RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Powietrze zeszło z balonika. Po lekturze „sensacyjnego” tekstu „GW” o Kaczyńskim

Siedziba „Wyborczej” na ulicy Czerskiej w Warszawie (fot. arch. PAP/Szymon Pulcyn)
Siedziba „Wyborczej” na ulicy Czerskiej w Warszawie (fot. arch. PAP/Szymon Pulcyn)

Od poniedziałku polityczny świat żył zapowiedzią „bomby, która zmiecie PiS z powierzchni ziemi”, kolportowaną przez tzw. dziennikarzy „GW” i pewnego znanego mecenasa. Atmosfera urosła do niebotycznych rozmiarów. Wiele osób, w tym ja, do nocy czekało, by przeczytać „jedynkę” „GW”. Co się okazało? Z dużej chmury mokry kapiszon...

„Pani umrze i nie zobaczy ani złotówki”. Czarnecki na taśmie o Giertychu

Portal tvp.info ujawnia nowe nagranie z restauracji Amber Room. – Już 16 lat prowadzi Ryszardowi Krauzemu sprawę o egzekucję i kobiecie walczącej o...

zobacz więcej

Mówiąc w największym skrócie, to osobiście po lekturze artykułu Wojciecha Czuchnowskiego (rok temu sąd nakazał mu przeprosić partię Jarosława Kaczyńskiego, uznając, że tezy dziennikarza nie znajdują pokrycia w rzeczywistości) nadałbym tej publikacji bardzo długi tytuł, a brzmiałby on mniej więcej tak:

„Legalnie działająca spółka chciała legalnie wybudować wieżowiec. Członkiem rady fundacji (która jest właścicielem spółki) jest Jarosław Kaczyński, dlatego bardzo chcielibyśmy, żeby się nie udało, niestety ta spółka sama się z pomysłu wycofała. Nasz informator, Gerald Birgfellner, planował się na tej inwestycji dorobić i bardzo zawiódł się, że spółka Srebrna się z niej wycofała. Nie chciał rozliczać się zgodnie z przepisami i wolał pójść po pieniądze bezpośrednio do Kaczyńskiego, niestety ten zły Kaczyński powiedział mu, że on może działać jedynie w zgodzie z przepisami, co bardzo zasmuciło pana Birgfellnera, który wszystko nagrał i przybiegł po ratunek do nas i Romana Giertycha”.

Skąd taki opis? Z samej treści „taśm Kaczyńskiego”. Oddajmy głos autorowi tekstu „Wyborczej”, który sprawia wrażenie, że popiera wątpliwe prawnie działania władz Warszawy rządzonej przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, a jednocześnie jest szczerze oburzony faktem, iż Jarosław Kaczyński w prywatnej rozmowie mówi, że nie zgadza się na działania niezgodne z prawem. Cytat:

„Kaczyński narzeka, że władze Warszawy złośliwie przeszkadzają w inwestycji: Tamci nielegalnie nam to uniemożliwiają. I w związku z tym nie mamy innego wyjścia, jak to załatwić, ponieważ jesteśmy uczciwi i chcemy załatwić sprawy finansowe. No to wobec tego możemy to zrobić tylko poprzez sąd, bo te poprzednie plany, jak to załatwić, są już dzisiaj nieaktualne, bo one zakładały branie kredytu. My nie możemy brać kredytów, skoro cały plan został nielegalnie uniemożliwiony”.

„Gazeta Wyborcza” liderem… spadku sprzedaży

O prawie 20 proc. spadła sprzedaż „Gazety Wyborczej” między kwietniem 2017 a kwietniem 2018 r. – wynika z analizy portalu wirtualnemedia.pl. Spadek...

zobacz więcej

„Frywolny” prezes

Gazeta Adama Michnika opisuje w dalszej części swojego tekstu rzecz tak skandaliczną, że ona się sama komentuje. Cytat:

Prezes PiS zagaduje frywolnie tłumaczkę, interesuje się jej spodniami, które mają modne dziury na nogawkach.

Kaczyńskiego to dziwi: Powiedz mi, czemu ty chodzisz w spodniach, które wyglądają jak obdarte z piżamy?

– To jest moda, nowa moda – odpowiada kobieta.

Kaczyński: Ja cię nie mogę.

Tłumaczka: Teraz jest urlop, czas urlopowy, więc, wiesz (śmiech), na luzie, upał jest (śmiech), rano byłam jeszcze u koleżanki - dodaje tłumaczka.

Koniec cytatu. Tak proszę państwa, Jarosław Kaczyński nie tylko jest niezadowolony z działań Hanny Gronkiewicz-Waltz, która prawdopodobnie z przyczyn stricte politycznych blokuje legalną inwestycję, ale jeszcze „frywolnie” zagaduje tłumaczkę ws. dziur w nogawkach.

Były „goryl” Giertycha torpeduje proces frankowiczów przeciw Getin Noble Bankowi

Frankowicze walczący z Getin Noble Bankiem nie mogą się doczekać rozpoczęcia procesu. Wszystko przez Sebastiana Jarguta, bliskiego współpracownika...

zobacz więcej

Co naprawdę ciekawe jest w tekście Czuchnowskiego

Ale wracając do informatora „Gazety Wyborczej” i autora „taśmy Kaczyńskiego”. Jaką pracę wykonał Birgfellner? „GW” wylicza: projekt architektoniczny, strategię realizacji, wycenę nieruchomości, prowadził negocjacje z wykonawcami poszczególnych etapów i zatrudnił prawników oraz architektów. Z tekstu wynika, że prowadził te działania (na własną rękę?) bez umowy. Co niepokoi gazetę? Że Jarosław Kaczyński nagabywany przez nagrywającego go Birgfellnera, grzecznie, acz stanowczo tłumaczy, że jego obowiązują przepisy, i proponuje mu pójście do sądu, które on nie będzie traktował jako działanie wrogie, i uczciwą egzekucję pieniędzy, jeśli mu się należą. „Ja nie mogę zmusić nikogo, żeby zapłacił wbrew przepisom” – tłumaczy jak krowie na rowie prezes Prawa i Sprawiedliwości.

I tu dochodzimy do sedna. Dlaczego ani autora tekstu, ani redaktora naczelnego gazety, który poświęcił jedynce duży tekst publicystyczny, ani mecenasa Romana Giertycha nie oburza fakt, że nagrywający prezesa PiS Birgfellner nie chciał uzyskać zapłaty na legalnej drodze prawnej, tylko „po cichu pracować dalej”? (słowa tłumaczki). Czy „GW”, Tomasz Lis zapowiadający od wczoraj ten tekst i całe ich środowisko pochwala takie podejście? Jak się to ma do deklarowanej „praworządności”?

Wychodzi na to, że politycy opozycji i zaprzyjaźnione z nimi media mają rację. Tekst „GW” zmienił spojrzenie na Jarosława Kaczyńskiego, tyle że ich spojrzenie na Jarosława Kaczyńskiego. Po odsłuchaniu taśmy zobaczyli, że kreowany przez nich wizerunek jest nieprawdziwy, a prezes PiS potrafi być nie tylko skutecznym graczem, ale jednocześnie człowiekiem uczciwym z zasadami. Szok i niedowierzanie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej