Grupa b. premierów i szefów MSZ podpisała deklarację. „Stanowiska w Brukseli jak emerytura”

Wzywamy odpowiedzialne siły i środowiska polityczne, samorządowe i obywatelskie do wystawienia jednej, szerokiej listy w wyborach do europarlamentu, której celem byłaby odbudowa mocnej pozycji Polski w UE – głosi deklaracja podpisana przez grupę b. premierów i szefów MSZ przed wyborami do PE. – Wiadomo, że stanowiska w Brukseli są intratne i stanowią emeryturę dla byłych ważnych polityków – skomentował podpisanie tej deklaracji w rozmowie z portalem tvp.info politolog dr Artur Wróblewski.

Koalicja Nowoczesnej, PSL i SLD w wyborach do PE? „Trwają między nami intensywne rozmowy”

Polityczne centrum koalicji w wyborach do PE tworzy się wokół Nowoczesnej, PSL i SLD; trwają między nami intensywne rozmowy – powiedziała szefowa...

zobacz więcej

„Wybory do PE przypadają w chwili kluczowej dla losów Polski. Wzywamy odpowiedzialne siły i środowiska polityczne, samorządowe i obywatelskie do wystawienia jednej, szerokiej listy, której celem byłaby odbudowa mocnej pozycji Polski w UE. Apelujemy o powstanie koalicji europejskiej, która uniemożliwi wyprowadzenie Polski z UE. Tego wymaga polska racja stanu” – głosi apel, odczytany przez lidera PO, b. ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetynę.

Przypomniano w nim, że po 1989 roku, Polska weszła nie tylko do UE, ale również stała się członkiem NATO. W tym czasie – jak napisano – nasz kraj miał wpływ na „kluczowe decyzje o losach regionu i kontynentu”.

Obecnie – jak oceniono – pozycja polskiego rządu osłabła, a „wysiłek narodowy” podjęty po upadku komunizmu „jest marnotrawiony”.

Pod deklaracją zwierającą apel o stworzenie jednej, szerokiej listy w wyborach do PE, podpis złożyli oprócz Schetyny także m.in. byli premierzy: Ewa Kopacz, Jerzy Buzek, Kazimierz Marcinkiewicz, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, Marek Belka i b. szef MSZ Radosław Sikorski.

Pula mandatów Wielkiej Brytanii w PE będzie zamrożona po brexicie

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki poinformował, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską 1 stycznia 2020 r. Oznaczałoby to, że termin wyjścia z Unii...

zobacz więcej

Podpisaną deklarację skomentował w rozmowie z portalem tvp.info dr Artur Wróblewski, politolog z Uczelni Łazarskiego. Jak ocenił, taka deklaracja w której formułuje się wezwanie, by Polska nie wychodziła z Unii Europejskiej „jest zabawna”.

– Nikt w Polsce nie zapowiada wyjścia z UE. Ok. 80 proc. Polaków i obecna władza wyraża poparcia dla członkostwa w UE. Tzw. polexit to jest taki stwór, który wymyślono, by straszyć ludzi, mimo że nikt w to nie wierzy i to wymyśliła opozycja – ocenił Wróblewski.

Jego zdaniem „od dawna wiadomo, że stanowiska w Brukseli są bardzo intratne”. – I są to stanowiska głównie na emeryturę dla byłych, ważnych polityków. Wydaje się, że ten powrót polityków, jak Miller i Marcinkiewicz, którzy być może myślą o kandydowaniu do PE jest pragnieniem wygodnej emerytury i dostatniej – spekuluje ekspert.

Jego zdaniem może też to być „znak wywieszenia białej flagi”. – Bo jeżeli polityk nie odgrywa teraz roli w życiu publicznym, a ubiega się o taką synekurę w Brukseli, to deklaruje, że nie wierzy, że odegra jakąś rolę w kraju. To znaczy, że przedstawiciele opozycji pogodzili się z tym, że być może na jesieni przegrają wybory do Sejmu i Senatu – przyznaje Wróblewski.

źródło:
Zobacz więcej