Szef słowackiego urzędu zdrowia: Mięso z Polski nikomu nie zaszkodziło

226 kg mięsa z Polski, uznanego za podejrzane, trafiło do restauracji i stołówek na Słowacji (fot. arch. PAP/Jakub Kaczmarczyk)

Szef słowackiego Urzędu Zdrowia Publicznego (UVZ) Jan Mikas powiedział w czwartek na nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentarnej komisji zdrowia, że nie stwierdzono zachorowań, które wynikałyby ze spożycia mięsa z Polski.

Na Słowację dotarło mniej podejrzanego mięsa z Polski, niż sądzono

Słowacki Instytut Zdrowia Publicznego (UVZ) poinformował we wtorek, że do kraju trafiło mniej niż sądzono mięsa pochodzącego z mięsa z ubojni w...

zobacz więcej

226 kg mięsa z Polski, uznanego za podejrzane, trafiło do restauracji i stołówek na Słowacji.

– Stwierdziliśmy, że mniej więcej całe mięso zostało skonsumowane. Kiedy sprawdzaliśmy, czy w społeczeństwie pojawiły się jakieś problemy zdrowotne, to stwierdziliśmy, że w związku z tym nie zgłoszono żadnych zachorowań – powiedział Mikas w parlamencie.

Sprecyzował, że z 226 kg mięsa pochodzącego z ubojni z Ostrowi Mazowieckiej 42 kg trafiły do jednej ze stołówek szkolnych.

Szef UVZ poinformował też, że kontrolując dokumentację w siedmiu innych stołówkach szkolnych i przedszkolnych stwierdzono, że rzeczywistym krajem pochodzenia serwowanego tam mięsa była Słowacja. Kontrole kolejnych 12 miejsc zbiorowego żywienia nie potwierdziły jednoznacznie, czy mięso pochodziło z zakładów, gdzie pozyskiwano je z padłych i chorych zwierząt, ale ustalono, że pochodziło z Polski.

Według Mikasa w całym kraju trwają kontrole mające na celu udokumentowanie pochodzenia 172,5 kg wołowiny z Polski, która miała trafić na Słowację.

Cheesburger i kiełbaski z wołowiną wycofane z Żabki

– Sieć sklepów spożywczych Żabka Polska wycofała ze sprzedaży dwa produkty ze zawartością wołowiny – powiedziała portalowi tvp.info Katarzyna...

zobacz więcej

Jedna z opozycyjnych posłanek Anna Zemanova uznała podczas posiedzenia komisji zdrowia, że dobrą wiadomością jest fakt, że nikt nie zachorował po spożyciu mięsa z Polski. – Cały czas nie mam odpowiedzi na pytanie, czy nie powinien zostać wstrzymany import wołowego mięsa z Polski. Sądzę, że tak powinno się stać, ponieważ nie wiadomo, czy te przestępcze działania dotyczyły tylko jednej rzeźni w Polsce. Mówiono przecież, że mogło do nich dojść także w innych rzeźniach. Taki zdecydowany krok z naszej strony zmusiłby polskich kolegów do konsekwentnego wyjaśnienia przypadku – mówiła posłanka partii Wolność i Solidarność (SaS).

31 stycznia premier Peter Pellegrini, w związku z informacjami o podejrzanym mięsie z Polski, które miało trafić m.in. do słowackich szkół, wezwał do kupowania mięsa pochodzącego wyłącznie od krajowych hodowców. Ten apel powtórzyła dzień później minister rolnictwa Gabriela Mateczna i szkolnictwa Martina Lubova. Wzywały, aby nie lekceważyć zdrowia dzieci.

Przed dwoma tygodniami telewizja TVN24 wyemitowała reportaż o nielegalnym uboju krów, który odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Po reportażu Główny Inspektorat Weterynarii cofnął zgodę na prowadzenie działalności rzeźni.

1 lutego rzeczniczka KE Anca Paduraru poinformowała, że mięso z nielegalnego uboju krów w rzeźni w Polsce trafiło do 14 krajów Unii Europejskiej, w tym na Słowację.

źródło:

Zobacz więcej