy ruch to jednak ściągnięcie pod Wawel Jakuba Błaszczykowskiego. Klubowa legenda zagra przy Reymonta za darmo, a jego autorytet i reputacja na pewno przyciągną tłumy na trybuny.

W ostatnich kilku miesiącach Wiśle kibicowała cała Polska. Teraz ważne, by wysiłek docenili również ich fani.

Słowo z klubu: Marcin Mondorowicz, wislakrakow.com:
Jeszcze na początku stycznia wydawało się, że wiosną Wisły nie zobaczymy na boiskach Lotto Ekstraklasy. Powodem tego było ogromne zamieszanie ze zmianami właścicielskimi w klubie. Już teraz można śmiało powiedzieć, że kibice mogą odetchnąć z wielką ulgą, bo ostatecznie do nich nie doszło. Rozpoczyna się nowy etap w historii klubu.

Można również zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie pojawienie się w klubie Vanny Ly i Matsa Hartlinga, czyli niedoszłych właścicieli klubu, teraz nie byłoby Jarosława Królewskiego, Jakuba Blaszczykowskiego oraz Tomasza Jażdżyńskiego (wspólnie udzielili pożyczki na kwotę 4 mln złotych), którzy także przy prawnej pomocy Bogusława Leśnodorskiego, rozpoczęli akcję ratowania klubu, która przerosła najśmielsze oczekiwania. Praktycznie już teraz klub zebrał środki pozwalające na spłacenie zobowiązań licencyjnych. Nie udałoby się to, gdyby nie wspaniali  kibice, którzy już teraz zakupili niemal 11 tysięcy karnetów na mecze rundy wiosennej, lub też w ciągu 24 godzin wykupili akcje klubu na kwotę 4 mln złotych). Do tego konto Białej Gwiazdy zostało zasilone licznymi środkami pochodzącymi z innych zbiórek prowadzonych między innymi przez organizacje Socios Wisła Kraków i Reymontta22.

Warto również tutaj podkreślić znaczenie Socios Wisła Kraków, które w zaledwie kilka miesięcy stało się prężną organizacją z ponad 1550 członkami, którzy zadeklarowali comiesięczne składki w wysokości od 50 do 200 zł. Środki te mają być wykorzystywane na różnego rodzaju akcje związane z pomocą Wiśle Kraków SA i Akademii Piłkarskiej.

Już w poniedziałek Wisła rozegra swoje pierwsze spotkanie w rundzie wiosennej. W wyjazdowym meczu zmierzy się z Górnikiem Zabrze. Biała Gwiazda przystąpi do tego spotkania z licznymi zmianami w składzie w porównaniu do rundy jesiennej. W zespole Macieja Stolarczyka nie zobaczymy przede wszystkim najlepszych strzelców zespołu, czyli Zdenka Ondraska i Jesusa Imaza. W Krakowie nie zobaczymy również Zorana Arsenicia, Martina Kostala, Dawida Korta, Jakuba Bartkowskiego i  Tibora Halilovicia. Większość z nich wiosną odgrywała ważną rolę w drużynie i z pewnością ich brak będzie widoczny w zespole.

Nie oznacza to jednak, że wiosną zobaczymy Wisłę słabszą. Wydarzeniem całej Lotto Ekstraklasy będzie bez wątpienia powrót Jakuba Blaszczykowskiego - rekordzisty pod względem występów w reprezentacji Polski. To między innymi wokół niego ma być budowana nowa Wisła.

Do drużyny dołączył również doświadczony Sławomir Peszko, który za wszelką cenę będzie chciał udowodnić, że cały czas potrafi bardzo dobrze grać w piłkę. Ostatni rok był dla niego zupełnie nieudany, nie tylko w aspekcie sportowym, ale również w wyniku innych, nieprzynoszących mu chluby zachowań. Wiosna w Wiśle będzie dla niego doskonałą okazją do rehabilitacji.

Wzmocnieniem Wisły powinien być również sprowadzony ze Slovana Bratysława Vukan Savicević. Czarnogórzec jeszcze kilka lat temu był uznawany za wielki talent, ale jego kariera nie potoczyła się tak, jak sobie wyobrażał. Niemniej jednak nadal dysponuje dużym potencjałem, który będzie chciał zaprezentować w Krakowie.

W Wiśle wiosną zagrają także Łukasz Burliga, Lukas Klemenz i Krzysztof Drzazga. Każdy powinien otrzymać od Macieja Stolarczyka swoją rolę do spełnienia w zespole. Do dyspozycji szkoleniowca będzie również młodzież z akademii, z Aleksandrem Buksą na czele. Wiele wskazuje na to, że w najbliższych dniach drużyna zostanie zasilona kolejnymi zawodnikami. Klub szuka wzmocnień przede wszystkim drugiej linii oraz siły ofensywnej.

Głównym celem Wisły jest zapewnienie sobie miejsca w pierwszej ósemce ligowej tabeli. Od tego zależeć będą kolejne cele stawiane przed zespołem. W Krakowie od dawna marzy się o powrocie do europejskich pucharów. W tym sezonie będzie o to bardzo trudno, ale w naszej Ekstraklasie nie takie niespodzianki miały miejsce.


***

Krzysztof Piątek w Milanie! Wielka szansa i... wielka presja

Jeszcze kilka miesięcy temu jego nazwisko znali tylko wierni sympatycy Ekstraklasy. Jedną jesień i kilkanaście goli później, Krzysztof Piątek stał...

zobacz więcej

7. CRACOVIA KRAKÓW

Janusz Filipiak, właściciel klubu, przez wiele lat miał opinię raptusa. Długofalowe projekty? Zaufanie do trenera? Tak, ale tylko w teorii. Po kilku gorszych wynikach, bez wahania zwalniał kolejnych szkoleniowców, a Cracovia stała się jednym z najgorętszych miejsc pracy w Ekstraklasie.

W końcu szefowi Comarchu udało się komuś zaufać. Michał Probierz to człowiek niełatwy, w kilku miejscach jego charakter powodował bunt piłkarzy, ale wiedzy i fachowości nikt mu nigdy nie odmawiał. Gdy jednak na początku sezonu Cracovii nic nie wychodziło, wydawało się, że lada moment na oficjalnej stronie klubu pojawi się decyzja o zwolnieniu charyzmatycznego 46-latka. Nic z tych rzeczy. Probierz został, otrzymał pełne wsparcie właściciela i bardzo szybko się za nie odwdzięczył.

Bez Krzysztofa Piątka, który latem odszedł do Genui (wiemy, co stało się dalej), o strzelanie goli było nieco trudniej, więc trener postawił na żelazną defensywę. Zgranie zajęło trochę czasu, ale gdy wszystkie trybiki w maszynie zaczęły funkcjonować tak, jak powinny, przy Kałuży powstała jedna z trzech najlepszych formacji obronnych w lidze.

Zimą ściągnięto 26-letniego Rumuna Sergiu Hancę, który może być potencjalną gwiazdą ligi. Jeśli tak: krakowianie mogą powalczyć nawet o puchary.


***

8. PIAST GLIWICE

Przez nieudany epizod w reprezentacji Polski wielu kibiców zapomniało, jak świetnym fachowcem jest Waldemar Fornalik. „Waldek King” to tymczasem szkoleniowiec – jak na warunki ligowe – niemal doskonały. Spokój, ciężka praca, konsekwentnie wypracowywane schematy… Piast Gliwice teoretycznie nie powinien nawet marzyć o pucharach, a drużyna przez długi czas utrzymywała się na drugim miejscu w tabeli.

Czy dopadnie ich w końcu brutalna rzeczywistość? Trudno tego oczekiwać. Wiosną podstawowy skład nie powinien ulec zmianie, a właśnie zgranie (i obóz z Fornalikiem) może okazać się wielkim atutem co najmniej solidnych gliwiczan.

Słowo z klubu: Grzegorz Muzia, piast.gliwice.pl:
Chciałoby się, aby klub włączył się do walki o medale, ale biorąc pod uwagę  wszystkie okoliczności i siłę zespołów wiodących, realne jest miejsce między 5. a 8. Wszystko poniżej będzie porażką po udanej rundzie jesiennej. Powyżej: miłym zaskoczeniem.

Zespół nie ma wyraźnego lidera, choć wydaje się, że na ten moment najsilniejszym punktem drużyny jest para obrońców Jakub Czerwiński – Aleksandar Sedlar. Mocnym punktem jest też Tom Hateley. Choć to tylko defensywny pomocnik, to ma już na koncie 4 bramki. Z przodu natomiast kluczową postacią w zespole jest Joel Valencia.


***

Z Zagłębia Lubin do Genoa CFC. Kolejny polski piłkarz w Serie A

Filip Jagiełło został piłkarzem Genoa CFC – poinformował dotychczasowy klub zawodnika KGHM Zagłębie Lubin. Wiosną młodzieżowy reprezentant Polski...

zobacz więcej

9. ZAGŁĘBIE LUBIN

Mariusz Lewandowski nie sprawdził się w roli trenera, w Lubinie postawiono więc na wariant holenderski i pracę z młodzieżą. Ma to sens: Zagłębie ma jedną z najlepszych szkółek w Polsce, a rzemiosła uczył się tu choćby Piotr Zieliński. Wzorce więc są.

W składzie jest kilku zawodników urodzonych pod koniec XX wieku, ale na miejsce w „jedenastce” większość z nich musi poczekać. Ben van Dael na pewno wie, co robić. Spec od pracy z młodzieżą do Lubina został sprowadzony po to, by koordynować poczynania akademii. Gdy nie udało się znaleźć godnego następcy Lewandowskiego, to jemu powierzono funkcję pierwszego trenera.

Czy zrobi z „Miedziowych” drugi Ajax?

Słowo z klubu: Grzegorz Bielski, mkszaglebie.pl:
Zimą w Zagłębiu Lubin zdecydowano się na znaczące odchudzenie kadry pierwszego zespołu. Z zespołu definitywnie odeszli Adam Matuszczyk (transfer do 3. Bundesligi) oraz Łukasz Moneta (koniec wypożyczenia z Legii Warszawa). Poza tym z Zagłębia wypożyczeni zostali Mateusz Matras, Paweł Żyra, Olaf Nowak oraz Artur Siemaszko. To nie tylko uszczuplenie kadry pierwszego zespołu, ale także spory oddech dla klubowej księgowej. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że Mateusz Matras i Adam Matuszczyk mieli jedne z wyższych kontraktów w drużynie. Pozostała trójka młodych zawodników to melodia przyszłości i klub zdecydował się ich wypożyczyć, aby mieli okazję regularnie grać. 

Jeżeli chodzi o transfery do klubu, Zagłębie Lubin zdecydowało się głównie na zmiany w sztabie szkoleniowym. Grzegorz Szamotulski na stanowisku trenera bramkarzy zastapił Krzysztofa Koszarskiego a Marek Świder odpowiadał będzie za przygotowanie motoryczne zespołu. Niewykluczone, że w trwającym jeszcze okienku Zagłębie zdecyduje się na transfer napastnika. Kierunek poszukiwań to raczej opcja zagraniczna.

Po dobrym początku sezonu upadły deklaracje, że Zagłębie Lubin ma walczyć o podium Ekstraklasy. Zycie brutalnie zweryfikowało plany "Miedziowych". Po fatalnym okresie lubinianie zajmują dopiero jedenastą pozycję w tabeli. Wydaje się zatem, że aktualny plan to spokojne utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ten cel można osiągnąć dwoma drogami. Albo plasować się w czołowej „ósemce” po 30. kolejce (aktualnie 5 punktów straty do Wisły Kraków), albo utrzymywać bezpieczną przewagę nad strefą spadkową (aktualnie 7 punktów przewagi nad Górnikiem Zabrze).


Celem dla Miedziowych na aktualną rundę będzie również promocja młodych zawodników z Akademii. W kolejce do debiutu w Ekstraklasie czekają już kolejni młodzi i zdolni. Na obozie w Turcji z drużyną byli Adam Borkowski, Kamil Piątkowski, Daniel Dudziński oraz Kacper Bieszczad. Najtrudniej o debiut będzie chyba temu ostatniemu, ale pierwsza trójka myślę, że prędzej czy później swoją szansę otrzyma.

Zagłębie Lubin pozbawione jest indywidualności. Pod wodzą Bena van Daela drużyna bazuje na kolektywie połączonym z ciężką pracą. Liderów drużyny trzeba upatrywać w drugiej linii. Filip Jagiełło spędzi w Lubinie ostatnie pół roku. Teraz wszyscy kibice będą na niego patrzeć szczególnie. W końcu latem przeniesie się do Serie A. Nie jest to jedyny Filip, który może poprowadzić Zagłębie do efektownej, a zarazem efektywnej gry. Wszyscy czekają, aż Filip Starzyński będzie w takiej dyspozycji, jak na wiosnę 2016 roku. Wtedy „Figo” rządził środkiem pola.

Siłą Zagłębia są również skrzydła. Bartłomiej Pawłowski i Damjan Bohar w rundzie jesiennej popisali się bardzo solidnym bilansem goli i asyst. Do gry po ciężkiej kontuzji wraca również Alan Czerwiński, który niejednokrotnie był motorem napędowym drużyny.


***

10. KORONA KIELCE

Dopóki w Koronie jest Gino Lettieri, dopóty kielczanie mogą być spokojni o występy w Ekstraklasie. Priorytetem klubu powinna być walka o górną ósemkę, bo na puchary – mimo świetnej pracy szkoleniowca – wydają się jednak za słabi.

Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Gdy dwa razy z rzędu udaje się awansować do grupy mistrzowskiej, to i trzeci powinien być tylko formalnością. Niekoniecznie: kadrowo zespół z województwa świętokrzyskiego zdecydowanie nie należy do najlepszej ligowej ósemki. Wszystko w rękach Włocha, który wiele razy udowadniał już, że potrafi zrobić coś z niczego.


***

11. ARKA GDYNIA

To prawdopodobnie jedna z najbardziej nieprzewidywalnych drużyn Ekstraklasy. Dużo strzelają i dużo tracą, a gdy wydaje się, że wchodzą na właściwe tory (4:1 z Wisłą), nagle zamiast „piątki” wciskają „wsteczny”.

Zbigniew Smółka obiecał kibicom fajerwerki, Luka Zarandia i Michał Janota – jedni z najlepszych techników w lidze – gwarantują efektowną grę, ale wszyscy w Gdyni mają nadzieję, że poza sporą dawką emocji, Arka będzie też źródłem radości po zwycięstwach.

Skład – w porównaniu do zimy – niemal nie drgnął. Sprowadzenie na lewe skrzydło 23-letniego Maksymiliana Banaszewskiego może (i ma) okazać się strzałem w dziesiątkę. Nie wiadomo, czy Arka będzie wygrywać, wiadomo natomiast, że warto oglądać ich mecze. To i tak sporo.


***

12. ŚLĄSK WROCŁAW

Niedługo zabraknie rąk, by zliczyć, ile razy dawano we Wrocławiu szansę Tadeuszowi Pawłowskiemu. Eksperyment (?) – znów – się jednak nie udał, więc postawiono na opcję czeską. Vitezslav Laticka to fachowiec wysokiej klasy, dwukrotnie wybierany trenerem roku w swoim kraju. Jeśli on nie poukłada Śląska, to już chyba nikt.

A klocki wcale nie są najgorsze. Do środka pola ściągnięto niechcianego w Legii Krzysztofa Mączyńskiego, a na skrzydle biegać będzie przebojowy Lubambo Musonda, który miał oferty z kilku lepszych klubów niż potencjalny spadkowicz z Ekstraklasy. Marcin Robak to gwarancja kilku, może nawet kilkunastu goli w rundzie, a Robert Pich czy Michał Chrapek miewają momenty, w których wyrastają ponad ligową średnią. Potencjał jest, trzeba tylko go w końcu wykorzystać.

Słowo z klubu: Paweł Prochowski, Slasknet.com:
Przede wszystkim dla całej drużyny i kibiców jest to swego rodzaju nowe otwarcie. Jest nowy trener, są zawodnicy tacy jak Krzysztof Mączyński i Lubambo Musonda, którzy wydają się wzmocnieniem, a nie tylko uzupełnieniem. Co za tym idzie, wśród kibiców pojawia się nowa nadzieja, wśród największych optymistów nawet na grę w pierwszej ósemce. Z drugiej strony tabela jest nieubłagana – odrobienie 11 punktów będzie nie lada wyzwaniem, więc najważniejsze będzie zapewnienie sobie spokojnego bytu w Lotto Ekstraklasie.

Realnie Śląsk będzie walczył o jak najszybsze zapewnienie sobie miejsca na kolejny sezon, bo na ten moment miejsce w czołowej ósemce wydaje się już poza zasięgiem. Znając jednak przewrotność ligowych rozgrywek, nie jest to zadanie niemożliwe. A marzeniem dla WKS-u bez wątpienia jest nawiązanie do „medalowych lat” i mistrzostwa Polski z roku 2012… Jako najmocniejszy punkt zespołu wskazałbym Marcina Robaka, bo Śląsk już dawno nie miał tak bramkostrzelnego napastnika. Okres adaptacyjny ma za sobą Farshad Ahmadzadeh, który bardzo dobrze pokazywał się w sparingach i wszyscy we Wrocławiu liczą, że będzie jednym z najjaśniejszych punktów drużyny.


***

13. WISŁA PŁOCK

Gdy Kibu Vicuna został pierwszym szkoleniowcem zespołu, przez część mediów traktowany był niemal jak Pep Guardiola. Zaangażowany, zorganizowany, z ciekawymi pomysłami na treningi i wieloma interesującymi wariantami taktycznymi… Wieloletni asystent Jana Urbana nie jest jednak żadnym magikiem. Nafciarze zakończyli rundę pięcioma meczami bez zwycięstwa i trudno oczekiwać, by mogli w tym sezonie powalczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie.

Potencjał w składzie jednak jest, a płocczanom ze szczególnym zainteresowaniem mogą przyglądać się kibice… Legii. Duet Dominik Furman-Ariel Borysiuk w środku pola coś im pewnie przypomina.


***

14. MIEDŹ LEGNICA

Beniaminek wszedł do ligi bez kompleksów i był jednym z niewielu zespołów w Ekstraklasie, których oglądanie sprawiało przyjemność. Trener Dominik Nowak zrobił dobre pierwsze wrażenie, ale teraz rywale będą traktowali Miedź z nieco większym szacunkiem.

Utrzymanie w lidze powinno się udać, ale głównie dzięki słabości innych, a nie własnej mocy.


***

15. ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC

Wejście do Ekstraklasy okazało się dla sosnowiczan dość bolesnym przeżyciem. Zaledwie 12 punktów w 20 meczach zmusiło władze Zagłębia nie tyle do korekt, co prawdziwej rewolucji w składzie. Trener Valdas Ivanauskas, który trafił do zespołu pod koniec października, wiosną zaprezentuje więc kibicom zupełnie odmienioną jedenastkę.

Czy to wystarczy do utrzymania? Wiele wskazuje na to, że straty poniesione jesienią są za duże. Nadzieja kibiców w tym, że przy nowym partnerze w środku obrony, Martinie Tothu, w minimalnie lepszej formie będzie zawodzący do tej pory Piotr Polczak. Wiele z 45 (!) straconych przez sosnowiczan goli to bowiem jego „zasługa”.

Słowo z klubu: Paulina Skóra, zaglebie.sosnowiec.pl:
Nikt w klubie nie ukrywa, że nasza sytuacja jest zła, ostatnie miejsce w tabeli, kilka punktów straty do bezpiecznego miejsca… Te rzeczy z pewnością tkwią w głowach piłkarzy, szczególnie tych nowych. W zimowym okienku transferowym doszło do wielu roszad kadrowych, odeszli zawodnicy, których umiejętności były zbyt niskie, aby mogli mieć realny wpływ na poprawę sytuacji, w której jest Zagłębie. Z klubem pożegnali się też ci, którzy nie byli wystarczająco zaangażowani. Liczba nowych piłkarzy jest bardzo duża, bo jest ich aż dziesięciu. Tylko jednego zawodnika brakuje, aby stworzyć zupełnie inną drużynę…


I mam szczerą nadzieję, że tak właśnie będzie. Liczę, że zawodnicy, którzy dołączyli do Zagłębia w przeciągu ostatnich tygodni, stworzą razem z tymi, którzy w klubie są od kilku lat, zupełnie inny zespół. Zespół, który od pierwszego do ostatniego meczu w rundzie wiosennej będzie walczył przez pełne dziewięćdziesiąt minut i obroni Zagłębiu Ekstraklasę, na którą wszyscy w Sosnowcu czekaliśmy dziesięć lat. Towarzyszyłam klubowi podczas obozu przygotowawczego w chorwackim Medulin i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że ci piłkarze mają wszystko, co potrzeba, aby to zrealizować. Bo utrzymanie w Ekstraklasie jest naszym celem oraz marzeniem na nadchodzącą rundę.


Biorąc pod uwagę zmiany, które zaszły w klubie, ciężko jest mi wskazać jednego piłkarza, który jest tym najważniejszym. Uważam, że ogromną rolę w budowie nowej drużyny oraz w samej walce o utrzymanie, odegrają zawodnicy, którzy są w Zagłębiu już jakiś czas i pamiętają walkę o awans do Ekstraklasy czy nawet 1 ligi, bo taką osobę też mamy. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Dawida Kudłę, Sebastiana Milewskiego, Dawida Ryndaka (to właśnie on występował w Zagłębiu jeszcze za czasów 2 ligi, teraz po półtorarocznej przerwie wrócił do klubu) czy obecnie kontuzjowanych Tomasza Nowaka oraz Martina Pribulę. Nie można oczywiście także zapomnieć o ulubieńcu sosnowieckiej publiczności (w tym moim), czyli Žarko Udovičiciu, który, podobnie jak Pribula, jest przy Kresowej najdłużej. Serb jest niezwykle związany z Zagłębiem, a w dodatku chyba jako jedyny utrzymywał bardzo dobrą dyspozycję w tej nieudanej dla nas rundzie jesiennej. Kiedy rozmawiałam z nim ostatnio na temat jego celów na najbliższe miesiące, powiedział, że ma tylko jeden – pomoc w utrzymaniu Zagłębia Sosnowiec w Ekstraklasie. Nie zależy mu na indywidualnych osiągnięciach, chce triumfować drużynowo. A takim triumfem w tym sezonie z pewnością będzie pozostanie w najwyżej klasie rozgrywkowej.

Piłkarze tacy jak Udovičić oraz ci inni, wyżej wymienieni, wiedzą ile dla kibiców znaczył ten awans, przeżyli tutaj już wiele pięknych, ale także i przykrych momentów. To właśnie oni będą ważni podczas tej walki, a ci, którzy teraz dołączyli do Zagłębia, powinni brać przykład z ich postawy. Choć na razie zaangażowania nie brakuje, a dyspozycja sportowa także jest na dobrym poziomie. Za pracę wykonaną podczas okresu przygotowawczego wyróżnić mogę z całą pewnością: Olafa Nowaka, Giorgiego Gabedavę, Martina Tótha oraz Lukáša Greššáka. I to jest dobry prognostyk, ponieważ to właśnie atak oraz obrona, szczególnie jej środek, były naszymi największymi problemami w minionej rundzie.


***

Z Górnika Zabrze do Fiorentiny. Kolejny Polak w Serie A

Fiorentina poinformowała oficjalnie, że pozyskała piłkarza młodzieżowej reprezentacji Polski Szymona Żurkowskiego. Do końca obecnego sezonu...

zobacz więcej

16. GÓRNIK ZABRZE

Przewrotny i smutny los trenera. Rok temu Górnik Zabrze był rewelacją sezonu: tak na boisku, jak i trybunach, gdzie regularnie pojawiał się komplet kibiców. Zespół Marcina Brosza spisywał się świetnie, a siłą rozpędu awansował nawet do europejskich pucharów.

Impet ustał, z klubu odeszło kilku ważnych piłkarzy, a wobec problemów finansowych nie udało się sprowadzić godnych następców. Młodzież spisuje się poniżej oczekiwań, impulsów coraz mniej, a do utrzymania potrzebny będzie cud. A Brosz? Kilka miesięcy temu noszony na rękach, teraz jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do utraty pracy już wiosną…

źródło:
Zobacz więcej