Atak na dziennikarkę, czyli jak wygląda Polska (nie)normalna [OPINIA]

Do napaści na Magdalenę Ogórek doszło w sobotę późnym wieczorem przed siedzibą TVP (fot. TVP Info)

Wyobraźmy sobie: demonstracja pod redakcją TVN i „Gazety Wyborczej”. Grupa ludzi z biało-czerwonymi flagami pluje na samochód kolejnych redaktorów i obrzuca ich obelżywymi wyzwiskami. Co dzieje się potem?

Policja o ataku na Magdalenę Ogórek: zapewniliśmy bezpieczeństwo

– Nikt wczoraj nie został zatrzymany. Przebieg tego protestu zostanie poddany ocenie prawnokarnej. Będzie zweryfikowany monitoring i inne nagrania....

zobacz więcej

Dzień później cały świat dowiaduje się, że na „wolne media” napadli polscy faszyści. Mimo szybkiej reakcji policji oraz aresztowania sprawców, Bruksela postanawia zawiesić dotacje dla „reżimowego państwa PiS” do czasu objęcia władzy przez „demokratyczne rządy państwa prawa”. Taki scenariusz, choć pewnie rozciągnięty w czasie, byłby bardzo realny.

Wróćmy jednak do rzeczywistości, późnym wieczorem w sobotę pod redakcją TVP Info grupka ludzi czekała na Magdalenę Ogórek, która tego dnia prowadziła program publicystyczny „Minęła 20”. Dziennikarka wyszła z budynku i skierowała się do swojego auta. Po drodze uśmiechnęła się do obrażających ją ludzi, czym jeszcze bardziej ich rozjuszyła. Grupa otoczyła samochód wykrzykując obraźliwe hasła. Młody człowiek wrzeszczał dziennikarce wprost do ucha. Ogórek była zupełnie sama, policjanci zezwalali na wszystko, jakby nie wiedzieli, co robić.

Dziennikarka próbowała wyjechać i spokojnie zapytała blokujących jej wyjazd, czy zdają sobie sprawę, że są na ulicy. – Tak, na naszej ulicy! – usłyszała odpowiedź.

Policjanci zdecydowali się wreszcie zareagować i zaczęli delikatnie wynosić na bok siedzące na ulicy osoby. Magdalena Ogórek odjechała żegnana wściekłym okrzykiem jednej kobiety – Spieprzaj, ty kłamliwa babo obrzydliwa!

Suski: opozycja próbuje rozhuśtać nastroje, to niebezpieczne

– Opozycja obarczyła telewizję publiczną winą za zabójstwo Adamowicza i to są skutki – powiedział szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady...

zobacz więcej

Wkrótce potem na grupie #PolskaNormalna pojawia się filmik z nagraniem całego zajścia. W odpowiedzi fala oburzonych wpisów, ale był i taki: „Niby trzyma jeszcze fason, że w ogóle jej to nie rusza ale poniżej za rogiem zatrzymuje samochód na poboczu i płacze. Długo płacze. Duża piona za tę akcję. Pokazaliście, że wam nie jest wszystko jedno”.

Jak usprawiedliwić nienawiść walcząc z nienawiścią

Na zajście zareagowali m.in. politycy opozycji Sławomir Neuman i Barbara Nowacka. Obydwoje sprzeciwili się takim „akcjom”. Minister Joachim Brudziński przeprosił za bierność swoich policjantów.

Swoimi wpisami wyróżnił się jednak Waldemar Kuczyński, publicysta, kiedyś minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Kuczyński nie widzi początkowo niczego nagannego w postępowaniu ludzi atakujących dziennikarkę. „Pani Ogórek w pełni zasłużyła sobie na to co ją spotkało.” – tak rozpoczął jeden z tweetów. Po jakimś czasie, pewnie czytając komentarze, przeprosił za swoje pierwsze reakcje, których zapis usunął, ale pozostawił jeden tweet, w wymowie niewiele różniący się od poprzednich. Zaczął go od słów: „Moim zdaniem nikt tego nie nakręca poza samą panią Ogórek”.

I tu tkwi problem. Wielu polityków i dziennikarzy atakujących rząd opanowało świetnie tę sztukę. Polega ona na odcięciu się od zachowań psujących PR ludzi „walczących” z mową nienawiści przy jednoczesnym usprawiedliwianiu aktów nienawiści.

Pod ręką zawsze mają wyświechtane schematy typu: „Kto sieje wiatr, ten zbiera burze”, „Sami rozpętali mowę nienawiści, to teraz mają” itp.

Osobną grupę stanowią ludzie, którzy nie bawią się już nawet w alibi w postaci przeprosin. Należy do nich m.in. Janusz Palikot, który wkrótce po zdarzeniu przed redakcją TVP Info zamieścił szokujący wpis: „Ale co zrobić z k...wą?”. Gdy dotarło do niego, co napisał, przeprosił i wycenił swoją głupotę na pięć tysięcy złotych, które Magdalena Ogórek mogłaby przeznaczyć na dowolny cel. Tanio sobie policzył. Jeśli dziennikarka nie uwierzy w jego skruchę, może go to kosztować dużo więcej.

Gmyz: Dziennikarze TVP spotykają się z naprawdę dużą agresją

– Miałem okazję obserwować grupę tych osób. Jakoś nie znaleźli odwagi, żeby mnie zaatakować. Byłem filmowany, świecono mi w oczy lampą kamery, ale...

zobacz więcej

Stypendium wolności dla męczenników

Prawdopodobnie wydarzenia w nocy z soboty na niedzielę pod siedzibą TVP przejdą ostatecznie bez większych konsekwencji. „Bohaterowie” opluwający samochód dziennikarki „reżimowej telewizji” może dostaną mandat za zakłócanie ruchu drogowego. A i wtedy dla wielu będzie to dowód na białoruskie praktyki nad Wisłą.

Mandatu prawdopodobnie nie zapłacą. Gdy dług wraz z odsetkami urośnie do nieco większej kwoty, KOD wraz z Obywatelami RP zorganizuje dla nich zbiórkę na stypendium wolności pozwalającą na spłatę kary. Jednocześnie ogłoszą, że w ten sposób znów udało im się wykiwać zamordystów łamiących w Polsce prawo.

„Bohaterowie” w grupie atakujący dziennikarki natychmiast wrócą na ulicę, by podtrzymać swój mit niezłomnych męczenników. Tak było choćby w przypadku niejakiego „Farmazona”, chłopa zdrowo ponad sto kilogramów wagi, wrzeszczącego i wyzywającego od najgorszych dziennikarkę TVP. Po wszystkim wrócił „ochraniać” przed agresją polityków i działaczy opozycji. Reporterka była najwyraźniej sama sobie winna.

Ludzie spod TVP Info w zasadzie sami nie są przesadnie groźni. To najczęściej grupa tych samych krzykaczy, którzy chcą się pokazać przed kamerami, a na ścianach swoich sypialni mają pewnie porozwieszane zdjęcia wyczynów z sobą w roli głównej. Dzięki temu mogą też brylować w towarzystwie opowiadając o ulicznych zamieszkach, dostając kolejne lajki na Facebooku.

Bardziej obawiam się twórczych naśladowców, znudzonych zwykłymi pyskówkami na ulicy i paradowaniu z białą różą. Ktoś taki, zachęcony rozgrzeszeniem Władysława Frasyniuka („nie opluję nikogo, kto rzuci kamieniem) czy Bronisława Komorowskiego („trzeba mieć odwagę i walić dechą”), w imię walki z nienawiścią przyjdzie na manifestację z nożem. To może być fanatyk jednej lub drugiej strony. Usprawiedliwianie ataków podobnych do tych na redaktor Ogórek jest zachętą dla wszystkich szaleńców.

źródło:
Zobacz więcej