Na Słowację dotarło mniej podejrzanego mięsa z Polski, niż sądzono

Pod koniec stycznia premier Słowacji Peter Pellegrini wezwał do kupowania mięsa pochodzącego wyłącznie od słowackich hodowców (fot. arch. PAP/Dmitry Rogulin)

Słowacki Instytut Zdrowia Publicznego (UVZ) poinformował we wtorek, że do kraju trafiło mniej niż sądzono mięsa pochodzącego z mięsa z ubojni w Kalinowie koło Ostrowi Mazowieckiej, gdzie zabijano chore krowy. Z 520 kg, o których mówiono w minionym tygodniu, 242 kg pochodziły ze Słowacji.

Cheesburger i kiełbaski z wołowiną wycofane z Żabki

– Sieć sklepów spożywczych Żabka Polska wycofała ze sprzedaży dwa produkty ze zawartością wołowiny – powiedziała portalowi tvp.info Katarzyna...

zobacz więcej

„Podczas kontroli stwierdziliśmy, że 242 kg mięsa, które zgłoszone zostało jako polskie, to bezpieczne dla zdrowia mięso pochodzące ze Słowacji” – cytuje szefa UVZ Jana Mikasa portal DennikN.

Kontrole pochodzenia mięsa w zakładach żywienia zbiorowego rozpoczęły się 29 stycznia. Dzień później służby weterynaryjne poinformowały, że sprowadzone z Polski mięso z chorych krów trafiło do handlu detalicznego, szkół i restauracji.

UVZ dostał informacje o 15 miejscach, do których miało trafić mięso z Polski. Chodziło o ok. 520 kg mięsa z krótkim okresem przydatności do spożycia. – 4 lutego przeprowadziliśmy kontrole we wskazanych restauracjach i szkołach; w sześciu przypadkach dokumentacja wykazała, że chodzi o mięso pochodzące ze Słowacji – powiedział Mikas.

Kontrola UVZ wykazała, że polskie mięso trafiło do jednej ze szkolnych stołówek. – Konsumenci nie zgłosili żadnych problemów ze zdrowiem – wskazał UVZ.

Media informują, że informacje o polskim mięsie mogącym pochodzić z chorych lub padłych zwierząt bezpośrednio dotknęły jedną z firm na wschodzie Słowacji, która miała odebrać około 100 kg mięsa z ubojni w Kalinowie w Ostrowi Mazowieckiej. Firma Cimbalak z Bardejowa twierdzi, że mięsa, którego jakość nie budziła wątpliwości, nie kupiła bezpośrednio w polskiej rzeźni, ale otrzymała je od dystrybutora, który miał wszystkie niezbędne certyfikaty i zezwolenia. Ponieważ tradycyjni odbiorcy polskiej wołowiny zaczęli odwoływać zamówienia, firma wysłała część pracowników na przymusowe urlopy, a 120 osób zwolniła.

Eksperci Komisji Europejskiej zbadają sprawę nielegalnego uboju bydła

W poniedziałek do Polski przybędą eksperci Komisji Europejskiej, by zbadać sprawę nielegalnego uboju bydła. Wizyta ma związek z informacjami...

zobacz więcej

31 stycznia premier Peter Pellegrini, w związku z informacjami o podejrzanym mięsie z Polski, które miało trafić m.in. do słowackich szkół, wezwał do kupowania mięsa pochodzącego wyłącznie od słowackich hodowców.

W zeszłym tygodniu telewizja TVN24 wyemitowała reportaż o nielegalnym uboju krów, który odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Po reportażu Główny Inspektorat Weterynarii cofnął zgodę na prowadzenie działalności rzeźni.

Ministerstwo rolnictwa przekazało, że zabezpieczone mięso zostało przebadane. – Nie stwierdzono zagrożeń biologicznych. Jednak na zasadzie ostrożności całe mięso z ubojni jest wycofywane, gdyż prowadzono tam działania niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – podkreśliło MRiRW. Minister Jan Krzysztof Ardanowski oświadczył, że w tej sprawie nie może być pobłażania, bo chociaż był to przypadek incydentalny, psuje wizerunek polskiej żywności.

W piątek rzeczniczka KE Anca Paduraru poinformowała, że mięso z nielegalnego uboju krów w rzeźni w Polsce trafiło do 14 krajów Unii Europejskiej, w tym na Słowację.

źródło:

Zobacz więcej