Zalewska: nauczyciele w historii podwyżek nigdy nie otrzymali takich kwot

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska (L) i podsekretarz stanu w MEN Maciej Kopeć (P) podczas konferencji prasowej pt. "Dodatkowe rozwiązania dla nauczycieli. Rozmowy z oświatowymi związkami zawodowymi" (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Minister edukacji Anna Zalewska podkreśliła, że nauczyciele w historii podwyżek wynagrodzeń nigdy w tak krótkim czasie nie otrzymali takich kwot. – Jestem z tego bardzo dumna. Nadrabiamy dramatyczną zaległość, która powstała za naszych poprzedników – dodała.

Minister edukacji: W roku szkolnym 2018/2019 wzrosła liczby nauczycieli i etatów

W roku szkolnym 2018/2019 o ponad 10 tys. wzrosła liczba etatów nauczycieli w publicznych i niepublicznych przedszkolach, szkołach i placówkach...

zobacz więcej

Minister edukacji w Radiu Wrocław przypomniała, że w tym roku na podwyżki będzie z budżetu państwa prawie 4 mld zł, co przełoży się w minimalnym wynagrodzeniu nauczycielskim w ciągu 17 miesięcy o wzrost pensji o 500 zł, natomiast średnia pensja nauczyciela wzrośnie o 800-1000 zł.

Dodała, że zaplanowano dodatkowo miliony złotych na zajęcia dodatkowe, tak aby każde były płatne. Przewidziano po 200, 400 a nawet 500 zł stałych dodatków dla nauczycieli wyróżniających się i 1000 zł na start dla nauczyciela stażysty.

– Nauczyciele w historii zmian i podwyżek wynagrodzeń nigdy w tak krótkim czasie nie otrzymali takich kwot. Jestem z tego bardzo dumna. Bardzo nam zależało i już w 2017 r. ogłosiliśmy podwyżki. Nadrabiamy dramatyczną zaległość, zapaść, która powstała za naszych poprzedników. Przypomnijmy ostatnie podwyżki w 2012 r. – niecałe 3 proc. – powiedziała Zalewska.

Podkreśliła, że żądania wysuwane w sprawie podwyżek przez związkowców to wydatki rzędu 15-18 mld zł, co zmuszałoby do naruszenia deficytu budżetowego.

– Nigdy w ciągu 17 miesięcy nie było tak skokowego wzrostu wynagrodzeń. I musimy rozmawiać o tym, jak na stałe zagwarantować stabilny wzrost. W ciągu tych kilkunastu miesięcy nie da się nadrobić tej zapaści, która jest od 2012 r. Ten rząd powiedział: tak, nauczyciele zarabiają za mało i trzeba o nich zadbać. Rozpoczęliśmy wypłatę podwyżek – mówiła Zalewska.

Wiceszef MEN: reforma liceum i techników zacznie się w 2019 roku

– Nie da się przy pomocy tylko działań prawnych wszystkiego zmienić, należy pracować nad kształceniem nauczycieli. Ważny jest status nauczyciela,...

zobacz więcej

Oceniła, że nauczyciele chcieli korzystać w sposób pełniejszy ze wzrostu gospodarczego, dlatego rząd przyśpieszył wzrost wynagrodzeń, dodając dodatkowe pieniądze do subwencji oświatowej.

– My nie mówimy samorządom: znajdźcie na to pieniądze – powiedziała Zalewska.

Przypomniała, że MEN odpowiada tylko za rozporządzenie o minimalnym wynagrodzeniu, natomiast pensje nauczycielskie kształtują samorządowcy. Dodała, że są gminy, w których nauczyciele za tzw. wychowawstwo otrzymują od 20 do 500 zł dodatku, czyli zróżnicowanie w jednej gminie jest bardzo duże.

Minister pytana, czy MEN jest przygotowane na ewentualny protest nauczycieli w trakcie egzaminów końcowych i matur, odpowiedziała, że nie wyobraża sobie, by doszło do takiego protestu.

Jej zdaniem procedury egzaminacyjne są tak złożone, że niemożliwy jest protest, bo oznaczałoby to, że nie będzie w ogóle egzaminów.

– Mam zaufanie do nauczycieli. Nie wyobrażam sobie, że nie będą przeżywać ze swoimi uczniami ich egzaminów. To przecież życiowa sprawa. Nie wierzę, że nauczyciel powie rodzicowi, by utrzymywał przez rok niestudiujące dziecko. Uczelnie przecież nie zaczekają. Ja ufam nauczycielom – powiedziała minister Zalewska.

źródło:

Zobacz więcej